Najbardziej prawdopodobny obecnie scenariusz zakłada, że uczestnicy bitwy pod Visby – która miała miejsce 27 lipca 1361 roku – korzystali z maczug nabijanych kolcami. W ramach ówczesnego starcia wojska duńskiego króla Waldemara IV Atterdaga starły się z lokalnymi obrońcami, w dużej mierze złożonymi z mieszkańców wyspy. Duńska armia odniosła zdecydowane zwycięstwo, a według danych przywoływanych przez archeologów zginęło około 1800 Gotlandczyków. Ciała wielu poległych trafiły do masowych grobów znajdujących się w pobliżu Visby.
Czytaj też:Archeolodzy odnaleźli kompletną tabliczkę sprzed 4000 lat. Jest pokryta zagadkowymi symbolami
W toku zorganizowanych analiz ich autorzy uzyskali lepszy wgląd w to, jak naprawdę wyglądała walka na średniowiecznym polu bitwy. Szczególną uwagę badaczy od dawna zwracały obrażenia na czaszkach części ofiar. Miały one nietypowy, niemal geometryczny kształt. Początkowo uczeni brali pod uwagę między innymi możliwość, że powstały one przy udziale grotów strzał bądź włóczni. Najnowsze badania wskazują jednak na zupełnie inne rozwiązanie: ślady pasują do uderzeń ciężką bronią obuchową zakończoną kolcami.
Aby sprawdzić tę hipotezę, członkowie zespołu badawczego połączyli archeologię z biomechaniką i nowoczesnymi technikami analizy ruchu. W eksperymentach odtworzyli oczywiście średniowieczne warunki walki. Wykorzystali w tym celu kości zwierzęce umieszczone w materiale imitującym tkanki, a także elementy średniowiecznego uzbrojenia. Ruchy osoby odtwarzającej walkę rejestrowano za pomocą technologii motion capture. Następnie naukowcy porównywali powstałe uszkodzenia z obrażeniami widocznymi na czaszkach ofiar bitwy.

Tym właśnie sposobem archeolodzy dowiedzieli się, że to kolczasta maczuga mogła pozostawiać charakterystyczne, kwadratowe ślady. Najbardziej niepokojący jest jednak nie sam wygląd broni, lecz sposób jej wykorzystania. Analiza urazów sugeruje, iż część walczących mogła najpierw obezwładniać przeciwników, atakując ich z różnych kierunków, a następnie zadawać ostateczny cios. Oznaczałoby to, że starcie było dalekie od chaotycznej bijatyki, w której każdy wojownik walczył na własną rękę. Przeciwnie, niektóre działania wymagały koordynacji i określonej taktyki.
Czytaj też: Jedna komora i 300 lat pochówków. Egiptolodzy odkryli grób, jakiego jeszcze nie widzieli
Przy okazji historycy muszą nieco zmienić sposób patrzenia na samą bitwę pod Visby. Znaleziska z masowych grobów już wcześniej pokazywały skalę brutalności starcia. Część poległych pochowano w zbrojach, które zachowały się w wyjątkowo dobrym stanie. Badania szkieletów pozwalają jednak zajrzeć jeszcze głębiej w przebieg walki i odtworzyć zarówno to, kto zginął, jak i to, w jaki sposób zadawano śmiertelne obrażenia. Jak widać, nawet ponad 660 lat po bitwie szczątki poległych nadal mogą dostarczać informacji, których nie zachowały średniowieczne kroniki.
Źródło:Archaeology News
