
Taniec z bronią białą to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim demonstracja niespotykanej dotąd kontroli nad całym ciałem maszyny, która musi radzić sobie z bezwładnością, tempem i rytmem w czasie rzeczywistym.
Robot L7 to konstrukcja powstała przy ścisłej współpracy z prestiżowym Uniwersytetem Tsinghua
Mierzy 171 cm wzrostu i waży 65 kg, co czyni go niemal idealnym odpowiednikiem dorosłego człowieka. Zbudowano go z połączenia tytanu i włókna węglowego, dzięki czemu maszyna jest jednocześnie lekka i niesamowicie wytrzymała. To, co jednak najbardziej imponuje, to „układ kostny” robota – L7 posiada aż 55 niezależnie poruszających się stawów (stopni swobody).
Każde ramię robota wyposażono w 7 stawów, a dłonie posiadają ich łącznie 12, co pozwala na wykonywanie ruchów, które dotychczas były zarezerwowane wyłącznie dla ludzi. W pasie i okolicach bioder znajdziemy kolejne stopnie swobody, co jest kluczowe dla zachowania płynności podczas obrotów. Taka konfiguracja umożliwia robotowi nie tylko proste chwytanie, ale i zaawansowane manewry, takie jak rotacja przedramion, szybkie przerzuty nadgarstka czy dynamiczna zmiana chwytu miecza w trakcie ruchu.
Taniec, który jest matematycznym wyzwaniem
Wykonywanie tradycyjnego tańca z mieczem to dla humanoida prawdziwy koszmar obliczeniowy. Nie chodzi tu o zwykłe machanie kawałkiem metalu. Robot musi wykazać się precyzyjnym wyczuciem czasu i rytmu, a przede wszystkim radzić sobie z gwałtownymi zmianami kierunku. Systemy sterowania L7 nieustannie przeliczają środek masy, uwzględniając bezwładność generowaną przez wymachy mieczem, limity momentu obrotowego w stawach oraz siłę nacisku stóp na podłoże.
Czytaj też: Cyfrowa ewolucja. AI „wyhodowało” oczy bez żadnej instrukcji
Kiedy L7 wykonuje skok i ląduje bez najmniejszego zachwiania, oznacza to, że jego pętle sprzężenia zwrotnego działają z niesamowitą częstotliwością. Sztuczna inteligencja zintegrowana z robotem odpowiada za tzw. whole-body coordination, czyli dynamiczną koordynację całego ciała. Planowanie ruchu odbywa się w czasie rzeczywistym, co zapobiega najbardziej prozaicznemu, a zarazem krytycznemu błędowi – robot po prostu nie może uderzyć samego siebie ostrzem podczas skomplikowanej figury. Sukces tego pokazu dowodzi, że Robotera opanowała sterowanie momentem obrotowym i wieloosiowy balans na poziomie, który pozwala maszynie zachować stabilność nawet w najbardziej nienaturalnych pozach.
Od miecza i kung-fu po ringi walki
Warto zauważyć, że taniec z mieczem w wykonaniu L7 wpisuje się w szerszy trend, który ostatnio obserwujemy w Chinach. Niedawno pisałam Wam o robotach firmy Agibot, które zostały wysłane do legendarnej świątyni Shaolin. Tam maszyny uczą się podstaw kung-fu od mnichów, co ma na celu doskonalenie ich zdolności adaptacji w nieprzewidywalnym otoczeniu. To pokazuje, że taniec z mieczem nie jest odosobnionym przypadkiem, a raczej częścią większego planu „fizycznej edukacji” maszyn poprzez sztuki walki.
Czytaj też: W San Francisco roboty składają pranie. Issac 0 trafia do pierwszych domów
Co więcej, roboty weszły już nawet na ring, bo w Państwie Środka ruszyła pierwsza na świecie liga walk humanoidów, gdzie maszyny T-800 walczą ze sobą i choć może się wydawać inaczej, nie jest to tylko tania rozrywka rodem z cyberpunkowych filmów, a sprawdzian wszystkiego, czego nauczyli ich twórcy. W takim kontekście precyzja, jaką wykazuje L7 w swoim tańcu, nabiera zupełnie nowego znaczenia – to, co dziś jest sztuką, jutro może być kluczowym elementem strategii walki lub sportowej rywalizacji.
Czytaj też: Figure Helix 02. Kiedy robot przestaje „myśleć”, a zaczyna po prostu działać
Mimo tych widowiskowych zastosowań, L7 pozostaje projektem o profilu przemysłowym. Robotera celuje w sektory takie jak logistyka i usługi. L7 potrafi poruszać się z prędkością 14,5 km/h i bez trudu przenosi ładunki o wadze do 20 kg. Dzięki armii czujników oferuje pole widzenia 360 stopni, co w połączeniu z balansem wypracowanym podczas treningów z mieczem, czyni go idealnym pracownikiem fabrycznym przyszłości.