To miasto miało być nie do zdobycia. Starożytne tabliczki pokazują prawdę

Kilka kamieni pokrytych zadrapaniami może czasem zmienić nasze rozumienie całej epoki. Dokładnie tak stało się podczas wykopalisk ratunkowych w jednej z tureckich twierdz, gdzie naukowcy trafili na zapis wydarzeń sprzed niemal trzech tysiącleci. Odkryte tam trzy tabliczki pokryte pismem klinowym to coś więcej niż suchy zapis. To szczegółowa relacja z militarnej kampanii prowadzonej przez władcę starożytnego imperium. Dla badaczy dziejów Bliskiego Wschodu chodzi o prawdziwą kapsułę czasu, która ujawnia nieznane dotąd szczegóły o organizacji i ambicjach królestwa Urartu.
...

Kamienna kronika wojennych wypraw króla o imieniu Minua

Treść inskrypcji koncentruje się na triumfie władcy o imieniu Minua. Panował on w latach 810-786 p.n.e. i jak wynika z zapisów, skutecznie podporządkował sobie plemię Erkua. Jego największym osiągnięciem było jednak zdobycie miasta Luḫiuni, które do tamtej pory uchodziło za niemożliwe do pokonania. To cenna informacja, ponieważ potwierdza militarne zdolności Urartyjczyków, o których wcześniej jedynie spekulowano. Co ciekawe, teksty nie poprzestają na ogólnikach. Zawierają drobiazgową inwentaryzację łupów, co mówi nam sporo o mentalności tamtych czasów. Wyliczono dokładną liczbę uprowadzonych mężczyzn i kobiet, a także zarekwirowanych koni oraz sztuk bydła. Taka skrupulatność sugeruje, iż za sukcesami armii stał sprawny system administracyjny, zdolny do dokumentowania każdej kampanii. To nie była zwykła wyprawa łupieżcza, a precyzyjna operacja z jasno określonymi celami i metodami rozliczania zdobyczy.

Czytaj też: Matka i córka sprzed 12 000 lat kluczem do rozwikłania medycznej zagadki. Potrzeba było badań DNA

Miejsce odkrycia, czyli twierdza Körzüt nad jeziorem Van, nie jest przypadkowe. Analiza sugeruje, jakoby pełniła ona kluczową funkcję podczas północnych wypraw wspomnianego króla. Stanowiła bazę wypadową dla wojsk oraz punkt kontrolny na lokalnych szlakach. Wykopaliska pokazały jednak, że była to konstrukcja wielofunkcyjna. W jej obrębie odsłonięto świątynię o charakterystycznym, kwadratowym planie. To typowy projekt dla architektury sakralnej Urartu.

Czytaj też: Słynny wódz wikingów już się nie ukryje. Archeolodzy odnaleźli grób syna Ragnara Lodbroka

Obecność takiego obiektu wewnątrz murów twierdzy to wyraźny sygnał, iż miejsce to służyło nie tylko celom wojskowym. Było także lokalnym centrum władzy i kultu religijnego, co pomagało utrzymać kontrolę nad nowymi terytoriami. Jakby tego było mało, badacze sądzą, że część inskrypcji odnajdywanych wcześniej w okolicznych wsiach, mogła pierwotnie znajdować się właśnie w Körzüt, skąd została rozebrana i użyta przez późniejszych mieszkańców jako zwykły budulec.

Obraz zapomnianego imperium

Opisywane odkrycie stopniowo wydobywa z mroku dziejów królestwo, które często pozostaje w cieniu swoich sławniejszych sąsiadów z Mezopotamii. Urartu, rozwijające się na terenach dzisiejszej wschodniej Turcji, Armenii i Iranu, okazuje się państwem o zaskakująco nowoczesnej jak na swoje czasy organizacji. Kamienne kroniki z Körzüt malują obraz społeczeństwa zdolnego do prowadzenia długofalowej strategii ekspansji, wspartej sprawną logistyką i biurokracją. Twierdza stała się dzięki tym znaleziskom kluczowym punktem na mapie badań archeologicznych. Każdy taki drobiazg, jak wyliczenie zdobytych owiec, przybliża nas do zrozumienia, jak naprawdę funkcjonowały i upadały starożytne potęgi.