Kilka tygodni temu Daniel Goleman, który spopularyzował na całym świecie model inteligencji emocjonalnej, przedstawił apel czołowych badaczy i doradców amerykańskich o zintegrowane wysiłki osób i ośrodków zajmujących się inteligencją emocjonalną i praktyką uważności (mindfulness) na rzecz przekraczania podziałów, które zagrażają pokojowi na świecie, a które zaczynają się w naszych umysłach.

Znamienny jest tytuł artykułu-apelu: „Today’s Biggest Threat: The Polarized Mind”. Trudno mi jako osobie, której od kilku dekad bliska jest praktyka uważności i studia nad inteligencją emocjonalną, oraz popularyzatorowi ciągle aktualnej teorii Miltona Rokeacha otwartych i zamkniętych umysłów, abym nie zaangażował się w niesienie dalej tego przesłania. Jednocześnie jako psycholog biznesu chcę się zwierzyć Państwu z dylematów, które możemy wspólnie podejmować. Zacznijmy zatem od początku.

NIEBEZPIECZEŃSTWO HIPOKRYZJI

Praktyka mindfulness jest mi bliska, bo wywodzi się z medytacji, którą praktykowałem od lat 70. ubiegłego wieku. Nie rozgłaszałem, że byłem wydawcą pierwszych książek o mindfulness w Polsce, że to w redakcji Wydawnictwa JS& Co wpadliśmy na pomysł polskiej nazwy „uważność”, która się przyjęła (!), a na początku lat 90. realizowaliśmy w CIOP pierwsze treningi inspirowane metodą MBSR Jona Kabat-Zinna i inteligencji emocjonalnej wg Daniela Golemana. Nie zdecydowałem się jednak tworzyć z tego „produktu” korporacyjnego.

Po części dlatego, że poza składkami na podróże nigdy nie płaciłem swoim nauczycielom zen i miałem poczucie, że nie jest moją „karmą”, by się komercyjnie dzielić tym ważnym dla mnie źródłem samowiedzy, samoobserwacji i treningu obecności. Z czasem zorientowałem się jednak, że te praktyki są elementem treningu stress
management zagranicznych sił specjalnych, zaś w biznesie stają się ważkim zabezpieczeniem ryzyka pułapek poznawczych w decyzjach biznesowych, ocenie potencjału ludzi i sztuce przewidywania rzeczywistego odbioru decyzji i reakcji na zachowania lidera – a więc od IQ (inteligencja poznawcza) przez EQ (inteligencja emocjonalna) do „Executive Intelligence” ExQ (Justin Menkes). Tak traktujemy praktyki mindfulness.

KIEDY IQ I EQ POMAGAJĄ W BIZNESIE?

Przykłady kompetencji liderów, w których inteligencja poznawcza (IQ) i inteligencja emocjonalna (EQ) odgrywają istotną rolę i służą efektywnym relacjom biznesowym:

→ Dostrzeganie złożoności potrzeb ważnych akcjonariuszy i umiejętne ich równoważenie.
→ Odkrywanie ukrytych zamiarów i motywacji osób i grup zaangażowanych w daną sytuację.
→ Trafne rozpoznawanie spraw i poglądów, które są najważniejsze w przypadku konfliktu.
→ Przewidywanie prawdopodobnych emocjonalnych reakcji jednostek na działania albo komunikaty.
→ Poprawne analizowanie prawdopodobnych skutków i możliwych niezamierzonych konsekwencji przyjęcia konkretnego trybu postępowania

Nie dziwią mnie też zastrzeżenia do upowszechniania mindfulness jako formy troski o wellbeing i reset pracowników w korporacjach, która w wydaniu jednych zarządów może być autentyczna – w innych hipokrytyczna. Polecam artykuł Laury Marsh „Mindfulness robi ci wodę z mózgu”, który może jest zbyt jednostronny, ale nie można go ignorować: „Orędownicy uważności w miejscu pracy przymykają oczy na to, co spacyfikowani w ten sposób pracownicy mogą tracić. Kult uważności może zastąpić bardziej namacalne świadczenia.

Joga i ćwiczenia oddechu nie zastąpią elastycznych godzin pracy, dłuższego urlopu, spłaszczania hierarchicznych struktur podległości czy motywowania pracowników do współpracy zamiast do rywalizacji”. Autorka przytacza studia przeprowadzone w dwóch znanych firmach, gdzie zrealizowano zajęcia mindfulness i jogi – i przyniosły one znamienne rezultaty poprawy zdrowia i efektywności – po czym – „tak się złożyło”, że setki tych pracowników objęto zwolnieniami w ramach potężnej restrukturyzacji. Pod wpływem „praktyki empatii” zwalniani pracownicy pisali listy do swoich szefów, że współczują im trudnej sytuacji, w której się znaleźli....