I większość z nas podziela ten pogląd. Pod choinkę chętniej kupujemy – w zależności od zamożności portfela – skarpetki czy iPada niż album z obrazami mistrzów renesansu. Kolejne lekcje angielskiego czy korepetycje z matematyki wydają się wielu rodzicom lepszym wyborem niż kółko plastyczne, muzyczne albo teatralne. Bo na co może się przydać gra na pianinie pięciolatkowi poza tym, że rozwija korę słuchową i karmi snobizm rodziców? 

Tymczasem neurobiolodzy przekonują, że kontakt ze sztuką, zwłaszcza uprawianie jej dziedzin związanych z występowaniem na scenie, pobudza mózg do pracy i świetnie przygotowuje go do uprawiania nauk ścisłych, przede wszystkim kształcąc uwagę poznawczą. Nie  bez powodu ośrodek piękna mieści się w korze przedczołowej, najmłodszej ewolucyjnie części mózgu, odpowiedzialnej także za myślenie analityczne i racjonalną analizę.

Maszyneria poznawcza

Kiedy oglądamy obrazy – bez względu na  to, czy wyszły spod pędzla holenderskich mistrzów z XVII wieku czy francuskich impresjonistów, w mózgu aktywuje się kora potyliczna. Gdy słuchamy IX symfonii Gustava Mahlera lub nowej płyty Toma Waitsa – pobudzamy płat skroniowy, a gdy czytamy Miłosza – sieci neuronalne w płatach czołowych. Jeszcze intensywniej mózg pracuje, gdy sami gramy na pianinie, tańczymy, malujemy czy układamy rymy. Naukowcy sprawdzili, że komponowanie, wykonywanie i słuchanie muzyki angażuje całą ludzką maszynerię poznawczą. Gdy sięgasz po gitarę, „percepcja, uczenie się i pamięć, uwaga, motoryka, emocje, myślenie abstrakcyjne i teoria umysłu – wszystkie te procesy zostają zaprzęgnięte do ciężkiej pracy” – podkreśla Gazzaniga.

Wszystkie dziedziny sztuki, zwłaszcza zaś te związane z występowaniem na scenie, aktywują uwagę poznawczą, czyli – jak tłumaczy w eseju „Mózg a sztuka” prof. Jerzy Vetulani, neurobiolog – „zdolność do wybiórczego skupiania się na bodźcach intelektualnych przez czas wystarczający do ich zakodowania i zapisania w pamięci roboczej”.

Zgodnie z definicją Roberta Sternberga, psychologa, który zasłynął jako twórca trójczynnikowej teorii miłości, ale bada również inteligencję i kreatywność, dzięki uwadze aktywnie przetwarzamy ograniczoną pulę informacji spośród olbrzymiej jej ilości, jaka jest nam dostępna za pośrednictwem zmysłów. Dzięki uwadze potrafimy wybrać źródło informacji, przeszukać pole percepcyjne w poszukiwaniu tego, czego potrzebujemy, przedłużać stan koncentracji, koordynować jednoczesne zadania i przełączać się między nimi. Wszystkie te umiejętności są niezbędne, by się uczyć, o czym przekonał się każdy, kto obserwował siedmiolatka siadającego do odrabiania pracy domowej. Trudniejsze niż zadania w zeszycie jest dla niego samo skupienie się na nich. Co jednak jest w sztuce tak wyjątkowego, że sprzyja ona uczeniu się? Piękno i przyjemność – odpowiadają neurobiolodzy.