Czy wasze relacje nie opierają się jedynie na jakimś pustym powtarzanym od lat rytuale albo czy nie służysz drugiej stronie wyłącznie jako słuchacz. Zanim się spotkacie następny raz, zapytaj siebie: czy naprawdę chcę tego spotkania? Czy to moja decyzja, mój wybór? Posłuchaj też tego, co mówi twoje ciało. Jeśli serce, głowa i ciało mówią: nie – podejmij decyzję, co chcesz zrobić z tą relacją. Nie zgadzaj się na bycie pionkiem.

 

ZASADA PRZEKORY

Jeśli jednak jesteś bardzo zmotywowany w swoich dążeniach, może się ujawnić pozytywny aspekt obecności w twoim życiu ludzi, którzy w ciebie nie wierzą. Jako przykład niech posłużą historie Łukasza Jakóbiaka, twórcy internetowego talk-show „20 m2 Łukasza”, i Johna Maloofa, młodego chłopaka, dzięki któremu świat się dowiedział o istnieniu genialnej fotografki Vivian Maier. Im bardziej nikt nie wierzył w powodzenie ich planów, tym bardziej ich to dopingowało do działania. Jakóbiak stworzył program internetowy, który mógł się wydawać szaleństwem – bo niby dlaczego do nie-znanego chłopaka mieszkającego w 20-metrowej kawalerce mieliby przychodzić znani ludzie i odpowiadać na jego pytania – i tak go wciągnęło udowadnianie, że niemożliwe jest możliwe, że zrealizował już kolejne szalone projekty. Natomiast Maloof mimo braku wsparcia wielkich amerykańskich muzeów ocalił od zapomnienia gigantyczny dorobek Maier i pokazał go światu. A potem zrobił jeszcze o tym film!

 

OSOBISTY KRYTYK

Teraz przyjrzyjmy się drugiemu kręgowi wpływu, czyli temu, co się dzieje w twojej głowie. Dość paskudną kreaturą, w którą został wyposażony chyba każdy z nas, jest wewnętrzny krytyk. Skąd się wziął? To jeszcze jeden sposób, w jaki może przemawiać do ciebie rodzina. Bo wewnętrzny krytyk to wchłonięte i zapamiętane przez nas głosy rodziców i opiekunów, którzy w dzieciństwie chcieli nas przed wieloma rzeczami chronić i dlatego stosowali wobec nas liczne zakazy. To sprawia, że do dziś, gdy masz ochotę zrobić coś nowego, możesz usłyszeć w swojej głowie grzmiącego krytyka: nie wychylaj się, siedź cicho, to niebezpieczne, nie dasz rady.

Kiedy mu ulegasz i go słuchasz, zaczynasz stać w miejscu, przechodzą ci koło nosa różne szanse. Dość powiedzieć, że gdybyśmy wszyscy słuchali swoich wewnętrznych krytyków, postęp w świecie w ogóle nie byłby możliwy.

Jak ujarzmić swojego krytyka i nie pozwolić mu przejąć kontroli nad życiem?

Przede wszystkim uświadamiając sobie, że go w ogóle masz, i nie utożsamiając się z nim. Jego głos poznasz po tym, że nie wierzy w ciebie, wszystkiego się obawia, powstrzymuje cię od działania, jest nieprzyjemny i surowy. Wzbudza w tobie poczucie winy, lęku i niepewności. Sprawia, że czujesz się źle. Sposoby na krytyka? Przypomnij sobie, co najczęściej ci mówi, i gdy znów się odezwie, zignoruj go albo podejmij z nim dialog, np. „Tak, tak, wiem, że to znowu ty, ale ja mam inne plany”. Wówczas krytyk traci moc i milknie. Warto też zadawać sobie pytanie: kto podejmuje decyzję, ja czy krytyk? To pozwala odzyskać kontrolę nad sytuacją i podjąć decyzję zgodną z twoją wolą, a nie pod dyktando krytyka. Sprawdź też, najlepiej z ołówkiem w ręku, co masz do zyskania, a co do stracenia, gdy słuchasz krytyka. Kiedy zobaczysz to czarno na białym, łatwiej zdecydujesz, czym powinieneś się kierować.

 

UKRYTE PRZEKONANIA

Oprócz wewnętrznego krytyka na twoje życie i powodzenie planów mogą wpływać także nieuświadomione przekonania na różne tematy, o których istnieniu możesz się dowiedzieć dopiero wtedy, gdy dążąc do realizacji swoich celów, odkryjesz, że sam sobie podstawiasz nogę. Jakie to mogą być prze-konania? Na przykład: pieniądze to coś podejrzanego, zmiana może być tylko na gorsze, nie można mieć wszystkiego, dbanie o własne potrzeby to egoizm. Skąd się biorą? To też zwykle spadek rodzinny. Tych przekonań nie wybieramy, po prostu nimi nasiąkamy. Jeśli sięgniesz pamięcią wstecz, okaże się, że często je słyszałeś podczas rodzinnych rozmów albo można je było wyczytać między słowami. Rozpoznasz je też po słowach „zawsze” i „nigdy”. Na przykład przekonanie typu „w naszej rodzinie nigdy…” czy „w naszej rodzinie zawsze…” może być sporym utrudnieniem, gdy chcesz wyłamać się z jakiejś tradycji i pójść swoją drogą.