Pewien rodzaj wędrówki pieszej - zdaniem ludzi religijnych - leczy nie tylko z chorób duszy, ale i ciała. Sanktuaria w całej Europie wypełnione są kulami i laskami, pozostawionymi przez tych, którzy przestali ich potrzebować. Oczyszczającą moc pielgrzymek znają Tybetańczycy, którzy wytworzyli niespotykaną gdzie indziej technikę marszu religijnego: idą tysiące kilometrów, robiąc jeden pokłon za drugim. I jest to pełen pokłon i padanie plackiem na ziemię.

Psychologowie badający przeżycia religijne twierdzą, że pielgrzymki prowadzą do nowych stanów świadomości: zwiększa się wrażliwość zmysłowa, rośnie poczucie ciała i świadomość środowiska.

Buddyjscy mnisi z Kambodży od pewnego czasu traktuj ą wędrówkę jako formę przeprosin. Wielu z nich zanim włożyło szaty mnichów, należało do szwadronów śmieci Czerwonych Khmerów. Już jako 12-latków wyszkolono ich na morderców (najpierw mordowali koty), gotowych zabić za to, że ktoś nosił okulary, bo to oznaczało, że jest intelektualistą niezdolnym do budowania robotniczo-chłopskiej utopii. Gdy upadł reżim, pod wodzą charyzmatycznego mnicha Ghosanandy wędrowali pieszo do domów rodzin swoich ofiar i prosili o wybaczenie, choć często na ich ogolonych głowach lądowały kamienie. Pielgrzymka połączona z przeprosinami była dla nich symbolicznym zmyciem winy i terapeutycznym oczyszczeniem wspomnień.

Wędrówka w głąb siebie

Porzuć cel spacerów, pozwól, by wciągnęło cię samo terytorium

Tryb życia dzisiaj nie sprzyja kontemplacji ani terapii chodzeniem. Jeśli już gdzieś chodzimy, to do samochodu albo do sklepu. Rok upływa w tym samym rytmie codziennych dojazdów do pracy, przerywanych weekendami, świętami i raz lub dwa razy wakacjami. Nie przeżywamy go w rytmie przyrody, tylko korporacji.

Przestrzeń w wielu miastach nie zawsze sprzyja pieszym wędrówkom. Rebecca Solnit w książce o historii wędrowania opisuje amerykańskie współczesne miasta, w których często nie ma chodników. Ludzie poruszają się wszędzie autami. Piesza wędrówka może skończyć się aresztowaniem za włóczęgostwo. Do wielkich centrów handlowych, w których można kupić wszystko, wchodzi się dzisiaj od strony garażu, a nie ulicy. Domy na przedmieściach, w których kiedyś od frontu były werandy, witają gości garażami. Kiedy jeździmy po świecie pociągiem, jesteśmy bardziej przesyłkami niż ludźmi, którzy świadomie odbywają podróż, tak jak to było w czasach, gdy pociągi nie istniały i do pokonywania odległości służyły nogi. Szybkie podróżowanie nie pozwala uwadze zgłębić żadnego mijanego przedmiotu. Wywołuje poczucie nudy, które wypełniamy lekturą, oglądaniem filmów albo grami komputerowymi. W samolocie jesteśmy jeszcze bardziej odcięci od czasu, przestrzeni i doświadczenia podróży. Oglądamy filmy, jemy i śpimy, zamknięci w metalowej puszce.