Najbardziej obiecujące są dziś wyniki eksperymentów z udziałem dzieci cierpiących na autyzm. To zaburzenie objawia się m.in. problemami z nawiązywaniem kontaktów społecznych, rozwojem mowy i kontrolą emocji. Od dawna wiadomo też było, że autystycy często cierpią na zaburzenia pracy układu pokarmowego, a ich mikroflora bakteryjna różni się od tej występującej w jelitach innych ludzi. Naukowcy zaczęli podejrzewać, że nieprawidłowości pracy mózgu i jelit są w tym przypadku ściśle powiązane i zdobyli na to zadziwiające dowody.

Przeszczep bakterii na autyzm

„Okazało się, że dzieciom autystycznym może pomóc przeszczep kału, czyli bakterii pobranych z jelit zdrowej osoby. Po takim zabiegu zmniejszają się zaburzenia zachowania, poprawia się koncentracja i mowa” – mówi dr n. med. Paweł Grzesiowski, prezes Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”. Zastrzega przy tym, że taki przeszczep nie jest lekiem na autyzm. Możliwe, że za jakiś czas będzie można łagodzić objawy tego zaburzenia, powtarzając co jakiś czas przeszczep.

Na czym polega taki zabieg? Próbki kału pobiera się od osoby zdrowej, najlepiej spokrewnionej z biorcą. Taki materiał jest badany przez lekarzy, a następnie rozcieńczany i podawany poprzez sondę żołądkową – rurkę wprowadzaną przez nos do wnętrza układu pokarmowego. Alternatywna metoda to wprowadzenie przeszczepu podczas zabiegu kolonoskopii bezpośrednio do jelita grubego. W obu przypadkach pacjenta należy przyjąć do szpitala i znieczulić. Przeszczepy kału są od kilku lat stosowane z powodzeniem u osób cierpiących na groźne schorzenia, takie jak rzekomobłoniaste zapalenie jelit czy zaawansowana choroba Leśniowskiego-Crohna.

Do tej pory nie odnotowano poważnych skutków ubocznych stosowania tej metody. I choć może się ona wydawać prymitywna, lepszej na razie nie ma. „Nasze jelita zamieszkuje kilka tysięcy różnych gatunków mikrobów. Wiele z nich nie zostało jeszcze przebadanych. Dotyczy to zwłaszcza bakterii beztlenowych, które bardzo trudno jest hodować w laboratorium” – wyjaśnia dr Grzesiowski. Skład mikroflory jelitowej zależy po części od naszych genów, diety, zażywanych leków itd. Badania nad tą skomplikowaną układanką potrwają jeszcze wiele lat.

Dlatego uczeni z rezerwą podchodzą do probiotyków, czyli korzystnych dla zdrowia bakterii sprzedawanych dziś w aptekach. Często zawierają one tylko jeden gatunek mikrobów, w najlepszym razie – kilka. Owszem, to może pomóc w przypadku biegunki czy zaburzeń jelitowych po stosowaniu antybiotyku. Nie ma jednak dowodów na to, że takie probiotyki są w stanie pomóc osobom cierpiącym na autyzm czy otyłość. „Obawiam się, że ktoś może uznać to za »cudowne lekarstwo« i zacząć sprzedawać np. kapsułki z bakteriami kałowymi przez internet. Tymczasem to nadal jest terapia eksperymentalna, która nie każdemu może pomóc, i powinna być stosowana wyłącznie przez lekarzy” – podkreśla dr Grzesiowski.

Co działa na mózg jelitowy?

Działanie niekorzystne

  • Antybiotyki – niszczą pożyteczne bakterie jelitowe, wywołując zaburzenia trwające wiele miesięcy lub lat.
  • Wysokoprzetworzona żywność – nie dostarcza składników niezbędnych dla prawidłowego rozwoju bakterii.
  • Poród przez cesarskie cięcie – nie pozwala dziecku na naturalne „przejęcie” bakterii od matki.
  • Karmienie butelką – sztuczne mieszanki mleczne nie zawierają bakterii znajdujących się w mleku matki.