Małe urządzenia chyba powoli wychodzą z kryzysu. Pojawiają się coraz mniejsze aparaty cyfrowe jak Instax Pal 2,k wracają mniejsze telewizory i inne gadżety, a wśród nich czytniki ebooków. W lipcu szumu narobiła kolejna generacja miniaturowego Xteinka, który ma zaledwie 4,3″ i mieści się na pleckach iPhone’a, a teraz do pary dołącza kolejny producent i to chyba z jeszcze bardziej atrakcyjniejszą propozycją.
Zamiast doomscrollingu można wybrać czytnik książki. Potrzeba niewiele, bo wystarczy odwrócić smartfona
Do raczkującego trendu produkowania coraz smuklejszych czytników książek, przyłącza się kolejny producent. Tym razem jest to Boox, a jest to ciekawe, bo ma miejsce niedługo po tym, jak firma zaprezentowała światu tablet z ekranem eink, który dalece wykracza poza ramy kompaktowych urządzeń. Ich Tab X C to w końcu poważne 13,3″ przekątnej, więc średnio jest to opcja dla osób ceniących małe wydania.

Dlatego cieszy rozszerzenie katalogu o reprezentanta drugiego końca spektrum. Boox Picco to tycie urządzenie, które waży zaledwie 58 gramów, czyli jeszcze mniej niż konkurencyjny Xteink i do tego nawet mniejszy, bo nowy czytnik oferuje 3,97″. Są to parametry idealne na każdą kieszeń, ale tak dosłownie, nie w przenośni.
Czytaj też: Czytaj bez ograniczeń. Viwoods AiPaper Reader debiutuje jako pierwszy na świecie e-czytnik z Androidem 16
Producent nie chce też, żeby ludzie mieli czas się zastanawiać nad zastosowaniem tak niewielkiego urządzenia. Rozwiązania podsuwa od razu pod nos i w zestawie znajduje etui z magnesami. Dzięki niemu nie ma potrzeby zabierać w podróż Kindle’a, bo czytnik Picco z łatwością się przyczepi do wspieranych smartfonów (lub posiadających odpowiednia naklejkę) jak iPhone’y, Google Pixel i inne. Dzięki temu będzie dosłownie zawsze pod ręką.

Boox idzie dalej i pokazuje scenariusze, gdzie takie maleństwo się odnajdzie. Jeżeli nie magnesy, to bez problemu można zastosować i wygodne uchwyty które utrzymają czytnik w bezpiecznym miejscu. W każdej z opcji – w kolejce, transporcie miejskim, szkole –jest zawsze szybko dostępny, żeby przeczytać kilka linii opowieści. Przyniesie coś wartościowego w każdy z zakamarków, gdzie normalnie się wciska przewijanie ściany social media.
Ekran Picco jest skromny, zupełnie jak starsze Kindle. Ma ekran monochromatyczny z rozdzielczością 235 PPI, z antyaliasingiem do wygładzania drobnego tekstu i regulowanym frontowym światłem, któremu można dostosowywać temperaturę tonów. Zaś strony książki można przesuwać przy pomocy ekranu dotykowego lub fizycznych przycisków, a wyświetlacz obraca się w każdą ze stroną, zależy od tego jak ułożymy sobie czytnik.

Urządzenie ma w sobie też parę innych przydatnych opcji, których nie będzie się za często używało, lecz firma podsuwa pod nos wizję korzystania z licznika odmierzającego czas. Idealnie kiedy coś się piecze, a nam nie chce schylać do piekarnika, więc wystarczy przypiąć na magnesie czytnik do lodówki.
Ten czyta oczywiście mnóstwo formatów, producent wymienia: EPUB, MOBI, AZW3, AZW, AZW5, FB2, FB2.ZIP, FB3, FBZ, TXT, PDB, PRC, RTF, HTML, XHTML, HTM i CHM, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Większość można przenieść na urządzenie przy pomocy kabelka USB-C podłączonego do komputera, ale większe formaty jak pdf i png będą wymagały dedykowanej aplikacji BOOX Tiles.

Co ciekawe w samym urządzeniu już się znajduje karta microSD 16 GB z możliwością rozszerzenia do 2 TB, ale trudno powiedzieć, po co to robić. Pliki z książkami nie są za duże, a funkcje czytnika ograniczone, więc tych 16 GB to aż nadto. Zamówienia przedpremierowe można już składać na oficjalnej stronie producenta w cenie około 100 dolarów. Wysyłka jest planowana na listopad.
Źródło: newatlas
