Miecze oznaczone charakterystycznym napisem +VLFBERH+T pojawiały się w Europie między IX a XI wiekiem. Do dziś odnaleziono około 170 egzemplarzy lub ich fragmentów, głównie na terenach Skandynawii, choć pojedyncze odkrycia pochodzą również z Niemiec, Europy Wschodniej i obszarów dawnego imperium Franków. Nazwa Ulfberht najprawdopodobniej odnosiła się do warsztatu, rodu rzemieślników lub znaku jakości, a nie do konkretnego właściciela broni.
Od dawna wiadomo było, że oryginalne egzemplarze znacznie różniły się od większości średniowiecznych mieczy. W czasach, gdy europejscy kowale wytwarzali broń z żelaza zawierającego liczne zanieczyszczenia i żużel, miecze typu Ulfberht wykonywano ze stali o wyjątkowo wysokiej zawartości węgla i niemal całkowicie pozbawionej domieszek osłabiających materiał. Taka kombinacja zapewniała jednocześnie dużą twardość, odporność na pękanie i sprężystość, dzięki czemu ostrza mogły wytrzymywać bardzo silne uderzenia bez trwałych odkształceń.
Historycy od dawna zastanawiali się, skąd średniowieczni rzemieślnicy mogli pozyskać tak zaawansowany materiał. Produkcja stali tyglowej, zwanej również stalą krucyblową, była w tym okresie rozwinięta przede wszystkim na Bliskim Wschodzie oraz w Azji Środkowej. W Europie podobna technologia pojawiła się dopiero wiele stuleci później. Analizy metalurgiczne pozwalają sądzić, iż przynajmniej część najwyższej jakości mieczy mogła powstać dzięki importowanej stali pochodzącej z dalekowschodnich szlaków handlowych, którymi wikingowie sprowadzali cenne surowce z obszarów nad Morzem Kaspijskim i Bliskim Wschodem.
Odtworzenia procesu produkcji podjął się amerykański kowal Rick Furrer, specjalizujący się w rekonstrukcji historycznych technik metalurgicznych. W ramach projektu realizowanego dla programu NOVA telewizji PBS przeanalizował dostępne dane archeologiczne oraz wyniki badań materiałowych, a następnie próbował odtworzyć kolejne etapy produkcji zgodnie z możliwościami średniowiecznych rzemieślników. Zadanie okazało się wyjątkowo wymagające, ponieważ wytworzenie stali o odpowiednich parametrach wymaga niezwykle precyzyjnej kontroli temperatury i składu chemicznego podczas wielogodzinnego procesu wytapiania.
Po wielu próbach udało się uzyskać stal bardzo zbliżoną do tej wykorzystanej ponad tysiąc lat temu. Następnie materiał został przekuty w ostrze z zachowaniem dawnych technik obróbki. Efektem była broń o właściwościach niezwykle zbliżonych do oryginalnych mieczy Ulfberht, co pozwoliło lepiej zrozumieć poziom zaawansowania średniowiecznych metalurgów.
Czytaj też: Tajemniczy kamienny krąg z Sahary wciąż pozostaje zagadką. Jest znacznie starszy od Stonehenge
Przy okazji wyszło na jaw, że wiele mieczy noszących napis Ulfberht powstało z dużo gorszej jakości metalu. Zawierały liczne zanieczyszczenia, miały niższą zawartość węgla i nie dorównywały właściwościami oryginałom. Wszystko wskazuje na to, że już w średniowieczu pojawiły się podróbki słynnej marki. Kowale próbowali wykorzystać renomę legendarnych ostrzy, umieszczając podobne inskrypcje na broni wykonanej znacznie prostszymi metodami. To może tłumaczyć, dlaczego część odnalezionych mieczy zachowała się jedynie w postaci pękniętych fragmentów.
Źródło: Reliks
