Za pomocą badań genetycznych naukowcy przebadali wszystkie gniazda w wolierze, by sprawdzić, do kogo należą wysiadywane przez ptaki w gnieździe jaja. Okazało się, że co dwudzieste jajo pochodziło z obcej rodziny. Najczęściej to właśnie samiczki zeberek (Taeniopygia guttata) podsuwały swoje jaja do cudzych gniazd, nie rezygnując jednak całkowicie z wysiadywania własnego potomstwa. Tylko część własnych dzieci była przymusowo adoptowana przez inne ptasie rodziny.

Holger Schielzeth, główny autor badania, wyjaśnia, że decydującym jest moment podrzucenia jaja. Warto podkreślić, że strategia zeberek jest dokładnie przemyślana – ptaki czekają z podrzuceniem jaja do momentu, w którym nowi rodzice zaczną sami wysiadywać własne jaja.

Najczęściej ptaki rozpoczynają wysiadywanie po złożeniu pierwszego lub dwóch pierwszych jaj. Właśnie wtedy „kukułcze jajo“ powinno trafić do gniazda – jeśli nastąpi to wcześniej, nadliczbowe jajo może zostać zauważone i samiczka może wówczas zrezygnować z wysiadywania. Jeśli podstępna matka spóźni się z podrzutkiem, nie będzie już okazji, żeby niezauważenie podsunąć jajo. Zeberki muszą więc być świetnymi obserwatorkami sytuacji w innych gniazdach.

Podrzucanie własnych dzieci nie powoduje jednak, że sukces reprodukcyjny tego gatunku ptaków jest większy, niż innych gatunków. Okazuje się bowiem, że zaledwie jedna trzecia podrzutków zostaje wysiedziana jak należy. I choć zeberki składają więcej jaj, niż inne gatunki, ilość ich potomstwa jest porównywalna z ilością potomstwa gatunków, które same wysiadują własne jaja. Co ciekawe, takie pasożytnictwo jest charakterystyczne zarówno dla wolno żyjących zeberek australijskich, jak i dla ptaków żyjących w wolierach.

www.orn.mpg.de