
Materiał i symbolika wskazują na wysoko postawionego urzędnika
Przedmiot wyrzeźbiono z karneolu, czyli półszlachetnego minerału o charakterystycznej czerwono-pomarańczowej barwie. W VIII wieku p.n.e. taki materiał nie był łatwo dostępny i z pewnością nie trafiał do przypadkowych osób. Na jego powierzchni widnieje wizerunek skrzydlatego gryfa, czyli stworzenia łączącego cechy lwa i orła.
Takie pieczęcie, które należały do osób prywatnych, były używane do podpisywania dokumentów i faktycznie do podpisywania własności – relacjonuje Yuval Gadot, kierownik ekspadycji archeologicznej
Czytaj też: Miecz z epoki brązu dowodem na kunszt dawnych mistrzów. Niesamowite odkrycie w Bawarii
Funkcja pieczęci była wówczas analogiczna do dzisiejszych podpisów osobistych czy urzędowych stempli. Zabezpieczała korespondencję, potwierdzała transakcje i autoryzowała dokumenty. Jakość wykonania i użyty kamień nie pozostawiają wątpliwości: mamy do czynienia z artefaktem należącym do kogoś z elity.
Uważamy, że taka pieczęć, wykonana z półszlachetnego kamienia, prawdopodobnie należała do wysokiego rangą urzędnika administracji Królestwa Judy – dodaje Gadot
Sugeruje to, że w okresie swojej świetności Królestwo Judy nie tylko rozwijało się gospodarczo, lecz również wysyłało swoich przedstawicieli na tereny tradycyjnie uznawane za obce. Nie był to pierwszy lepszy kupiec. To raczej emisariusz centralnej władzy.
Obcy motyw w służbie judzkiego królestwa
Sam motyw zdobniczy jest źródłem kolejnej zagadki. Wizerunek skrzydlatego gryfa był charakterystyczny nie dla kultury judzkiej, ale dla Fenicjan, a więc wpływowej cywilizacji kupieckiej z wybrzeża Morza Śródziemnego. Ich sztuka i ikonografia oddziaływały na cały region.
Motyw gryfa jest charakterystyczny dla kultury fenickiej, która była powszechna w naszym regionie w tym okresie. Pieczęć mogła należeć do judzkiego urzędnika, który przyjął fenicki styl kulturowy, lub może odzwierciedlać wielokulturowy charakter regionu – podkreśla Yiftah Shalev, współkierownik wykopalisk
Pojawiają się zatem dwie możliwe interpretacje. Pierwsza zakłada, iż judzki urzędnik celowo zaadaptował fenicką symbolikę, by łatwiej poruszać się w wieloetnicznym środowisku handlowym i politycznym. W myśl drugiej region Dolnej Galilei był po prostu tyglem kulturowym, w którym style się mieszały, a lojalności mogły być płynne. Archeolodzy nie wykluczają żadnego z tych scenariuszy.
Czytaj też: Kamień z Holandii zawiera geometryczny wzór. Archeolodzy odczytali antyczny szyfr
Odkrycie tego typu przedmiotu na północy wyraźnie pokazuje, że wpływy Judy prawdopodobnie sięgały dalej, niż sądziliśmy. Dotychczas podobne pieczęcie znajdowano niemal wyłącznie na południu, w sercu samego królestwa. Znalezisko w Galilei jest pod tym względem wyjątkowe. Wykopaliska w Tel Rekhesz trwają od lat i każdego sezonu przynoszą nowe elementy układanki. VIII wiek p.n.e. to był czas wielkich przemian: upadku północnego Królestwa Izraela pod naporem Asyrii i stopniowego umacniania się Judy. Odnaleziona pieczęć wydaje się potwierdzać, że Jerozolima próbowała w jakiś sposób przejąć kontrolę lub przynajmniej rozszerzyć strefę wpływów na opuszczone tereny. Oczywiście pojedynczy artefakt nie dowodzi jeszcze trwałej aneksji terytorialnej. Może świadczyć natomiast o pojedynczej misji, tymczasowej placówce handlowej lub sojuszu z lokalnymi elitami.