
Architektura z suszonej cegły
Cały kompleks powstał z materiału, który w tamtym regionie był oczywistym wyborem. Chodzi o cegłę suszoną, która była naturalnym wyborem przy braku drewna i powszechnej dostępności gliny. Prostokątne budynki mieszkalne, ustawione na osi wschód-zachód, nie były przypadkowe. Taka orientacja pozwalała złapać korzystne wiatry i zapewniać choć odrobinę chłodu w pustynnym skwarze. Ich rozmiary były różne: od niewielkich, liczących około 8 na 7 metrów, po przestronniejsze, mierzące nawet 14 na 8 metrów. Wnętrza kryły prostokątne pomieszczenia, a w niektórych zachowały się półokrągłe absydy, które służyły prawdopodobnie do indywidualnej modlitwy. Małe, sklepione cele stanowiły prywatną przestrzeń dla mnichów, przeznaczoną do medytacji i odpoczynku. Charakterystycznym elementem były dziedzińce z wejściami od południa oraz okrągłe konstrukcje interpretowane przez archeologów jako refektarze, czyli wspólne jadalnie.
Czytaj też: Odcisk palca sprzed dwóch tysięcy lat kluczem do rozwikłania zagadki najstarszej łodzi Skandynawii
Centralnym punktem stanowiska był kościół o wymiarach wynoszących około 14 na 10 metrów. Jego układ był trójdzielny: nawa, chór i prezbiterium. W nawie odnaleziono pozostałości filarów z cegły, co sugeruje, iż całość mogła być nakryta centralną kopułą, czyli rozwiązaniem typowym dla architektury bizantyjskiej. Prezbiterium, o półokrągłym kształcie, znajdowało się na wschodniej ścianie, flankowane przez dwie mniejsze komnaty, pełniące najpewniej funkcję zakrystii. Jednym z ciekawszych znalezisk są baseny wymurowane z czerwonej cegły i wapienia, zabezpieczone czerwoną zaprawą. Ich przeznaczenie nie jest do końca jasne. Mogły służyć jako zbiorniki na wodę pitną, kluczowy zasób na pustyni, ale równie dobrze mogły być wykorzystywane w przyklasztornych warsztatach, na przykład do farbowania tkanin czy produkcji wina na potrzeby liturgii.
Co znaleziono wśród ruin klasztoru?
Wśród artefaktów szczególną uwagę przykuwają amfory opatrzone inskrypcjami w języku koptyjskim. Niektóre zawierają litery, cyfry lub nawet imiona, co jest bezcenną wskazówką dla badaczy próbujących odtworzyć strukturę wspólnoty i datować poszczególne fazy jej funkcjonowania. Równie ważne są ostrakony, czyli skorupy ceramiczne z zapiskami, które są bezpośrednim świadectwem codziennej komunikacji. Znaleziono także narzędzia oraz fragmenty architektoniczne z inskrypcjami.
Znalezisko dodaje nowych informacji do zrozumienia życia monastycznego w Górnym Egipcie w erze bizantyjskiej, jednocześnie ukazując wzorzec osadnictwa i codziennego życia – tłumaczy archeolog Mohamed Ismail Khaled
Wszystkie te przedmioty malują obraz społeczności nie tylko oddanej modlitwie, lecz również zadziwiająco samowystarczalnej i dobrze zorganizowanej. Mnisi najprawdopodobniej prowadzili własną działalność gospodarczą, wytwarzając potrzebne przedmioty, a być może nawet handlując nadwyżkami z okoliczną ludnością. W ogólnym rozrachunku odkrycie w Sohag rzuca nowe światło na bizantyjski okres w historii Egiptu, często pomijany na rzecz bardziej spektakularnych epok faraońskich. Okres od 330 do 641 roku to czas, kiedy Egipt był jednym z centrum rodzącego się chrześcijańskiego monastycyzmu, a ruch pustelniczy stąd rozchodził się na inne regiony. Kompleks w Al-Qarya bil-Duwair dostarcza namacalnych dowodów na ten dynamiczny proces.
Czytaj też: Mitologiczna bestia w nietypowej odsłonie. Uśmiechnięta Meduza odnaleziona podczas wykopalisk
Dla Ministerstwa Turystyki i Starożytności takie znalezisko to szansa na wyróżnienie mniej znanych regionów. Sohag, choć bogate w zabytki, nie przyciąga takiej uwagi jak Luksor czy Kair. Odkrycie może stać się katalizatorem dla rozwoju turystyki kulturowej, skierowanej do osób zainteresowanych wczesnym chrześcijaństwem. Z perspektywy nauki jest to nieocenione źródło informacji o języku koptyjskim, liturgii i codziennym funkcjonowaniu wspólnot monastycznych. To jeden z najlepiej zachowanych przykładów takiego stanowiska w Górnym Egipcie.