Pod względem technicznym to naprawdę ciekawe rozwiązanie, a na tym nie koniec, ponieważ nawet bardziej fascynujący wydaje się fakt, iż podobne struktury budowano bez odgórnego nadzoru. Zacznijmy jednak od początku. Cały system znajduje się w regionie La Mojana, na rozległych mokradłach położonych na północy Kolumbii. Składa się z sieci kanałów, a także sztucznie podniesionych pól, które tworzą krajobraz na tyle rozległy, że jego elementy można dostrzec nawet z samolotu.
Przez długi czas archeolodzy zakładali, iż za przedsięwzięciem na taką skalę musiała stać silna, zorganizowana władza, na przykład lokalnego wodza kontrolującego dużą populację. Nowe badania przedstawiają jednak zupełnie inną historię. Naukowcy uważają, że system zaprojektowały i zbudowały lokalne społeczności działające w ramach rodzinnych kooperatyw. Mówiąc krótko: do stworzenia monumentalnej infrastruktury nie był potrzebny rozbudowany aparat władzy ani hierarchiczne państwo.
System działał w bardzo prosty, ale skuteczny sposób. Podwyższone pola pozwalały gromadzić wodę podczas pory deszczowej. Nadmiar wody trafiał do zbiorników, a następnie – już za pośrednictwem kanałów – trafiał na pola w okresach suchszych. Takie rozwiązanie zapewniało mieszkańcom bardziej stabilne warunki uprawy. Kanały mogły również sprzyjać pozyskiwaniu ryb, które stanowiły dodatkowe źródło pożywienia.
Budowa pierwszych elementów systemu rozpoczęła się już w pierwszych wiekach przed naszą erą. Lokalne społeczności prekolumbijskie korzystały z tych konstrukcji przez około tysiąc lat, aż do okolic XI wieku. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego system ostatecznie stracił na znaczeniu. Jedną z hipotez jest stopniowe przenoszenie się ludności z terenów nizinnych na obszary położone wyżej.
Aby sprawdzić, ile pracy rzeczywiście wymagało stworzenie takiej infrastruktury, badacze przeanalizowali zdjęcia satelitarne obszaru o powierzchni około 500 hektarów w pobliżu miejscowości San Marcos. Zidentyfikowali tam 1600 podwyższonych grzbietów pól oraz 63 podniesione platformy, na których znajdowały się prawdopodobnie domy. Najstarsze z analizowanych konstrukcji miały około 1,4 metra wysokości.
Czytaj też: Ślady ludzi na Malcie są szokująco stare. Naukowcy zastanawiają się, jak to możliwe
Następnie naukowcy stworzyli modele uwzględniające między innymi ilość przemieszczonej ziemi, ówczesne technologie, liczbę mieszkańców oraz sposób organizacji pracy. Przyjęli ostrożne założenie, że przy budowie mogło uczestniczyć około 800 osób. Wyniki okazały się zaskakujące.
Jak sugerują obliczenia, jedna z takich sieci kanałów i podwyższonych pól mogła powstać w czasie krótszym niż dwa miesiące. Oznacza to, że przedsięwzięcie nie wymagało wieloletniej pracy tysięcy ludzi. Wystarczyła odpowiednia organizacja i współpraca mieszkańców. Poza tym tego rodzaju rozwiązania mogłyby stanowić współczesną inspirację. Obecnie najczęściej inżynierowie stawiają na budowie wałów, które mają powstrzymywać wodę przed zalewaniem określonych obszarów. Problem w tym, że takie konstrukcje mogą być podatne na uszkodzenia, a jednocześnie zaburzać naturalne funkcjonowanie mokradeł. Starożytny system działał inaczej. Zamiast całkowicie blokować wodę, mieszkańcy kierowali ją tam, gdzie była potrzebna.
