I sam podpowiada jeszcze jeden, chyba najprostszy sposób na zmniejszenie lęku. Na skróty, a dokładnie przez mięśnie. – Gdy odczuwamy lęk, nasze ciało się napina. Warto ten proces odwrócić – rozluźnić ciało przez sport czy trening relaksacyjny, a podziała to rozluźniająco też na umysł – mówi Pasterski i poleca zarówno ćwiczenia fizyczne, jak i trening TRE czy Mindfulness-Based Stress Reduction MBSR.
 

POCZUCIE SENSU I ZARADNOŚCI

Po II wojnie światowej Aaron Antonovsky, amerykański socjolog żydowskiego pochodzenia, zaczął
się zastanawiać, co sprawiło, że część Żydów ocalała z Holocaustu – nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Że mimo tak wielkiej traumy byli w stanie zakładać rodziny, cieszyć się małymi i wielkimi sprawami. – Doszedł do wniosku, że zawdzięczali to poczuciu koherencji – mówi prof. Romana Kadzikowska-Wrzosek. Składają się na nie trzy rzeczy: poczucie zrozumiałości tego, co się wokół nas dzieje (comprehensibility), zaradności (manageability) oraz sensowności (meaningfulness).

Marcin o poczuciu koherencji przed swoim coming outem nie słyszał. Dziś, rok po tym, gdy publicznie wyznał, że jest gejem, potwierdza, że podobne poczucie pomogło mu zrobić ten krok. Po pierwsze zrozumienie. Tego, jak do tej pory żył i z czym się tak naprawdę jako wyoutowany gej będzie musiał zmierzyć.

– Najgorszy jest potwór w ciemnym pomieszczeniu. Nie wiadomo jak jest duży, jak wygląda, jakie ma zęby i pazury. Zapalenie światła powoduje, że przynajmniej widać, jaki ma kształt i rozmiary. Brak informacji jest gorszy niż zła informacja.

Lęk życia w ukryciu polega przede wszystkim na tym, że nie wiadomo, co nastąpi, gdy się „wyda”. To dlatego przyznanie się innym, że jest się gejem lub lesbijką, jest ogromnym wyzwaniem, ale daje tak dużo siły. Zresztą podobnie jest z innymi intymnymi, ważnymi dla nas wyzwaniami. Aktorka Stanisława Celińska do alkoholizmu przyznała się w wywiadzie. Nie planowała tego, ale dziennikarz był otwarty, więc i ona się otworzyła.

Gdy dostała tekst do autoryzacji, przeraziła się. Zobaczyła czarno na białym to, z czym się przez lata zmagała i czego się tak potwornie bała. Odłożyła wywiad na kilka dni. Przeczytała drugi raz. I trzeci. I doszła do wniosku, że jednak chce pokazać to ludziom. Odzew był bardzo pozytywny. Celińska nie tylko nie została przez widzów odrzucona – tak naprawdę zdobyła ich szacunek. Wkrótce wróciła do aktorskiej pierwszej ligi.

– Ja też, za namową psychologa, napisałem takie wyznanie, list do najbliższych na papierze. Nazwałem to, przyjrzałem się swoim lękom, oswoiłem je – przyznaje Marcin. Listu nie wysłał, z bliskimi postanowił porozmawiać.

Co prawda wiedział, że większość znajomych gejów i lesbijek ma pozytywne doświadczenia z coming outem, ale chciał się przygotować na najgorsze. No właśnie, tylko co by to miało być?

– Zacząłem wypisywać najgorsze, nawet absurdalne scenariusze. Brat, do którego jechałem na wakacje do Stanów, wyrzuci mnie z domu? Pójdę do hotelu, zadzwonię do znajomego w Nowym Jorku. Wyrzucą mnie z pracy? Pójdę pracować do knajpy… I tak dalej – przypomina sobie. I nazywa to właśnie zaradnością, sięganiem po własne zasoby.