
Laserowe oczy archeologii
Badacz wykorzystał dane z najnowszego, trzeciego już skanowania laserowego (LiDAR) wykonanego przez Hiszpański Narodowy Instytut Geograficzny. Ta technologia działa jak prześwietlenie terenu: wiązka laserów przenika przez warstwy roślinności i gleby, odsłaniając ukryte struktury antropogeniczne. Dostępne od niedawna dane mają znacznie wyższą rozdzielczość niż wszystko, co archeolodzy mieli w rękach do 2023 roku. Analiza skupiła się na obszarze znanym jako Cabezos de las Pendolillas, nieopodal gminy Alcolea, około dwunastu kilometrów na wschód od słynnego Wielkiego Meczetu w Kordobie. Tam, gdzie ludzkie oko widziało tylko pola i wzgórza, instrumenty zarejestrowały coś niezwykłego. Seria wyraźnych anomalii rozciąga się na długości ponad 1200 metrów.
Czytaj też: Starożytne walce ujawniają kulisy wielkiej renowacji. Stał za nią władca Babilonu
Anomalie te są wynikiem istnienia, zarówno pod ziemią, jak i na powierzchni, ogromnego stanowiska archeologicznego, które ze względu na swoje cechy musi odpowiadać zaginionemu miastu Almanzora – relacjonuje Checa
Wykryty wzór sugeruje istnienie rozległego, niezwykle regularnego założenia urbanistycznego. Architektura tarasowa z prostokątnymi budynkami rozplanowana na powierzchni blisko 120 hektarów ma tyle, ile zajmowała jej siostrzana, znana już Madinat al-Zahra. To zamierzony paralelizm. Almanzor, budując swoją stolicę, chciał stworzyć polityczne i symboliczne przeciwieństwo dla dzieła poprzedniego kalifa.
Miasto, które zniknęło w ciągu jednej nocy
Historia Madinat al-Zahira to gotowy scenariusz na film. Jej powstanie w latach 979-987 było aktem politycznej konieczności. Almanzor, obejmując faktyczną władzę jako hadżib, potrzebował nowego centrum, niezależnego od starego dworu. „Kwitnące Miasto” miało pomieścić jego administrację, wojsko, rodzinę i cały aparat władzy. Przez kilka dekad metropolia tętniła życiem, przyciągając urzędników, kupców i rzemieślników. Otaczały ją mury, a jej istnienie gwarantowały specjalne przywileje. Ten świetność trwała jednak krótko. Śmierć Almanzora w 1002 roku zapoczątkowała okres destabilizacji, który zakończył się spektakularnym aktem zniszczenia. W kwietniu 1009 roku rozwścieczony tłum z Kordoby najechał, splądrował i dosłownie zrównał z ziemią miasto nienawidzonej dynastii Amirydów. Zniszczenie było tak dogłębne i celowe, iż pamięć o położeniu miasta wyblakła nawet w lokalnych opowieściach. Przez kolejne stulecia istniało tylko w zapisach kronikarzy.
Czytaj też: Średniowieczna piwnica skrywała tajemniczą konstrukcję. Niebywała historia z Niemiec
Nowa propozycja lokalizacji nie jest całkowitym zaskoczeniem dla środowiska. Najbardziej wiarygodna hipoteza, wspierana przez Torresa Balbása i oparta na relacji historyka al-Maqqariego, od dawna wskazywała na wschodni meander Gwadalkiwiru. Przez dekady była to jednak wiedza czysto teoretyczna, pozbawiona materialnego oparcia. Dane uzyskane dzięki LiDAR po raz pierwszy przekształcają tę historyczną intuicję w coś namacalnego: serię konkretnych anomalii na mapie. Metody teledetekcyjne, które zespół badawczy stosuje od lat, pozwoliły już na identyfikację setek nieznanych wcześniej stanowisk w całej prowincji. Kluczowe będzie teraz przeniesienie badań z ekranu komputera w teren. Kolejnym krokiem mają być precyzyjne badania geofizyczne, które zweryfikują, co dokładnie kryje się pod warstwą gleby w Cabezos de las Pendolillas.
