Autorzy badań w tej sprawie (których działaniom przewodziła Regan E. Dunn) przyjrzeli się zapisowi zmian środowiskowych zachowanemu w skałach basenu Bighorn w północno-zachodniej części Wyoming. To obszar wyjątkowo bogaty w skamieniałości, gdzie zachowały się osady pochodzące sprzed około 50-60 milionów lat. Szczególnie interesujący okazał się okres znany jako paleoceńsko-eoceńskie maksimum termiczne, czyli PETM.
Czytaj też:Na Syberii jak w tropikach. Mieszkańcy Arktyki doświadczają anomalii temperaturowych
Około 56 milionów lat temu doszło do gwałtownego wzrostu ilości węgla w atmosferze. Przyczyny tego wydarzenia nie są całkowicie wyjaśnione, choć naukowcy wskazują między innymi na aktywność wulkaniczną oraz uwalnianie metanu z osadów znajdujących się na dnie oceanów. Średnia temperatura na Ziemi wzrosła w tym czasie o około 6 stopni Celsjusza, a podwyższone temperatury utrzymywały się przez ponad 100 tysięcy lat.
Badacze wykorzystali między innymi skamieniałe pyłki roślinne. Takie pozostałości pozwalają odtworzyć skład dawnych zbiorowisk roślinnych i sprawdzić, jak zmieniały się one wraz z klimatem. Zapis z Wyoming pokazuje, iż wraz z nadejściem ekstremalnego ocieplenia lasy zaczęły się wyraźnie zmieniać.
Jednym z najbardziej widocznych skutków było przerzedzenie koron drzew. Jak wynika z badań, pokrycie koron zmniejszyło się o około 60 procent. Przyczyną były przede wszystkim bardzo wysokie temperatury oraz ograniczona dostępność wody. Dawny, zwarty las zaczął ustępować bardziej otwartemu krajobrazowi, w którym warunki dla wielu gatunków roślin stały się znacznie trudniejsze.
Nie oznaczało to jednak natychmiastowego zniknięcia całego ekosystemu. Wiele gatunków przetrwało okres ekstremalnych zmian, a roślinność stopniowo dostosowywała się do nowych warunków. Problemem okazało się to, jak długo trwał powrót do wcześniejszego stanu. Pełna odbudowa lasów zajęła natomiast ponad 100 tysięcy lat. Co ciekawe, kiedy klimat ponownie stał się bardziej sprzyjający, lasy, które pojawiły się w tym regionie, były bardzo podobne do tych występujących przed ociepleniem. Sugeruje to, że ekosystemy mogą być niezwykle odporne, lecz ich odbudowa może zajmować ogromną ilość czasu.
Czytaj też: 500 metrów pod ziemią znajduje się ukryty świat. Rządzą w nim grzyby
Naukowcy podkreślają jednocześnie, iż PETM nie jest bezpośrednim odpowiednikiem współczesnego kryzysu klimatycznego. Przyczyny obecnego ocieplenia są inne, a tempo zmian wywołanych przez działalność człowieka okazuje się znacznie szybsze. Według przywoływanych badań – opisanych szerzej na łamach Science – tempo uwalniania węgla podczas PETM było prawdopodobnie około dziesięciokrotnie wolniejsze niż to obserwowane obecnie.
Źródło: The Conversation
