Do takich wniosków doszła amerykańska ekonomistka Alison Jing Xu. Tematem zainteresowała się kilka lat temu, gdy jedząc obiad po zakupach, zaczęła się zastanawiać, dlaczego godzinę wcześniej zamiast potrzebnych jej dwóch par rajstop kupiła aż dziewięć.

Alison Jing Xu i jej współpracownicy poddali badaniom 400 ochotników. W jednym z testów badani mieli najpierw ocenić, czy są najedzeni, czy głodni, a następnie pokazano im pięć produktów żywnościowych oraz pięć nie do jedzenia. Ochotników spytano, czy produkty im się podobają i czy chcieliby je kupić. O ile na ocenę głód nie miał wpływu, o tyle chęć posiadania rosła wraz z pustką w żołądku. Inną część badań przeprowadzono w domu towarowym, gdzie klientów proszono o pokazanie rachunków i wypytywano o odczucie głodu.

Okazało się, że osoby kupujące na głodniaka wydawały o 64 proc. więcej niż te, które najadły się przed pójściem do sklepu. Gdy jesteśmy głodni, żołądek uwalnia hormon o nazwie grelina, który działa na część mózgu wpływającą na procesy związane z nagrodą i motywacją – stąd nadmiarowe zakupy w sklepach spożywczych. ˜

Czytaj też: HOMO NEUROBIOLOGICUS RUSZA NA ZAKUPY