
Królewski kopiec o imponujących wymiarach
Struktura zidentyfikowana przez Dickinsona w średniowiecznych dokumentach figuruje pod nazwą Coningeshou, co tłumaczy się jako Królewski Kopiec. Obiekt ma około 60 metrów średnicy i wznosi się na wysokość 6 metrów, co idealnie odpowiada gabarytom znanych elitarnych grobowców z epoki wikingów. Dokładną lokalizację archeolog trzyma w tajemnicy, aby uchronić to miejsce przed nielegalnymi poszukiwaczami skarbów. Wokół głównego nasypu rozpościera się całe pole mniejszych kurhanów, obejmujące kilkadziesiąt struktur. Mogą to być groby wojowników z drużyny Ivarra, członków jego rodziny bądź innych ważnych osobistości. Taki układ przypomina nordyckie nekropolie znane ze Skandynawii, gdzie wpływowych władców w zaświatach mieli otaczać ich najbliżsi towarzysze.
Czytaj też: Matka i córka sprzed 12 000 lat kluczem do rozwikłania medycznej zagadki. Potrzeba było badań DNA
Badania nieinwazyjne oraz przeszukiwanie terenu wykrywaczem metalu przyniosły ciekawe znaleziska. Odkryto duże, żelazne nity, które najpewniej pochodzą z kadłuba statku, oraz ołowiane odważniki, charakterystyczne dla wikińskiej działalności handlowej. Obecność tych ostatnich jest szczególnie wymowna, ponieważ wikingowie używali ich do precyzyjnego ważenia srebra, czyli kosztownego kruszcu będącego podstawą ich ekonomii.
Udało nam się za pomocą wykrywacza metali znaleźć różne rzeczy, w tym, co ciekawe, bardzo duże nity okrętowe i ołowiane odważniki używane do ważenia znacznego skarbu srebra znalezionego w pobliżu – relacjonuje Dickinson
Kim był Ivarr Bez Kości?
Ivarr, zwany też Beznogim lub Smokiem, był jednym z dowódców Wielkiej Armii Pogańskiej, która w drugiej połowie IX wieku najechała anglosaskie królestwa. To on odegrał kluczową rolę w zdobyciu Yorku w 866 roku i w ustanowieniu Dublina potężną nordycką faktorią. Jego przydomek, pochodzący od staronordyjskiego beinlausi, od stuleci jest przedmiotem spekulacji. Historycy rozważają, czy chodziło o chorobę kości, niezwykłą gibkość, znaczenie symboliczne, a może o wybitne umiejętności żeglarskie. Odnalezienie i zbadanie szkieletu mogłoby w końcu rzucić światło na tę zagadkę. Pochówki okrętowe były w kulturze wikińskiej najwyższym honorem, zarezerwowanym dla królów, jarlów i innych przedstawicieli najwyższych sfer. Zmarłego układano w statku wraz z bronią, insygniami władzy, kosztownościami oraz zapasami na ostatnią podróż.
To forma wierzenia, która jest nam dziś zupełnie obca, zgodnie z którą główny władca – król lub królowa – byłby umieszczany w statku pod kopcem. Statek zawierałby wiele rzeczy związanych ze sztaunkiem społeczności dla tej osoby, takich jak biżuteria, insygnia, broń, a nawet produkty spożywcze i ofiarne zwierzęta – dodaje autor nowych badań
Dickinson zamierza jeszcze w tym roku przeprowadzić skany geofizyczne kopca, które mogą ujawnić, czy pod ziemią kryje się anomalia w kształcie łodzi. Nowoczesne techniki, jak georadar, pozwalają na takie wstępne rozeznanie bez naruszania gruntu. Ostateczna identyfikacja grobu jako miejsca spoczynku Ivarra będzie jednak niezwykle trudna. Nawet jeśli szczątki się zachowały, co w brytyjskim klimacie nie jest pewne, to brak inskrypcji czy materiału porównawczego do badań DNA stawia pod znakiem zapytania możliwość jednoznacznego potwierdzenia tożsamości. Ale niezależnie od tego, czy w kopcu spoczywa sam Ivarr, odkrycie rozległej wikińskiej nekropolii w Cumbrii miałoby ogromne znaczenie dla archeologii.