Bądź wytrwały

Ma dwa tytuły magisterskie z literatury współczesnej, poza tym ukończyła scenopisarstwo, które wykłada. Jest współautorką ponad tysiąca wyemitowanych odcinków .

Eksperymentowałam z wieloma, ale nie ma nic lepsze-go od kartki i długopisu, do tego kalendarz. Ważne jest, by było dla mnie przejrzyście, by każdy zaangażowany w zespół wiedział, co robi. Lubię mieć czyste sytuacje, tak zawodowo, jak i prywatnie”.

Jej receptę na sukces streszcza japońskie przysłowie: „Trzy lata na kamieniu”. Mówi ono o tym, że nawet jak się usiądzie na najzimniejszym kamieniu, to gdy będzie się siedziało na nim przez trzy lata, w końcu zrobi się ciepły. „Jeśli za coś się zabierasz, warto poczekać trzy lata, by zobaczyć efekty” – podsumowuje Agnieszka, która właśnie kończy proces zdobywania licencji Art Coacha. Potem zostanie pierwszym w Polsce Script Coachem i powtarza raz jeszcze, że dyscyplina nie istnieje bez porządku. Ale to nie ma nic wspólnego z reżimem czy nudą. Dyscyplina jest twórcza, bo otwiera coraz więcej nowych drzwi.

 

Nie zapominaj o wyrozumiałości

Trudny moment w utrzymywaniu dyscypliny pojawia się wtedy, gdy nadchodzi czas na działanie, ale nie sposób znów zacząć. Bo jest wiele atrakcyjniejszych zajęć, bo jesteśmy zmęczeni, bo się nie chce, bo serial, rozmowa, internet. Szczególnie jeśli dotyczy to działań, które nie przynoszą natychmiastowych korzyści, a będą źródłem czegoś dobrego w przyszłości. „Ten moment wymaga właśnie dzielności bycia. Wtedy pomaga myśl o rozwoju, o satysfakcji, o szczęściu, o zwykłej ludzkiej życzliwości, trosce o innych, chęci samorealizacji, zaciekawieniu podobnym do dziecięcego pytania »dlaczego?«. To daje motywację do działania i gotowość do wyrzeczeń, bo przecież robimy coś, na czym nam zależy. W ten sposób znów wracamy do szacunku i miłości do siebie” – komentuje Anna Wantuła.

Przychodzą również takie chwile, gdy pojawiają się pokusy, by żyć radośnie i beztrosko, najlepiej już teraz, natychmiast, bez obowiązków, trudności. „Wtedy zatrzymuję się i zastanawiam nad tym, co mnie powstrzymuje od dotychczasowego realizowania swojej drogi. Być może inne ważne sprawy zajmują moje myśli, uczucia, energię wewnętrzną, jakieś konflikty stają się dominujące, problemy coraz bardziej uwierają. Wówczas daję sobie czas, by zająć się tym, co aktualne, utrzymując tylko minimalny poziom dotychczasowej dyscypliny. Staram się w takich momentach nie podejmować pochopnych decyzji, by czegoś ważnego nie zaprzepaścić, nie zniszczyć. Pozwalam sobie jednak na zatrzymanie, dlatego że działa-nie wbrew sobie, mocowanie się z sobą, kiedy brakuje nam energii, nie przyniesie dobrych rezultatów” – opowiada Anna Wantuła.