„Wewnętrzna dyscyplina prowadzi do realizacji celów, ale niekiedy chroni też przed przeżywaniem lęku” – komentuje Anna Wantuła, psychoterapeutka. „Część z nas, chcąc uzyskać akceptację i bliskość, stara się spełniać wypowiedziane lub tylko antycypowane oczekiwania innych, ważnych dla nas osób. Wówczas w zdyscyplinowany sposób podejmujemy wiele wysiłków, żeby na przykład dostawać dobre oceny, zdobywać tytuły naukowe, osiągać sukcesy sportowe czy artystyczne, aż w końcu zaczynamy gubić się w rozróżnieniu tego, co robimy, bo lubimy, od tego, co robimy, by poradzić sobie z osamotnieniem”. Pierwszym krokiem na drodze do budowania dyscypliny jest znalezienie źródła, na którym ona wyrasta, a do tego potrzeba chwili świadomej samotności – bez względu na to, czy czujemy się osamotnieni, czy nie.

TRYB ŻYCIA

Na kartce papieru wypisz wszystkie rutynowe działania, które podejmujesz w tygodniu. Niech nie będzie ich mniej niż dziesięć i więcej niż dwadzieścia. Nie śpiesz się.

Przy każdym działaniu napisz TP, jeśli to są działania związane z trybem przeżycia, jeśli towarzyszy im obawa o przyszłość, zmartwienie, przymus, lub TR, jeśli związane są z trybem realizacji życia i towarzyszy im ekscytacja, zapał, chęć. Jedzenie to TP, ale gotowanie z przyjaciółmi to TR. Praca to TP, jeśli jej nie lubisz i marzysz o jej zmianie, nie robiąc nic, by ją zmienić, ale jeśli wykonujesz zadania, które cię rozwijają, sprawiają przyjemność, na które czekasz, to napisz TR.

Sprawdź proporcje TP i TR w twoim planie dnia. Czy chcesz coś zmienić?

 

Wejdź w tryb życia, nie przetrwania

Gdy w początkowym okresie życia człowiekowi brakuje poczucia bezpieczeństwa i stabilności, którego nie potrafi zagwarantować rodzina, w dorosłym życiu najważniejsze jest to, aby przetrwać. Cała energia życiowa lub jej większość zostaje wtedy zużyta do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych: pożywienia, mieszkania, odzieży, prokreacji, bezpieczeństwa, zabezpieczenia przed chorobą, bezrobociem, utratą zdolności do pracy. „Zdarza się, że uczymy się takiego sposobu funkcjonowania i trwamy przy nim także wtedy, gdy możemy się już czuć bezpiecznie, jesteśmy dorośli i mamy wystarczające możliwości, by stabilnie żyć” – wyjaśnia Anna Wantuła i dodaje, że „mimo zaspokojonych podstawowych potrzeb, te wyższego rzędu, takie jak potrzeba przynależności, akceptacji, miłości czy przyjaźni, nie mogą dojść do głosu. Wówczas trudno o zdyscyplinowany styl życia, dokonywanie świadomych wyborów nastawionych na rozwój, realizację pragnień społecznych i interpersonalnych. Raczej brakuje nam energii do działania, poczucia sensu i motywacji. Jeśli powrócimy do definicji dyscypliny jako wyrazu miłości własnej, to łatwo zrozumieć, że nie sposób okazywać ją sobie samemu, gdy tak bardzo brakowało poczucia, że jest się kochanym na wcześniejszych etapach życia”.