Czym się różni lęk od strachu? Strach ma obiekt, boimy się konkretnej rzeczy – węża, który się nagle pojawił, mężczyzny, który idzie za nami w ciemnej ulicy. Strach spowodowany jest przez zewnętrzny impuls, konkretne zagrożenie. Jest na zewnątrz. Lęk natomiast obiektu nie ma. Jest wewnętrzny. To stan wzmożonej czujności, często długotrwały, kiedy to „skanuje się” otoczenie w poszukiwaniu wroga czy zagrożenia.

Oba stany – i strachu, i lęku – są nieprzyjemne. Dlatego niechętnie się im przyglądamy i przyznajemy się do nich. Gdy strach mija, znika obiekt strachu. Lęk pozostaje z nami na długo. – Przeżywamy go znacznie częściej, niż zdajemy sobie z tego sprawę – podkreśla prof. Romana Kadzikowska-Wrzosek z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. I wymienia cztery najpopularniejsze sposoby ucieczki od niego: racjonalizowanie, zaprzeczanie, ucieczkę w używki i wycofywanie się z rozmaitych aktywności .

– Stosuję wszystkie cztery sposoby, czasem naraz – śmieje się Małgorzata. Choć tak naprawdę wcale jej nie do śmiechu. Od dzieciństwa potwornie boi się zostawać sama w domu na noc. Choć ma 40 lat, jest prawniczką i ma dwoje dzieci, wciąż czuje obezwładniający lęk przed ciemnością i zostawaniem samej w domu. Na tyle, że gdy jej mąż wyjeżdża w delegację, prosi znajomych, żeby u niej przenocowali. – Najgorzej jest, gdy dowiaduję się z dużym wyprzedzeniem, że taka noc nastąpi za jakiś czas. Zaczynam się bać, że zacznę się bać. Że ten lęk mnie obezwładni.

Zaczęła chodzić na terapię. – Czego się boję? Chyba najbardziej tego, że sobie nie poradzę, że nie mam na nic wpływu, czyli... samej siebie – mówi Małgorzata. Nauczyłam się nie wchodzić za bardzo w tę spiralę lęku.

– Wiem, że on tam jest, niech będzie i tyle. Nie zaczepiam go. Staram się za to medytować, czyli być tu i teraz – opowiada. Udaje się, ma za sobą dwie pierwsze noce . Trzęsła się jak galareta, ale wytrwała do rana bez wina. Przypadek Małgorzaty jest pewnie skrajny, ale skoro każdy z nas odczuwa lęk, sam mechanizm radzenia sobie z nim i przekuwania w siłę może być przydatny.

– Przede wszystkim należy zaakceptować to, że się boimy. Potraktować lęk nie jak wroga, ale informatora, który mówi nam, że nasze poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane. Lęk jest integralną częścią każdego z nas – mówi Michał Pasterski, coach i bloger, autor książki
„Insight. Droga do mentalnej dojrzałości”. Jak twierdzi, już sama akceptacja tego, że się boimy, daje ulgę.

Przykład? Nieśmiałą lub zdenerwowaną osobę ośmiela lub uspokaja to, że się do swojego stanu przyzna innym. Następny krok to konfrontacja z lękiem. Niekoniecznie od razu trzeba go wyzywać na pojedynek i się z nim bić, tym bardziej że nie do końca wiemy, czego lęk tak naprawdę dotyczy.

Nasze mechanizmy obronne zrobią wszystko, żebyśmy uchronili integralność własnej osoby. Na przykład w towarzystwie płci przeciwnej odczuwamy lęk. Pierwszym odruchem jest obarczanie
jej za ten stan, choć tak naprawdę boimy się, że jesteśmy nieatrakcyjni.

W konfrontacji z lękiem warto mu nadać konkretny kształt – np. ciężkiego kamienia. Następnie należy zastanowić się, jak się od niego uwolnić, co zrobić, by go nie było. Najlepszą odpowiedź znamy my sami. Można wejść w rolę policyjnego śledczego czy dociekliwego dziennikarza – zrobić z lękiem wywiad. Zapytać go: „po co tu jesteś?”, „o co ci chodzi?”. To pozwoli przyjrzeć się lękowi bez zbytniego wchodzenia z nim w relację, dowiedzieć się czegoś o nim, a przez to oswoić.

 

PRZEJRZYJ SIĘ W OCZACH INNYCH LUDZI

Małgorzata, ta, która obawia się zostawać nocą sama w domu, na co dzień funkcjonuje bardzo dobrze. I z większością naprawdę trudnych spraw radzi sobie jak najodważniejsza osoba na świecie – i w pracy, jako prawnik, i jako matka. Jak to się dzieje? – Chyba po prostu wiem, co mam robić. I że temu podołam – przyznaje. Nawet wtedy, gdy trzy lata temu okazało się, że jej młodszy syn ma autyzm.

– Po pierwszej diagnozie się rozkleiłam, ręce zaczęły mi się trząść, nie byłam w stanie zapiąć mu kurtki – wspomina. Lekarka zadzwoniła do niej kilka godzin później i powiedziała: „proszę tego nie ignorować, jak robi to wielu rodziców, proszę do mnie wrócić”. Małgorzata nie miała wątpliwości, że trzeba działać. Że lęk o przyszłość syna trzeba przekuć w konkretne czyny. – Przyjęłam bez zastrzeżeń, że mój syn ma autyzm. I od razu zaczęłam zbierać odpowiednie zaświadczenia, żeby dostał się do najlepszego przedszkola dla dzieci z autyzmem. W przypadku autyzmu czas jest kluczowy, żeby nauczyć dziecko odpowiednich rzeczy – wspomina.

W tym przypadku lęk był silny, prawdopodobnie silniejszy niż ten dotyczący ciemności. Ale Małgorzata wiedziała, że stawka jest ogromna. I że wiele od niej zależy. – To dało mi ogromną siłę do działania. Przestałam się tak strasznie bać – przyznaje.

Joanna Żewakowska, psycholog i psychoterapeutka, podkreśla, że poczucie wpływu jest dla radzenia sobie z lękiem kluczowe. W przypadku Małgorzaty było to staranie się (i to skuteczne) o miejsce w przedszkolu i jak najlepszą edukację dla syna z zaburzeniami. W przypadku lęku o pracę może to być na przykład doszkolenie się, zaś w przypadku lęku o własne bezpieczeństwo – pójście na kurs samoobrony. – Nie wpadamy w letarg, nie dajemy się lękowi zahipnotyzować jak królik tańczącej kobrze.

Robimy coś. Ważne jednak, żeby działania były adekwatne do sytuacji i poprzedzone zastanowieniem się, o co w lęku chodzi – tak, żeby robienie czegoś nie zastąpiło refleksji.

Działając bez zastanowienia, możemy odciąć ważne informacje o swoim stanie psychicznym lub przyjąć poczucie omnipotencji – że wszystko mogę, że wszystko ode mnie zależy. Zdrowy balans to możliwość wyboru: działam czy nie działam, poprzedzona zastanowieniem się nad sobą.

Być może lęk o własne bezpieczeństwo jest związany z trudną sytuacją życiową, a nie z realnym zagrożeniem zewnętrznym? Ważne jest dopuszczenie myśli, że coś wyjdzie, a coś nie. Mamy na różne swoje sprawy wpływ, ale nie 100-procentowy – podkreśla Joanna Żewakowska.

Kolejnym krokiem w radzeniu sobie z lękiem jest przejrzenie się w lustrze społecznym. Czy u innych też to wywołuje aż tak dużą obawę? A może to tylko mnie się wydaje, że np. ten samolot zaraz spadnie? Bo skoro inni sobie w najlepsze drzemią…

Jak inni poradzili sobie z tym lękiem? To doskonale działa w grupach wsparcia, w których ludzie opowiadają o różnego rodzaju traumach. Przekonała się o tym Małgorzata, kiedy odkryła, jak dużo jest rodziców dzieci autystycznych. I że może warto to wykorzystać, na przykład robiąc dla nich szkołę idealną.

Pół roku temu wysłała syna do szkoły, którą sama założyła. – Wspólne doświadczenie daje siłę, by nad lękiem zależy. Zdrowy balans to możliwość wyboru: działam czy nie działam, poprzedzona zastanowieniem się nad sobą.

Pół roku temu wysłała syna do szkoły, którą sama założyła. – Wspólne doświadczenie daje siłę, by nad lękiem zapanować. Nie tylko dlatego, że widzimy, że nie jesteśmy w podobnej sytuacji sami. Ale także dlatego, że inni podsuwają nam nowe rozwiązania – mówi Michał Pasterski.