Miecz z epoki brązu dowodem na kunszt dawnych mistrzów. Niesamowite odkrycie w Bawarii

Przedmiot, który przetrwał w ziemi ponad trzy tysiąclecia i wciąż wygląda, jakby mógł zostać użyty. Taka właśnie historia dotyczy miecza, który archeolodzy wydobyli niedawno w bawarskim Nördlingen. Broń datowana na okolice 1400 roku p.n.e. zachowała się w stanie, który naukowcy opisują jako wyjątkowy. Należy do rzadkiej kategorii mieczy ośmiobocznych, a jego odkrycie od razu przywołało skojarzenia z legendarnymi opowieściami. Teraz, zamiast trafić od razu do gabloty, stał się obiektem badań, które mają odpowiedzieć na kluczowe pytanie.
...

Badania bez naruszania struktury

Postanowiono nie ryzykować uszkodzenia cennego znaleziska tradycyjnymi metodami. Zamiast tego, specjaliści z Bawarskiego Urzędu Ochrony Zabytków sięgnęli po zaawansowane techniki obrazowania, dostępne w berlińskich ośrodkach naukowych. Wykorzystano tomografię komputerową wysokiej rozdzielczości oraz badania z wykorzystaniem promieniowania synchrotronowego w źródle BESSY II.

Czytaj też: Archeolodzy natknęli się na tajemnicze symbole. 10 000 lat historii na egipskiej pustyni

Produkcja takich mieczy była bardzo złożona. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak rękojeść była wtedy mocowana do ostrza i jak wkomponowywano rozpoznawalne wzory – tłumaczy Beate Herbold z Bawarskiego Państwowego Urzędu Ochrony Zabytków

Trójwymiarowe skany ujawniły konstrukcję, której nie widać na pierwszy rzut oka. Okazało się, że ostrze przechodzi w rodzaj trzpienia, który był zaciśnięty w drewnianej rękojeści i dodatkowo zabezpieczony nitami. Rozdzielczość skanów była na tyle duża, że dostrzeżono nawet ślady narzędzi oraz subtelne różnice w gęstości metalu.

Miedź zamiast cyny i chemiczne patynowanie

Prawdziwą niespodziankę przyniosła analiza geometrycznych żłobień na głowicy miecza. Uważano, iż wypełniono je cyną, co było typową praktyką. Tymczasem badania z wykorzystaniem fluorescencji rentgenowskiej pokazały coś zupełnie innego: dekoracje wykonano z cienkich, połączonych drutów miedzianych. Cyna i ołów pojawiły się tylko w śladowych ilościach, prawdopodobnie jako domieszki w stopie brązu.

To było zaskoczenie, co pokazuje również, jak wysoko rozwinięte było rzemiosło już w tamtych czasach — dodaje Herbold

Czerwona miedź musiała się wyraźnie odcinać na tle złotawego brązu. Archeolog Johann-Friedrich Tolksdorf sugeruje, że rzemieślnicy mogli celowo zmieniać jej kolor. Technika patynowania była wówczas znana, choć w tym konkretnym przypadku to na razie hipoteza.

Naprężenia uwięzione w metalu

Najbardziej zaawansowana część badań dotyczyła analizy tzw. naprężeń resztkowych w strukturze krystalicznej metalu. Każda czynność, taka jak odlanie, podgrzanie, przekucie, wygładzenie, pozostawia w materiale charakterystyczny „odcisk”. Mapując te wzorce, naukowcy byli w stanie odtworzyć prawdopodobną sekwencję czynności wykonanych przez kowala ponad 3400 lat temu.

Czytaj też: Kamień z Holandii zawiera geometryczny wzór. Archeolodzy odczytali antyczny szyfr

Wstępne ustalenia sugerują, jakoby miecz prawdopodobnie powstał w południowych Niemczech, które były jednym z kluczowych ośrodków produkcji tej formy broni. Dalsze analizy mogą zawęzić pochodzenie nawet do konkretnego warsztatu. Odkrycie z Nördlingen to nie tylko kolejny ładnie zachowany zabytek. Stanowi namacalny dowód na niezwykły poziom zaawansowania technik metalurgicznych w środkowej epoce brązu. Pokazuje rzemieślników, którzy nie tylko sprawnie łączyli metale, lecz również stosowali finezyjne metody zdobnicze i prawdopodobnie modyfikowali wygląd przedmiotów za pomocą prostych reakcji chemicznych.