Jak poczuć swoją wartość i uwierzyć  w siebie

Jeszcze zanim się urodziła, jej rodzice mieli wobec niej konkretny plan. Prowadzili kinoteatr, w którym odbywały się występy wodewilowe, miała zatem zostać aktorką, tancerką, gwiazdą, dumą rodziny. Przyszła na świat jako trzecia córka i wraz z rodzeństwem pod czujnym okiem rodziców stworzyła zespół muzyczny. Francis Avent Gumm i Ethel Marion nazwali swoje najmłodsze dziecko Frances Ethel Gumm na własną cześć. „Urodziłam się w Metro-Goldwyn-Mayer w wieku dwunastu lat” – powiedziała wiele lat później, kiedy była już znana jako Judy Garland, bo kontrakt z tą wytwórnią filmową zmienił jej całe życie. Dzięki roli Dorotki w filmie „Czarnoksiężnik z Oz” stała się jedną z najsławniejszych osób swoich czasów. Od tamtej pory aż do dziś identyfikowana jest z oscarową piosenką „Over the Rainbow”, która doczekała się tysięcy coverów. Podobnie jak rodzice Judy, wytwórnia MGM z ogromną siłą wierzyła w jej sukces, rujnując jej poczucie własnej wartości.

Garland miała 151 centymetrów wzrostu, wygląd prowincjonalnej dziewczyny z sąsiedztwa, przez co kompletnie odbiegała od ówczesnych standardów piękna, wyznaczanych między innymi przez Elizabeth Taylor, z którą chodziła do szkoły. Była zmuszana do zakładania młodzieżowych sukienek pasujących do jej image’u, noszenia wymiennych nasadek na zęby i gumowych dysków, które zmieniają kształt nosa. Szef studia Louis B. Mayer nazywał ją swoim „małym garbuskiem”. Jej wartość stale była oceniana na podstawie tego, jak wygląda, śpiewa i jaki przynosi zysk, czym manipulowali producenci i reżyserzy. Uwierzyła, że to, kim jest, zależy od tego, co osiągnie, i żeby to osiągnąć, musi lepiej wyglądać, częściej się uśmiechać, więcej pracować. Aby miała siłę występować, pokonać niepewność siebie i lęk – podawano jej amfetaminę, a przed snem barbiturany, wysyłając w ten sposób komunikat nie wprost, że sama nie da rady, że jest bezsilna. Występowała w wielu filmach, dawała koncerty w Carnegie Hall, prowadziła swój program telewizyjny, ale jej życie osobiste było wypełnione bólem i smutkiem.

W 1947 roku, podczas pracy nad filmem „Pirat”, Garland przeżyła załamanie nerwowe i szkłem z rozbitej szklanki próbowała przeciąć sobie żyły. To była pierwsza z wielu prób samobójczych, które podjęła. „Chciałam uwierzyć, stawałam na głowie, żeby uwierzyć w tęczę. Próbowałam się do niej zbliżyć, ale nie mogłam!” – wyznała. Pięć razy wychodziła za mąż, była uzależniona od alkoholu i leków, wielokrotnie przechodziła załamania nerwowe. Osiągnęła spektakularny sukces, zachowując dramatycznie niskie poczucie własnej wartości i samoocenę. „Przeciętności nigdy nie były dla niej – nudziły ją. Chciała szczytu podniecenia. Jak była szczęśliwa, to nie była po prostu szczęśliwa: była ekstatyczna. A kiedy była smutna, była smutniejsza niż ktokolwiek” – tak o Judy Garland powiedziała jej córka Liza Minnelli. Umarła dwanaście dni przed swoimi 47. urodzinami wskutek przedawkowania barbituranów. Około 20 tys. osób przyszło do Frank E. Campbell Funeral Chapel w Nowym Jorku, aby zobaczyć jej ciało. Podczas pogrzebu Ray Bolger, z którym zagrała w „Czarnoksiężniku z Oz” , powiedział: „ona po prostu się wyczerpała”.