Niewidzialna moc gramatyki
Okazuje się, że sposób wyrażania czasu przyszłego w danym języku ma realny wpływ na nasze zachowania. Osoby posługujące się językami, które nie tworzą ostrego rozdziału między teraźniejszością a przyszłością, statystycznie lepiej radzą sobie z długoterminowym planowaniem. Różnice są znaczące: mówimy tutaj o 31% wyższej skłonności do oszczędzania i niemal 40% większym majątku emerytalnym. To nie są marginalne statystyki, ale liczby, które mogą decydować o komforcie życia na starość.
Czytaj też: Japońskie miasto wprowadza limit na smartfony. Celem poprawa zdrowia obywateli
Keith Chen z Yale School of Management przeprowadził w 2013 roku analizę, która wstrząsnęła światem akademickim. Ekonomista behawioralny wykazał, że użytkownicy języków ze „słabym” czasem przyszłym (jak niemiecki, mandaryński czy języki skandynawskie) wykazują bardziej odpowiedzialne postawy wobec przyszłości. W języku angielskim mówimy „It will rain tomorrow (pol. jutro będzie padał deszcz)”, wyraźnie oddzielając przyszłość od teraźniejszości. Tymczasem w wielu innych językach przyszłość jest traktowana jako naturalne przedłużenie teraźniejszości – odpowiednik angielskiego „Tomorrow it rains (pol. jutro pada deszcz)”. Ta pozornie drobna różnica gramatyczna okazuje się mieć daleko idące konsekwencje.
Liczby, które mówią same za siebie
Osoby mówiące językami z miękkim rozróżnieniem czasowym nie tylko więcej oszczędzają, ale również prowadzą zdrowszy tryb życia. Statystyki pokazują, że są o 24% mniej skłonne do palenia, o 29% bardziej aktywne fizycznie i o 13% mniej narażone na otyłość. Keith Chen tłumaczy to w następujący sposób: „Jeśli twój język traktuje przyszłość jako część teraźniejszości, masz nieco większe szanse na działanie tak, jakby jutro miało znaczenie już dzisiaj”. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: czy język kształtuje nasze myślenie, czy może jest jedynie odbiciem głębszych różnic kulturowych? Sam Chen pozostaje ostrożny w swoich ocenach. Jak przyznaje, nie jest jasne, czy język jest przyczyną, czy jedynie odzwierciedleniem głębszych różnic kulturowych wpływających na zachowania takie jak oszczędzanie. Ta naukowa ostrożność jest zrozumiała – łatwo popaść w determinizm językowy, przypisując gramatyce zbyt dużą moc. Jednak nawet jeśli język jest tylko jednym z wielu czynników, jego wpływ wydaje się niepodważalny.
Czytaj też: Poranna kawa to więcej niż myślisz. Nauka potwierdza zaskakujące działanie kofeiny
Wpływ struktur językowych na postrzeganie rzeczywistości nie ogranicza się tylko do czasu. Kierunek pisania, systemy klasyfikacji rzeczowników czy nawet sposób opisywania przestrzeni: wszystko to może wpływać na to, jak doświadczamy świata. Języki ewoluują wraz z rozwojem cywilizacji, odzwierciedlając i kształtując jednocześnie sposób myślenia społeczności. To fascynujące, jak głęboko sięgają te związki, choć wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Odkrycia budzą mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony wywołują fascynację możliwością zrozumienia mechanizmów naszego umysłu, z drugiej niepokój o to, jak bardzo ludzkie decyzje mogą być zdeterminowane przez struktury, nad którymi nie mamy kontroli. W globalnym świecie, gdzie wielojęzyczność staje się normą, te odkrycia nabierają szczególnego znaczenia. Być może ucząc się nowych języków, nie tylko zdobywamy narzędzie komunikacji, ale również poszerzamy swoje perspektywy myślowe.