W San Francisco roboty składają pranie. Issac 0 trafia do pierwszych domów

Startup Weave Robotics z San Francisco oficjalnie wprowadził na rynek model Isaac 0 – wyspecjalizowanego robota stacjonarnego, którego jedynym życiowym celem jest składanie… naszych ubrań.
...

Choć nie potrafi on jeszcze ugotować obiadu ani wyprowadzić psa, producent wierzy, że skupienie się na jednej, konkretnej czynności to klucz do sukcesu domowej automatyzacji.

Isaac 0 to ekspert od składania ciuchów

Firma nie ukrywa, że jej robot nie jest w pełni samodzielny. Issac 0 działa w modelu, który można określić jako zdalnie wspomagany. Jego pracą kieruje sztuczna inteligencja, ale w tle czuwają ludzcy operatorzy. Kiedy system napotyka trudny do identyfikacji element garderoby lub nie potrafi prawidłowo uchwycić materiału, na pomoc przychodzi człowiek. Przejęcie kontroli nad konkretnym ruchem trwa zwykle od 5 do 10 sekund.

Każda taka interwencja to cenna lekcja. Dane z korekt dokonywanych przez zdalnych specjalistów trafiają do systemu uczącego robota, tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego. W efekcie Issac z każdym tygodniem powinien radzić sobie coraz lepiej i wymagać mniej pomocy. To sprytne podejście pozwala firmie wprowadzić funkcjonalne urządzenie na rynek znacznie wcześniej, zamiast czekać lata na osiągnięcie stuprocentowej autonomii.

Jak na maszynę mającą zastąpić człowieka w tej czynności, Issac 0 jest zaskakująco kompaktowy. Jego podstawa ma wymiary 46 na 48 centymetrów, a wysokość można regulować od 76 do 170 centymetrów. Firma zaleca przeznaczenie na niego przestrzeni roboczej podobnej do blatu stołu, czyli około 122 na 76 centymetrów.

Czytaj też: Figure Helix 02. Kiedy robot przestaje „myśleć”, a zaczyna po prostu działać

Pod względem technicznym robot wymaga standardowego gniazdka i łączy się z internetem, co jest niezbędne do zdalnych aktualizacji i wsparcia. Jego mechaniczna konstrukcja, wyposażona w kilka niezależnych osi ruchu, jest zaprojektowana do precyzyjnego manipulowania tkaninami. Weave Robotics celowo zrezygnowało z kółek, decydując się na stacjonarną platformę, co ma zwiększyć bezpieczeństwo i stabilność. Urządzenie radzi sobie z koszulkami, spodniami, bluzami czy ręcznikami, ale na razie nie poradzi sobie z dużym kocem ani z odwracaniem ubrań na prawą stronę.

Strategia wąskiej specjalizacji. Czy to ma sens?

Podczas gdy inne firmy, jak Figure AI, pracują nad humanoidami ogólnego przeznaczenia, Weave Robotics stawia na perfekcyjne opanowanie jednej, konkretnej funkcji. Taka strategia ma swoje plusy – teoretycznie pozwala szybciej doprowadzić produkt do użytecznej formy i oferować go w niższej cenie niż skomplikowany robot uniwersalny. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie o ekonomię tego rozwiązania.

Czytaj też: Bolt zostawia ludzi w tyle. Robot na bieżni pędzi jak błyskawica

Czy konsumenci są gotowi wydać znaczną sumę na urządzenie, które wykonuje tylko jedną czynność? Składanie prania, choć nużące, nie zajmuje przecież całego dnia. Decyzja o zakupie będzie więc zależała od indywidualnej wartości, jaką ktoś przypisuje odzyskanemu czasowi. Być może, jeśli ktoś ma dużą rodzinę, ma to sens. To na pewno ryzykowny ruch, choć jeśli się powiedzie, może otworzyć drzwi dla całej gamy wyspecjalizowanych domowych asystentów.

Czytaj też: Robot-spawacz na pokładzie. Włoski pomysł na przyszłość stoczni

Problem w tym, że nie jest to tani „gadżet”. Jego cena wynosi 7999 dolarów, czyli prawie 30 tysięcy złotych. Firma oferuje też model subskrypcyjny dla wczesnych użytkowników za 450 dolarów. Po roku takiego abonamentu wydatek zbliża się do ceny zakupowej, więc ten wariant ma sens raczej jako krótkoterminowy test. Tak czy inaczej, nie da się ukryć, że to spory wydatek, choć na pewno znajdą się chętni. Firma zapowiada pełną wersję robota jeszcze w tym roku, co sugeruje, że obecny model jest pewnego rodzaju publicznym testem.