Liczebność robotów i agentów AI rośnie. Nadchodzi era nie-ludzkich pracowników?

Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych dekad liczba autonomicznych robotów fizycznych oraz cyfrowych agentów AI nie tylko wzrośnie, ale wręcz prześcignie liczebność pracującej populacji ludzi.
...

Rynek pracy stoi u progu najbardziej radykalnej transformacji od czasów rewolucji przemysłowej. To, co jeszcze dekadę temu wydawało się scenariuszem z pogranicza cyberpunka, dziś nabiera kształtów w raportach największych instytucji finansowych. Nie mówimy tu o odległej teorii, lecz o procesie, który już teraz dzieje się na naszych oczach w największych korporacjach świata. Pytanie tylko, czy potrafimy zarządzać tym procesem tak, by technologia służyła człowiekowi, a nie go po prostu wymazała z gospodarczego równania?

Miliardy robotów i armia cyfrowych agentów

Prognozy płynące z Citi Global Insights, którymi podzielił się Rob Garlick na antenie CNBC, są uderzające. Zgodnie z analizami, do 2035 roku na świecie może pracować już 1,3 miliarda robotów AI, a do połowy naszego stulecia liczba ta może wzrosnąć do niewiarygodnych 4 miliardów. Warto podkreślić, że te dane dotyczą wyłącznie robotów fizycznych – maszyn, które będą sprzątać, prowadzić pojazdy, dostarczać paczki czy pracować na placach budowy i w sektorze opieki. To urządzenia, które stają się coraz sprawniejsze, a czas zwrotu z inwestycji w taką technologię skraca się z każdym rokiem.

Jednak fizyczne maszyny to tylko wierzchołek góry lodowej. Garlick zwraca uwagę na prawdziwą eksplozję w sferze cyfrowej – tzw. agentów AI. Są to autonomiczne systemy oprogramowania zdolne do samodzielnego wykonywania skomplikowanych zadań biurowych i analitycznych. Przykład firmy doradczej McKinsey pokazuje tempo tych zmian: jeszcze półtora roku temu dysponowali oni 3 tysiącami agentów, dziś mają ich 20 tysięcy (niektóre źródła mówią nawet o 25 tysiącach), a za kolejne 18 miesięcy ich liczba ma zrównać się z całkowitą liczbą ludzkich pracowników firmy, czyli około 40 tysiącami. W trzy lata firma podwoiła swoją “siłę roboczą” bez zatrudniania jednego człowieka.

Czytaj też: Chiński pochód humanoidów. Czy Pekin wygra wyścig o „ucieleśnioną AI”?

Zbiega się to z wizją Elona Muska, który podczas Forum Ekonomicznego w Davos stwierdził wprost, że pewnego dnia robotów będzie więcej niż ludzi. Tesla nie rzuca słów na wiatr – niedawno ogłoszono zakończenie produkcji modeli S i X, aby zwolnić moce przerobowe i zasoby na rzecz komercyjnej produkcji humanoida Optimus. To jasny sygnał, że giganci technologiczni stawiają wszystko na jedną kartę: masową robotyzację.

Choć roboty oferują kusząco szybki zysk i są coraz tańsze w utrzymaniu, musimy znaleźć punkt krytyczny, w którym dobrostan ludzkich pracowników stanie się priorytetem, podobnie jak stało się to z kwestiami ochrony klimatu w ramach strategii ESG.

Czytaj też: Mechaniczni mnisi z klasztoru Shaolin. Armia robotów Unitree G1 prezentuje kung-fu

Dlatego tak istotne jest, by wręcz wymuszać na firmach dbanie o ludzi w procesie automatyzacji. Tak jak kiedyś zażądano od zarządców aktywów uwzględnienia zmian klimatycznych, tak teraz może nadejść moment, w którym będziemy wymagać transparentności w kwestii tego, jak technologia wpływa na zatrudnienie. Jest to jednak ścieżka wyboista – widzimy to chociażby w USA, gdzie pod rządami administracji Trumpa ramy ESG przeszły transformację, a wiele korporacji wycofuje się z publicznych deklaracji pro-społecznych, by uniknąć politycznych kontrowersji.

Czytaj też: Chiński startup LinkerBot chce wyposażyć roboty w „ludzkie” dłonie

Niezależnie od politycznych zawirowań, fakty są nieubłagane: roboty stają się tańsze i bardziej efektywne niż pracownicy z krwi i kości. Przejście z poziomu, w którym maszyny stanowiły mniej niż 1% siły roboczej, do stanu, w którym stanowią większość, jest procesem nieodwracalnym. Wizja miliardów robotów i cyfrowych agentów przejmujących nasze zadania nie jest więc odległym science-fiction, lecz rzeczywistością biznesową. Skala zmian, którą opisują eksperci Citi, wymusza na nas całkowite przedefiniowanie pojęcia “pracy”. Choć efektywność i niskie koszty maszyn są niepodważalne, kluczowe będzie zachowanie balansu, w którym człowiek nie zostanie zepchnięty na całkowity margines.