Sycylia stała się jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej zmiany. Z relacji Reutersa wynika, że włoscy rolnicy coraz częściej zastępują tradycyjne uprawy, takie jak cytrusy, mango i innymi owocami egzotycznymi. Wyższe temperatury wydłużają okres, w którym rośliny mogą rosnąć, a łagodniejsze zimy zmniejszają ryzyko przemarzania. Dodatkową zachętą są wyższe ceny i rosnący popyt na egzotyczne owoce.
Zmiana jest widoczna także w Grecji. Coraz więcej tamtejszych rolników eksperymentuje z bananami, papajami i mango. Szczególnie południowa Grecja i Kreta korzystają z łagodniejszych zim. Dla części gospodarstw nowe uprawy są również sposobem na odpowiedź na problemy tradycyjnego rolnictwa, które coraz mocniej odczuwa wysokie temperatury i niedobór wody.
Podobny proces od lat trwa w Hiszpanii. Andaluzja stała się europejskim centrum produkcji awokado i mango. W 2021 roku Hiszpania wyprodukowała niemal 120 tysięcy ton awokado i ponad 40 tysięcy ton mango, odpowiadając za ponad 80 procent europejskiej produkcji tych dwóch owoców. Największa koncentracja upraw znajduje się w prowincji Málaga, zwłaszcza w regionie Axarquía.
To właśnie hiszpański przykład pokazuje przy okazji drugą stronę klimatycznej transformacji. Te same warunki, które pozwalają uprawiać rośliny tropikalne, zwiększają presję na zasoby wodne. W latach 2019-2024 Axarquía doświadczyła poważnego kryzysu wodnego. Poziom zbiorników spadał do kilku procent, a poziom wód podziemnych obniżył się w niektórych miejscach do poziomu morza. Naukowcy podkreślają, iż susza była bezpośrednim impulsem kryzysu, lecz jego skalę zwiększył długotrwały wzrost zapotrzebowania na wodę związany z ekspansją nawadnianego rolnictwa.
Dlatego nie można powiedzieć, że europejski boom na tropikalne owoce jest wyłącznie skutkiem zmian klimatu. Jak wynika z analiz sporządzonych przez ING, w przypadku mango i awokado w Hiszpanii oraz Włoszech ocieplenie, szczególnie łagodniejsze zimy, rzeczywiście wspiera zmianę struktury upraw. Jednocześnie ważnymi czynnikami pozostają rosnący popyt oraz wyższa opłacalność nowych roślin w porównaniu z częścią tradycyjnych upraw.
Na Sycylii ekonomiczny argument za mango jest szczególnie mocny. Badanie dotyczące małych gospodarstw wykazało, że w analizowanej grupie plantacje mango osiągały znacznie wyższe marże niż uprawy pomarańczy i winorośli. Autorzy podkreślają jednak, że nie oznacza to, iż mango można sadzić wszędzie: potrzebuje odpowiednich temperatur, gleby i dostępu do wody.
Takie zjawisko okazuje się już na tyle istotne, iż powstał cały europejski obszar badań nad uprawą owoców tropikalnych. Tegoroczne ekspertyzy ujawniły rozwój produkcji mango, awokado, papai, liczi, marakui, gujawy czy pitai w basenie Morza Śródziemnego. Najwięcej badań prowadzonych jest w Hiszpanii i Włoszech. Tymczasem na Sycylii granica między tradycyjnym a tropikalnym rolnictwem przesuwa się coraz dalej. Tamtejsi rolnicy przechodzący z cytryn i pomarańczy na mango, awokado, a nawet banany, nie są już niczym niezwykłym. W pobliżu Etny eksperymentuje się także z liczi i papają.
Europa nie staje się jednak tropikami bez kosztów. Wyższe temperatury mogą zapewniać nowe możliwości dla rolników, ale jednocześnie przynoszą susze, nieregularne opady i gwałtowne zjawiska pogodowe. W efekcie mango czy awokado mogą stać się symbolem nie tyle tropikalizacji Europy, ile szerszej zmiany rolnictwa. Na przykład niemieckie gospodarstwa rolne zmagają się z rosnącą presją, która przełożyła się między innymi na redukcję stada bydła i spadki plonów. Co w takim przypadku? Ratunkiem mogą okazać się nowe systemy nawadniania oraz odmiany roślin cechujące się wyższą odpornością na ekstremalne warunki. Bo może i mango czy banany są fajne, ale przydałoby się jeszcze zachować możliwość hodowli naszych rodzimych gatunków.
