Zachowanie Wittgensteina można zaliczyć do neurotycznych, choć podobno w pokoju Russella rozważał kwestie logiczne, ale na pewno nie da się tak nazwać pewnego zwyczaju Innuitów. Kiedy Innuita wpadał w złość, brał patyk i szedł prosto przed siebie przez śnieg. Kiedy złość mu mijała lub raczej zostawił ją za sobą, stawał i wbijał kij w śnieg. Miał z tego podwójną korzyść. Pozbywał się gniewu i dość precyzyjnie mierzył jego głębię. Terapia i diagnoza w jednym.

Zygmunt Freud twierdził, że każda nasza podróż jest powrotem do matki, ale terapeutyczne chodzenie ma tradycję znacznie dłuższą niż psychoanaliza. W XVIII w. Jean-Jacques Rousseau - ten, który w wyniku nagłego impulsu ruszył w świat, gdy brama jego miasta okazała się zamknięta - szukał w wędrówce powrotu do świata idealnego. Ten świat istniał, jak sądził, zanim cywilizacja zepsuła człowieka. Człowiek w naturze, jakim sam chciał być, wędrował wśród lasów i nie znał fabryk, języka ani skupisk ludzkich. Taki człowiek nie miał ochoty nikogo krzywdzić. Kiedy - wędrując myślą wstecz - miniemy ten idylliczny obraz, dojdziemy do punktu w ewolucji naszego gatunku, w którym człowiek stanął na dwie nogi. Antropolodzy raczej nie mają wątpliwości - to dzięki temu nasz mózg zaczął się nagle wściekle szybko rozwijać.

Shaking metta

Shaking metta jest modyfikacją buddyjskiej techniki medytacyjnej metta - wysyłania uczucia przyjaźni do siebie samego i wszystkich czujących istot oraz pozbywania się z umysłu szkodliwych emocji. Dokonałem tej modyfikacji spontanicznie, schodząc z zalesionego wzgórza, w czasie odosobnienia w centrum buddyjskim w Virginii w USA. Tradycyjnie metta polega na powtarzaniu w myślach takich fraz, jak: „Obym był szczęśliwy, obym był wolny od napięcia, obym był spokojny i radosny", i odczuwaniu radości w klatce piersiowej. W drugim kroku adept wysyła dobre życzenia innym ludziom.

W postaci mobilnej, idąc z opuszczonymi luźno ramionami, powtarzaj w myślach: „Obym był wolny od gniewu, obym był wolny od chciwości, obym był wolny od strachu". Za każdym powtórzeniem wstrząsaj lekko rozluźnionymi rękoma i wyobrażaj sobie, że strzepujesz z siebie gniew i pozostałe negatywne uczucia - jak kaczka, która strzepuje krople wody, wstrząsając całym ciałem. Rozluźnij się, poczuj ulgę, a także radość i wolność płynące z tego stanu.

W mieście ta technika oferuje dodatkowy bonus - uwalnia od zbyt poważnego traktowania siebie. Dzieje się tak, gdy mijani przechodnie patrzą na ciebie zdziwionym wzrokiem z powodu twoich dziwacznych ruchów, a ty się tym wcale nie przejmujesz.

Virginia Woolf wpadła na pomysł książki „Do latarni morskiej”, spacerując wokół skweru. To był impuls. Nazwała tę chwilę „wspaniałym momentem niekontrolowanej iluminacji”. A w książce zmierzyła się z traumami dzieciństwa. Przez lata dla tej angielskiej pisarki spacer, pisanie i terapia zlewały się w jedno. Spacer okazał się też ostatnią czynnością jej życia. Gdy miała 59 lat, weszła do rzeki Ouse w płaszczu, którego kieszenie wypełniła kamieniami.