Ostatnia szamanka Syberii. Jej DNA skrywało tajemnicę sprzed 250 lat

Istnieje miejsce, w którym mróz potrafi skuć ziemię na dziesiątki stopni poniżej zera, a zima trwa niemal wieczność. To Jakucja, jeden z najsurowszych zakątków naszej planety. Właśnie tam, w wiecznej zmarzlinie, czas zatrzymał się dla kobiety, której grób przez ponad dwa i pół wieku skrywał znacznie więcej niż tylko kości i artefakty. Archeolodzy, którzy odkryli jej szczątki, natknęli się na niezwykły pochówek. Kobieta spoczywała w trumnie wydrążonej z pnia drzewa, ubrana w jaskrawoczerwoną suknię z importowanej wełny. Trzy konie złożone w ofierze u jej boku nie pozostawiały wątpliwości: nie była zwykłą mieszkanką tej lodowatej krainy. Wszystko wskazywało, że odnaleziono jedną z ostatnich strażniczek tradycyjnego szamanizmu. Przełomowa analiza genetyczna opublikowana niedawno w Nature ujawniła jednak fakty, których nikt się nie spodziewał.
...

Pochówek będący aktem duchowego oporu

Miejsce ostatniego spoczynku kobiety, oznaczonej przez naukowców kodem UsSergue1, znajduje się w centralnej części Republiki Sacha. Sam fakt, iż jej ciało złożono w wydrążonym pniu, był oznaką wielkiego szacunku i wysokiej pozycji społecznej. Strojenie zmarłej było równie wymowne: futrzana czapka, skórzane ocieplacze na uda i ta intensywnie czerwona szata. W XVIII wieku taki materiał musiał być nie lada luksusem, symbolem władzy i duchowego autorytetu, który najwyraźniej otaczał tę kobietę. Obecność szkieletów trzech koni, z których jeden zdobiony był pasującymi do jej stroju elementami, to wyraźny sygnał praktyk religijnych. Takie ofiary były zarezerwowane dla szamańskich elit. Jak zauważa Ludovic Orlando z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych:

Ta kobieta wydaje się ucieleśniać duchową tożsamość swojego klanu. Jej pochówek odzwierciedla celowe dążenie do zachowania tradycyjnych wierzeń w okresie intensywnej presji kulturowej.

Czytaj też: Rzadka inskrypcja z epoki Sasanidów odnaleziona w Iranie. Jej treść zdradza kulisy królewskiego rytuału

Kontekst historyczny jest tu kluczowy. Szamanka odeszła w momencie, gdy chrześcijaństwo, przynoszone przez rosyjskich osadników, zaczęło wypierać rodzime wierzenia. Jej bogaty, tradycyjny pochówek można więc odczytywać jako świadomy, ostatni akt oporu, próbę zaklęcia w drewnie i tkaninie tożsamości, która miała nie przetrwać.

Zaskakujące pokrewieństwo

Prawdziwą sensacją okazały się wyniki badań genetycznych. Okazało się, że rodzice UsSergue1 byli ze sobą blisko spokrewnieni: najprawdopodobniej wujkiem i siostrzenicą lub rodzeństwem przyrodnim. To czyni ją osobą o najwyższym stopniu pokrewieństwa wewnątrz własnej rodziny spośród wszystkich 122 zbadanych Jakutów z ostatnich pięciu stuleci. W społeczności, która generalnie unikała małżeństw w bliskim kręgu rodzinnym, takie pokrewieństwo jest niezwykle rzadkie. Fakt, iż kobieta pochodziła z jednej z wiodących linii rodowych, sugeruje intrygującą możliwość. Być może zawarcie związku w tak wąskim gronie było celową strategią elit, mającą na celu skonsolidowanie władzy duchowej lub politycznej i utrzymanie „czystości” szamańskiej krwi. Sam naród jakucki ma nie mniej fascynujące pochodzenie. Dowody genetyczne potwierdzają, że przodkowie Jakutów migrowali znad jeziora Bajkał między XIII a XIV wiekiem, prawdopodobnie w związku z ekspansją imperium mongolskiego. Na północy Syberii wykształcili unikalną kulturę, zdolną przetrwać w ekstremalnym klimacie.

Niezwykła ciągłość genetyczna

Najbardziej zdumiewający wniosek z całego badania nie dotyczy jednak samej szamanki, a całej jej społeczności. Od czasu rosyjskiego podboju Syberii, który na dobre rozpoczął się w 1632 roku, można by oczekiwać dramatycznej zmiany w puli genetycznej rdzennych mieszkańców. Tak stało się w obu Amerykach, gdzie kolonizacja doprowadziła do demograficznej katastrofy. W Jakucji historia potoczyła się zupełnie inaczej. Przyczyny tej stabilności są dwutorowe. Po pierwsze, bezkresne, zimne pustkowia Jakucji skutecznie zniechęcały do masowej kolonizacji rolniczej.

Czytaj też: Mikroskopijne ziarna ujawniają historię spalonej stolicy starożytnej Persji. Aleksander Wielki maczał w tym palce

Po drugie, rosyjska ekspansja przybrała tu inny charakter niż gdzie indziej. Opierała się nie na militarystycznym podboju i rugowaniu ludności, ale na gospodarczej współpracy, głównie w handlu futrami. Rosjanie potrzebowali lokalnej wiedzy i sieci, a jakuckie elity zyskiwały dostęp do nowych dóbr. Model ten, choć z pewnością nierówny i opresyjny, nie prowadził do biologicznego i kulturowego wyniszczenia. Badanie ujawniło również obecność wirusa ospy prawdziwej w szczątkach z tego okresu. Co ciekawe, jego szczepy różniły się od europejskich, co wskazuje na inną, niezależną ścieżkę rozprzestrzeniania się epidemii na Syberii.

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

RedaktorZ wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.