Czasem brak jednej osoby sprawia, że świat zdaje się wyludniony.

Alphonse de Lamartine

 

O braku bliskiej osoby

W naszym kraju jest 7,5 mln singli, co oznacza, że niemal 20% Polaków wiedzie samotne życie. Czasem jest to etap przejściowy, gdyż potrzebujemy go po zakończeniu związku, a czasem jesteśmy w takim momencie, w którym nie czujemy potrzeby tworzenia relacji. Część osób wybiera świadomie bycie singlem, jako model, styl życia.

Jednak zdecydowana większość osób chciałaby zbudować szczęśliwą relację. Wiele spośród nich deklaruje, że obawia się życia w pojedynkę. Wielu moich klientów zgłasza chęć poznania kogoś, z kim stworzą związek, oczekuje tego; 64% singli twierdzi, że wierzy w miłość do grobowej deski, co świadczy, że romantyzmu nam nie brakuje. Powszechnie deklarujemy, że miłość, i przyjaźń jest dla nas bardzo ważna, że pustych miejsc obok nas nie zapełni nawet błyskotliwa kariera, luksus, podróże. Kiedy nie ma z kim świętować sukcesów i celebrować przyjemności, życie nie przynosi pełni szczęścia.

Co zatem sprawia, że – mimo pragnień – wiele osób pozostaje samotnymi? Brak odwagi i urazy z przeszłości to najczęściej deklarowane przyczyny dystansu wobec nowo poznanych osób i niechęci do nowych związków.

 

Co sprawia, że wiele osób pozostaje samotnymi?

1. Utrzymywanie dystansu

Jeśli w dzieciństwie nie doświadczyliśmy w dostatecznym stopniu rodzicielskiej opieki i miłości, nie poznaliśmy stanu emocjonalnego spokoju związanego z bliskością, trudno nam w dorosłym życiu otworzyć się na takie doznania. Nauczyliśmy się być samowystarczalni i na tym opieramy swoje poczucie bezpieczeństwa. Dlatego też wchodzenie w bliską relację z drugim człowiekiem jest dla nas ryzykiem. Nie potrafimy nikomu zaufać, a osoby, które nas adorują, wywołują w nas sprzeczne uczucia, więc trzymamy je na dystans.

2. Fatalne zauroczenia

Czasem efektem doświadczeń z wczesnego okresu życia jest łączenie uczucia miłości z emocjonalną huśtawką. Tak bywa, gdy opiekunem jest osoba niestabilna, pozostająca pod wpływem nałogu itp. Rezultatem jest skłonność do wybierania „niewłaściwych” partnerów, czyli tych, którzy nas przyciągają i odpychają zadają nam cierpienie. Jest to również mechanizm obronny, z czego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. O ile w poprzednim punkcie chodziło o to, że wolimy się nie angażować, w tym angażujemy się bardzo mocno, ale związki nie kończą się szczęśliwie, wzmacniając nasze przekonanie, że miłość rani.

 

3. Złe wspomnienia

Trudny związek, który pozostawił po sobie wiele bólu, i łączące się z nim złe wspomnienia, bywają dla wielu osób przeszkodą w ponownym obdarzeniu kogoś zaufaniem. Brak zaufania jednak to wielka przeszkoda w budowaniu relacji. Warto pamiętać, że gwarancji powodzenia nie będziemy mieć nigdy.

4. Niska samoocena

Osoby, które myślą o sobie, że nie są dość atrakcyjne, mądre, zabawne itp., chcąc nie chcąc, przyjmują w relacjach postawę defensywną. Czują się czasem onieśmielone, zawstydzone lub też maskują złe mniemanie na własny temat, zachowując się nienaturalnie. Zakładają też, że nikt naprawdę wartościowy nie zainteresuje się nimi, a gdyby nawet tak się stało, to szybko zrozumie swoją pomyłkę. Z tego powodu osoby te często same zniechęcają potencjalnych partnerów do kontaktu.

5. Nieśmiałość i brak inicjatywy

Mamy niewielu znajomych, nie nawiązujemy nowych kontaktów, a jeśli ktoś się nam spodoba, tym bardziej obawiamy się wyjść z inicjatywą. Nie potrafimy rozmawiać swobodnie, przyjmować i mówić komplementów, wysyłać sygnałów świadczących o zainteresowaniu.

6. Zbyt krytyczne podejście

Kiedy wydajemy się być pełni uprzedzeń, patrzymy na ludzi pod niewłaściwym kątem. Tak jakbyśmy doszukiwali się w nich wad i ukrytych intencji. Osoby, które ciągle powtarzają, że teraz nie ma porządnych ludzi, że wszyscy są interesowni, że miłość nie istnieje, szukają potwierdzenia własnych obaw. Stąd tylko krok do niewłaściwej interpretacji zachowania drugiej strony.

 

7. Zbyt wysoko podniesiona poprzeczka

Nie chodzi o to, aby być bezkrytycznym, niczego niewymagającym od drugiej strony, jednak zbyt wysoko podniesiona poprzeczka zmniejsza szansę na znalezienie partnera. Jeśli mamy niekończącą się listę życzeń i liczne kryteria, które trudno spełnić, to nic dziwnego, że miejsce obok nas wciąż jest puste.

8. Zbyt szybko się zniechęcamy

Czasem pierwsze spotkanie wypada tylko poprawnie, a my przecież liczyliśmy na coś więcej. Jednak niekiedy warto dać sobie i drugiej stronie kolejną szansę. Jeśli on/ona wydaje się interesujący i tylko zabrakło motyli w brzuchu, warto spróbować jeszcze raz. Niektórzy bardzo zyskują przy bliższym poznaniu i uczucie pojawia się po jakimś czasie.

9. Rutyna

Obracamy się zawsze w tym samym kręgu osób, bywamy w tych samych miejscach i nasze życie zaczyna przypominać mały staw. Niechętnie reagujemy na zmiany, sami ich nie inicjujemy, a na życiowe niespodzianki reagujemy negatywnie. Trudno z takim nastawieniem spotkać kogoś, kogo… jeszcze nie znamy.

10. Niefunkcjonalne zasady

Bywa, że miewamy na temat miłości, przyjaźni, jakieś wyobrażenia, które utrudniają nam harmonijne relacje. Uważamy na przykład, że miłość musi oznaczać całkowitą jednomyślność albo że powinna zacząć się od pierwszego wejrzenia lub też, jeśli ktoś jest naszym przyjacielem, to powinien być dla nas zawsze miły. Postępowanie według takich wymyślonych zasad bardzo nas ogranicza.

 

Jak przestać czuć się samotnym?

Niektóre z przyczyn wymagają głębszej refleksji. Jeśli tkwią one głęboko, warto zdecydować się na jakąś formę terapii. Jednak z niektórymi możemy poradzić sobie sami. Wystarczy trochę uważniejsze przyjrzenie się powtarzającym się sytuacjom, aby zaobserwować schemat swych zachowań, np. ograniczam się zawsze tylko do jednej randki i jeśli nie „iskrzy”, nie umawiam się ponownie albo mam bardzo określony typ partnera, którego szukam. Niekiedy przyda się zmiana przyzwyczajeń, ścieżek, którymi chodzimy i więcej otwartości.

Miłość się nie wyczerpuje

Jeśli wyobrazisz sobie miłość jako zbiornik z czystą, źródlaną wodą, która gasi pragnienie, to gdy ktoś cię zawiedzie, okaże się nielojalny, może ci się wydawać, że twój zbiornik pozostał pusty. Jeśli tak właśnie myślisz, pragnienie zacznie ci bardzo mocno dokuczać. Będziesz miał odtąd poczucie, że musisz znaleźć kogoś, kto cię napoi. A jeśli znajdziesz, będziesz musiał/a bardzo uważać, aby znowu nie stracić, bo jest to dla ciebie warunek przeżycia.

Czy sądzisz, że z takim nastawieniem będziesz szczęśliwy/a, zrelaksowany/a, ufny/a w stosunku do ludzi? Na szczęście, to jedynie twoje wyobrażenie, że uczucia się wyczerpały. Prawda jest taka, że to nie jest możliwe. To tylko lęk zmienia nasz sposób patrzenia. Ale zbiornik nigdy nie jest pusty. Błędem jest myślenie: będę szczęśliwy/a dopiero wówczas, kiedy znajdę kogoś, kto mnie pokocha, da mi gwarancję bezpieczeństwa i stanie się moim wsparciem. W ten sposób oddajesz swoją moc komuś innemu. Ona, podobnie jak źródło miłości, cały czas jest w tobie.


1. Zauważ różnicę

Oto, co się dzieje, kiedy wchodzisz w relacje z ludźmi z pozycji lęku:

• Zdobywasz czyjeś uczucie, sympatię, przyjaźń i odtąd żywisz przekonanie, że musisz działać defensywnie. Jest przecież tyle zagrożeń dla waszej relacji.

• Zaniedbujesz to, co jest twoim własnym źródłem siły i radości. Nie masz już na to czasu. Sabotujesz własne potrzeby.

• Nastawiasz się głównie na odbieranie sygnałów, które wywołują u ciebie zagrożenie. Próbujesz
kontrolować sytuację.

 

• Napięcie i poziom stresu rosną.

• W efekcie budujesz sytuację, w której twój komfort jest minimalny

Jeśli działasz z pozycji otwartości:

  • Obdarzasz ludzi przyjaźnią, miłością i ze spokojem patrzysz, jak wasza relacja się rozwija.
  • Wiesz, że to ty jesteś źródłem własnego szczęścia, więc potrafisz być sobą.
  • Jeśli pojawia się coś, co budzi twoje wątpliwości, rozmawiasz o tym, bo nie boisz się prawdy. Zmierzasz do relacji opartej na pozytywnych emocjach i obopólnym komforcie.
  • Już sam wgląd w te różnice bardzo pomaga.

2. Szukaj w sobie, nie na zewnątrz

Uświadom sobie, że nic nie da szukanie idealnego partnera, idealnych przyjaciół. Jeśli nie ma w tobie gotowości, otwartości, to nie znajdziesz ich poza sobą. Możesz w to wierzyć albo nie, ale w naszym życiu pojawia się to, co jesteśmy zdolni przyjąć.

3. Weź odpowiedzialność

Jeśli postrzegasz otwarcie się przed ludźmi jako potencjalne zagrożenie, oddzielasz się od nich. Jesteś dorosły/a, więc weź odpowiedzialność za swoje uczucia. I za miłość, i za przyjaźń, i za wszelkie konsekwencje, które przynosi bliskość. Powiedz sobie: przez swoje nierealistyczne oczekiwania, że zawsze można cieszyć się czyjąś bliskością, sprawiam, że czuję się samotny/a.

4. Jeśli chcesz coś otrzymać, zacznij to dawać

Świat odpowiada na wzorzec, który sami tworzymy. Jeśli uważasz, że dostajesz zbyt mało dobrych uczuć, uważniej przyjrzyj się sobie i odpowiedz na pytanie, jak wiele sam ich dasz. I nie chodzi o to, jak bardzo czujesz się zdolny do ofiarowania komuś miłości, jak wielkich uniesień pragniesz, lecz jak jest z twoimi emocjami na co dzień. Zorientuj się, ile drobnych bezinteresownych aktów miłości, przyjaźni, życzliwości kreujesz. I czy w ogóle to robisz?

 

5. Podejmij wyzwanie

Otwierając się przed ludźmi, liczymy na to, że zawsze będziemy cieszyć się ich przyjaźnią, miłością. Jednak nie istnieje gwarancja, że tak będzie, choć każdy chciałby ją otrzymać. Nikt jej nie ma. Mimo to warto mieć zaufanie do siebie i do innych. Zanurzenie się w oceanie pozytywnych emocji bez koła ratunkowego to wyzwanie. Możesz także wybrać asekurację. Będziesz jednak brodzić w płytkiej sadzawce, jedynie marząc o wypłynięciu na szerokie wody.

6. Zamień smutek na wdzięczność

Jeśli uważasz, że świat źle się z tobą obszedł, w pamięci masz złe chwile i czujesz się odrzucony, samotny, jest na to skuteczne lekarstwo – poczuj wdzięczność. Powód zawsze można znaleźć. Jeśli na przykład czujesz, że poniosłeś stratę, to możesz podziękować losowi, że dał ci przestrzeń na nowe doświadczenia. Czasem, aby coś zyskać, trzeba coś stracić. Aby twoja szklanka zaczęła być do połowy pełna – codziennie zapisz pięć powodów, które sprawiają, że możesz odczuwać wdzięczność.

7. Zamknij za sobą drzwi

Dopóki będziesz odwracał się za siebie, rozpamiętując to, co było, dopóty nie pójdziesz naprzód. Twój wewnętrzny wzrok nie jest bowiem skierowany na przyszłość, lecz na przeszłość. Dlatego powraca ona w postaci wydarzeń, które nam ją przypominają. Czy to ma sens? Jakakolwiek by nie była, zauważ, że nie ma jej już. Są natomiast twoje doświadczenia, twoja świadomość siebie i twoje rozumienie życia. Zaufaj im, odwróć wzrok od przeszłości i wybierz nową drogę.

Aby to sobie ułatwić, przeanalizuj sytuację, która cię zraniła. Zadaj sobie następujące pytania:
• Co sprawiło, że czuję się zraniony?
• Jakie doświadczenia wyniosłem/wyniosłam z tego etapu?
• Co w przyszłości mogę zrobić inaczej?

 

Fragment książki Joanny Godeckiej "Nie odkładaj życia na później".