Zaczęło się niewinnie. Bracia Dénes i Tomas Sátor przygotowywali imprezę urodzinową. Podczas dmuchania balonów wpadli na nietypowy pomysł, który - jak się później okazało – stał się podstawą rodzinnego biznesu.

Otóż oprócz DNA bracia mają jeszcze coś wspólnego – pasję podróżowania. Postanowili uczynić je mniej stresującym. Jak? Dzięki EggMapp, czyli mapom na jajku. Pomysł może wydawać się absurdalny, ale to nie żarty (aż chciałoby się powiedzieć, że Denes i Sator wcale nie robią sobie z nas jaj).

Ich EggMapp to kieszonkowe plany miast wykonane na tzw. piłkach gniotkach. Po naciśnięciu piankowego jajka możemy zobaczyć w powiększeniu wybrany fragment miasta. Widoczne stają się szczegóły niedostępne na ogólnym planie – mniejsze ulice, ich nazwy, informacje na temat atrakcji turystycznych i komunikacji miejskiej.

- Koniec zamieszania ze składaniem ogromnych map, nigdy więcej oklejania – zapewniają twórcy gumowych jajek. Pokryte lateksem piłki są wodoodporne. Łatwe w obsłudze, lekkie, zabawne, a do tego cierpliwe (jeśli mimo wszystko zgubimy się w miejskich zaułkach, bez wyrzutów sumienia możemy odreagować na gniotkach).

To też propozycja dla osób, które w podróży mają ochotę na cyfrowy detoks. Nawigacja z GPS, choć pewna i interaktywna, uzależnia wycieczkę od dostępu do prądu i sieci. Z EggMapp można zapomnieć o polowaniu na wi-fi lub poszukiwaniach ładowarki z telefonem w ręku.

Mapy-jajka są dostępne dla 20 miast świata. Można je kupić na kickstarter.com

Czekamy na podobną wersję globusa!