
Badania bez naruszania struktury
Postanowiono nie ryzykować uszkodzenia cennego znaleziska tradycyjnymi metodami. Zamiast tego, specjaliści z Bawarskiego Urzędu Ochrony Zabytków sięgnęli po zaawansowane techniki obrazowania, dostępne w berlińskich ośrodkach naukowych. Wykorzystano tomografię komputerową wysokiej rozdzielczości oraz badania z wykorzystaniem promieniowania synchrotronowego w źródle BESSY II.
Czytaj też: Archeolodzy natknęli się na tajemnicze symbole. 10 000 lat historii na egipskiej pustyni
Produkcja takich mieczy była bardzo złożona. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak rękojeść była wtedy mocowana do ostrza i jak wkomponowywano rozpoznawalne wzory – tłumaczy Beate Herbold z Bawarskiego Państwowego Urzędu Ochrony Zabytków
Trójwymiarowe skany ujawniły konstrukcję, której nie widać na pierwszy rzut oka. Okazało się, że ostrze przechodzi w rodzaj trzpienia, który był zaciśnięty w drewnianej rękojeści i dodatkowo zabezpieczony nitami. Rozdzielczość skanów była na tyle duża, że dostrzeżono nawet ślady narzędzi oraz subtelne różnice w gęstości metalu.
Miedź zamiast cyny i chemiczne patynowanie
Prawdziwą niespodziankę przyniosła analiza geometrycznych żłobień na głowicy miecza. Uważano, iż wypełniono je cyną, co było typową praktyką. Tymczasem badania z wykorzystaniem fluorescencji rentgenowskiej pokazały coś zupełnie innego: dekoracje wykonano z cienkich, połączonych drutów miedzianych. Cyna i ołów pojawiły się tylko w śladowych ilościach, prawdopodobnie jako domieszki w stopie brązu.
To było zaskoczenie, co pokazuje również, jak wysoko rozwinięte było rzemiosło już w tamtych czasach — dodaje Herbold
Czerwona miedź musiała się wyraźnie odcinać na tle złotawego brązu. Archeolog Johann-Friedrich Tolksdorf sugeruje, że rzemieślnicy mogli celowo zmieniać jej kolor. Technika patynowania była wówczas znana, choć w tym konkretnym przypadku to na razie hipoteza.
Naprężenia uwięzione w metalu
Najbardziej zaawansowana część badań dotyczyła analizy tzw. naprężeń resztkowych w strukturze krystalicznej metalu. Każda czynność, taka jak odlanie, podgrzanie, przekucie, wygładzenie, pozostawia w materiale charakterystyczny „odcisk”. Mapując te wzorce, naukowcy byli w stanie odtworzyć prawdopodobną sekwencję czynności wykonanych przez kowala ponad 3400 lat temu.
Czytaj też: Kamień z Holandii zawiera geometryczny wzór. Archeolodzy odczytali antyczny szyfr
Wstępne ustalenia sugerują, jakoby miecz prawdopodobnie powstał w południowych Niemczech, które były jednym z kluczowych ośrodków produkcji tej formy broni. Dalsze analizy mogą zawęzić pochodzenie nawet do konkretnego warsztatu. Odkrycie z Nördlingen to nie tylko kolejny ładnie zachowany zabytek. Stanowi namacalny dowód na niezwykły poziom zaawansowania technik metalurgicznych w środkowej epoce brązu. Pokazuje rzemieślników, którzy nie tylko sprawnie łączyli metale, lecz również stosowali finezyjne metody zdobnicze i prawdopodobnie modyfikowali wygląd przedmiotów za pomocą prostych reakcji chemicznych.