Ostatnio dużo czasu poświęciłem na przygotowanie projektu „Odyseja 2015”. W pierwotnym założeniu miała to być wyprawa z Santiago de Compostela do Gdańska szlakiem świętego Jakuba, tyle że w odwrotnym kierunku. Ten wybór zainspirowany był historią pielgrzyma z XV wieku, który chcąc pokutować za grzechy, doszedł do Santiago de Compostela, tam jednak dowiedział się o istnieniu miejsca uznawanego za bardziej święte. Była to Naga Góra niedaleko Koszalina na Pomorzu, miejsce znane przez Słowian jako Brama Światła.

W ramach przygotowań przeszedłem parę pierwszych jego odcinków na Pomorzu. I wszystko zaczęło mi się w głowie upraszczać. Zresztą Camino de Santiago to droga prostych ludzi, niekomplikujących życia na siłę. Im bardziej zanurzałem się w rzeczywistość duchową i fizyczną szlaku, tym bardziej rozumiałem, że konstrukcja odwróconego szlaku jest czysto intelektualna. Nie wynika z sensu drogi, lecz jedynie z moich przemyśleń. Postanowiłem wrócić do najprostszej możliwej drogi – iść z Królewca – od symbolicznego grobu Kanta – do grobu świętego Jakuba. Jest to równocześnie metafora drogi od Rozumu do Wiary i metafora pewnie nie tylko mojego życia. Oczywiście nie wiem, jaki będzie rezultat tej podróży. Często w życiu jest tak, że uważamy, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje (i często tak jest) i jednocześnie sami często ją komplikujemy. A prawda i siła tkwi, wydaje mi się, w prostocie.

Decyzja o powrocie do tradycyjnej trasy zdjęła ze mnie duży ciężar i uprościła wiele kwestii. Wróciło do mnie wspomnienie z książki Marka Twaina „Przygody Hucka Finna”, w której Tomek Sawyer chce uwolnić niewolnika. Wykonuje przy tym wiele niepotrzebnych czynności, ponieważ działa zgodnie ze swoim wyobrażeniem o rzeczywistości, jednocześnie nie przejmując się rzeczywistością. Decyzja, którą podjąłem, uprościła projekt i oszczędziła mi całej serii niepotrzebnych i często stresujących działań. Teraz możemy skupić się na tym, co najważniejsze. W odwróconej wersji nie mógłbym skorzystać z energii tych setek tysięcy pielgrzymów, którzy wydeptali, stworzyli tę drogę. W ten sposób odciąłbym się od źródła tradycji. Teraz po zatoczeniu w umyśle pewnego koła wracam do korzeni. Chcę przejść tę drogę zgodnie z tradycją i z tej tradycji czerpać.

Inną sprawą, która nie dawała mi spokoju, była metoda Biegun, która nie tylko pomaga w osiąganiu celów, ale też w poznaniu siebie. Problem tkwił w tym, że nad oboma projektami pracowałem niezależnie. Dzięki temu, że nie jestem sam i pracuję w Fundacji z grupą zaangażowanych osób, we wspólnej dyskusji narodził się pomysł, by połączyć metodę Biegun z moją wędrówką szlakiem świętego Jakuba. Przedtem mieliśmy bardzo ogólny pomysł, by częścią projektu były debaty nad wartościami. Teraz pomyśleliśmy, że zamiast ich punktem wyjścia będą spotkania z ludźmi, którzy z różnych powodów stoją na uboczu głównego nurtu, którym płynie teraz Europa. Nieraz są to ludzie wykluczeni, nieraz to osoby żyjące we wspólnotach duchowych, świadomie dystansujące się od tego, co się dzieje. Chcę się z tymi ludźmi spotkać, opowiedzieć im o swojej drodze, o jej owocach, takich jak Biegun. Może ta metoda komuś pomoże, może kogoś zainspiruje, może będzie miała dla kogoś znaczenie. Na pewno chcemy, by była punktem wyjścia do rozmowy o wartościach i sensie życia.

Jesteśmy teraz po pięciu edycjach Obozów Zdobywców. Ich wyniki są bardzo dobre. Na bieżąco spływają świadectwa, że te wyjazdy zmieniły podejście do życia wielu ich uczestników. Po tak pozytywnych odpowiedziach postanowiliśmy pójść dalej i spróbować rozszerzyć metodę na inne grupy osób. Może ona być narzędziem dla osób stojących przed zmianą, szukających w życiu czegoś nowego, dla wypalonych zawodowo, borykających się z de-presją, dla seniorów. Właśnie wyszła książka „Odkryj Biegun, który nosisz w sobie”, która jest w pewnym sensie algorytmem tej metody i być może pomoże ją spopularyzować. Stoimy przed wyzwaniem w postaci przeszkolenia grupy trenerów i stworzenia podręczników. Jednocześnie pracujemy nad aplikacjami mobilnymi i ćwiczeniami wspomagającymi metodę. Ale najciekawsze będzie zastosowanie metody w praktyce, w programie „Odkryj Biegun, który nosisz w sobie” dla  szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum.

Staramy się tego wszystkiego nie komplikować, robimy to w najprostszy możliwy sposób, tak by działało. I często odwracamy odwrócone. Czasami, nawet w ramach ćwiczeń, warto jest postać na głowie. To pobudza do myślenia, ale po czasie trzeba wrócić na ziemię.

Wszystkich zainteresowanych metodą Biegun, a zwłaszcza trenerów chcących we-dług niej pracować, proszę o e-mail.