„W przypadku niektórych ludzi mających problem z nazwaniem emocji, terapeutyczne może być chociażby przeżycie ich w bezpiecznej scenerii podczas seansu filmowego. Może to w późniejszej terapii zaowocować tym, że osoba taka będzie potrafiła nazwać swoje emocje związane z konkretnym, zazwyczaj negatywnym, doświadczeniem” – mówi Pisarek.

Ciekawe rzeczy, z terapeutycznego punktu widzenia, mogą się zdarzyć już po wyjściu z kina, na przykład podczas dyskusji o filmie w gronie znajomych, kiedy krzyżują się punkty widzenia i interpretacje. W takim przypadku ważną rolę gra mechanizm projekcji, czyli przypisywania filmowemu bohaterowi naszych marzeń, przekonań i emocji. Ze znajomymi po filmie rozmawiamy o zachowaniu filmowych postaci i je oceniamy. Z tego punktu widzenia taka rozmowa ma wiele wspólnego ze scenariuszem terapii grupowej.

Osoba, która obejrzała film, identyfikuje się z bohaterem i projektuje na niego własne emocje. Tłumaczy jego zachowanie, broniąc go lub oskarżając, mówi de facto na swój temat. „To rodzaj bezpiecznego lustra, za którego pomocą można opowiadać nie wprost o tym, co się przeżywa” – tłumaczy Pisarek. „Jeżeli dyskusja jest zażarta, widz identyfikujący się z postacią filmową może zobaczyć, jak postrzegają go inni, i zweryfikuje poglądy na własny temat. Na przykład do tej pory myślał, że nie wchodzi w konflikty ze względu na swoje umiejętności negocjacyjne, a może się okazać, że unika konfliktów, bo boi się, że zostanie odrzucony”. Zdaniem dr. Mateusza Goli, pofilmowa rozmowa lub dłuższa rozmowa jest niezbędna, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy po obejrzeniu filmu zweryfikował się mój system przekonań, czy poszerzyło to moją świadomość?

Autoterapia

„Wartość filmu polega także na tym, że może rozsadzić nasze myślowe schematy, przełamać niechęć i nieufność. Pokazać nam ludzi, do których nigdy byśmy nie dotarli, których nie zauważamy, a nawet unikamy albo się boimy” – mówi Karolina Giedrys-Majkut, kulturoznawczyni z fundacji Generator zajmującej się włączaniem filmów w procesy edukacyjne. „Film umożliwia też poszerzenie doświadczeń, może nas przygotować do tego, co przed nami”. Ludzie dzielą się na tych, którzy mówią: „chodzę do kina tylko na lekkie filmy, życie jest wystarczająco ciężkie, by jeszcze je sobie utrudniać”, i tych, którzy lubią oglądać filmy głęboko poruszające. Obejrzenie żałoby, zmierzenie się z filmową depresją czy poczuciem odrzucenia oswaja w nas te emocje. Nie bójmy się ich na ekranie.  

Świetnie jest też zostać kinoterapeutą rodzinnym, oswajając elementy agresji i strachu obecne w kinie dla najmłodszych. Nie należy się tego bać, tylko mądrze tym zarządzać. „Nawet w wyszydzanym »Zmierzchu« można znaleźć elementy wartościowe, takie jak miłość czy przywiązanie, o których należy z nastolatkami rozmawiać” – radzi Giedrys-Majkut. „Podobnie jest z filmami dla mniejszych dzieci: zawsze warto po filmie porozmawiać z nimi o tym, co się stało, jak czuł się główny bohater, a jak ten, który przegrał? To uczy empatii”. Z pewnością także rozszerzy pole interpretacyjne i wyobraźnię.

Jeżeli chcemy sami zafundować sobie filmoterapię, wsłuchajmy się w intuicję. To ona pomoże nam wybrać to, czego potrzebujemy. „Podstawowym wymogiem stosowania kinoterapii na własny użytek jest widz świadomy swoich potrzeb i tego, co go w kinie może czekać. Jeśli chce znaleźć źródło negatywnych emocji, które przeżywa, proponuję nie kierować się zasadą kontrastu: jest mi smutno, więc pójdę na wesoły film, to poprawi mi nastrój” – radzi Jolanta Pisarek. „Efekt może być taki, że nie zidentyfikujemy trudnych uczuć, które są w nas, a tylko je oddalimy. Lepszy więc będzie w tym przypadku film refleksyjny, odwołujący się do naszej sytuacji. Wskazane jest korzystanie z tego narzędzia pod kontrolą terapeuty, który dobrze zna film oraz doświadczenia i historię pacjenta”.  W kinoterapii nie chodzi o to, byśmy od siebie uciekali do innego świata, ale byśmy w tym innym świecie siebie spotkali.

TOP 5 filmów terapeutycznych wg Karoliny Giedrys-Majkut z fundacji Generator:

  1. „Miłość Larsa”, reż. Craig Gillespie. Komediodramat z boskim Ryanem Goslingiem (wtedy jeszcze nieznanym, trudno go poznać nawet). Film o akceptacji, miłości, pogodzeniu z odejściem.
  2. „Ród Antonii”, reż. Marleen Gorris. Obraz mocno wspierający kobiety, rozwijający serdeczność i życzliwość.
  3. „Aviator”,  reż. Martin Scorsese. Dla wszystkich „fighterów”, którzy muszą co jakiś czas podnosić się z upadków.
  4. „Notting Hill”,  reż. Roger Michell Czysta przyjemność.
  5. „Merida Waleczna” , reż Mark Andrews i Brenda Champan. O relacjach w rodzinie; wbrew pozorom nie tylko dla matek i córek, także dla ojców i braci.