Zaś karoserię takiego pojazdu można wykonać z dziesiątek skrupulatnie dociętych kawałeczków szkła witrażowego. Dzięki połączeniu tych wszystkich składników powstał samochód przyszłości z autopilotem i niewiarygodnym charakterem na zewnątrz. W środku zaś czeka przytulny kąt skąpany w wielobarwnej poświacie. To nie jest żart.
Samochód przyszłości nie potrzebuje karoserii z włókna węglowego tylko witrażu
W czasie tegorocznego Festiwalu Designu w Londynie, kolaboracja Dezeen oraz MINI, przygotowała na swojej wystawie coś wyjątkowego, wizję samochodów autonomicznych w roku 2059. Czyli według wyobrażeń firm prowadzących stoisko, czasach w których autopilot jest już systemem tak godnym zaufania, że nie ma potrzeby już nawet się nim przejmować.

To pozwala zaś na zaprojektowanie futurystycznej kabiny pasażera, która zrywa z przyzwyczajeniami ludzi z początku XXI wieku. W końcu, skoro nie jest już potrzebny kierowca, to z jakiego powodu ktokolwiek miałby samochód projektować z myślą o przeżytku-kierowcy. Twórca Dominic Wilcox stworzył zatem Stained Class Driverless Sleeper Car, zakładając że centrum tego małego wszechświata jest pasażer i najważniejsze są jego potrzeby.
Na potrzeby tego wydarzenia, jego samochód istnieje w rzeczywistości, w której na przestrzeni roku nie ma nawet jednego wypadku na przeciętnej autostradzie. Wszystko dzięki niezawodnej automatyzacji. Skoro jest tak dobrze, to można się pozbyć wszystkich środków bezpieczeństwa. Znikają zderzaki, kierownica tym bardziej nie jest już potrzebna, nie ma też pasów i innych form zapewnienia bezpieczeństwa.


W gruncie rzeczy są potrzebne tylko koła, silnik i karoseria. Pozostała przestrzeń może zostać wypełniona dowolnie. Tak się narodziła idea skonstruowania samochodu dla jednego pasażera, schowanego wewnątrz pojazdu przypominającego kolorowego żuczka. Zaś pod jego chitynowym pancerzykiem dziesiątek szkieł witrażowych, jest bezpieczna przestrzeń z łóżkiem. Pasażer musi tylko wejść do środka, wskazać adres i pójść spać.
Samochód został stworzony w 100% ręcznie przy pomocy studentów wydziału designu Uniwersytetu Middlesex. To tam stworzono bazę dla kopuły, która w kolejnym kroku, dzięki pracy studia Lead and Light w londyńskim Camden została wypełniona kawałkami szkła. Artysta jednak nie zostawiał niczego wyłącznie innym osobom i on również brał dziennie udział w całym procesie.

Ze szkłem nie miał wcześniej do czynienia, więc najpierw spędził tydzień na szkoleniu, a i kolejnych 6 tygodni na wykonywaniu kawałków witrażu. Pancerzyk samochodu jest otwierany hydraulicznie i można tego dokonać używając dźwigni wykonanej z rączki skrzyni biegów MINI z 1959 roku. Innym akcentem słynnej firmy motoryzacyjnej są koła witrażowego samochodu przyszłości. Tutaj również użyto materiału “pobranego” z MINI sprzed wielu dekad.
Czytaj też: Ten samochód wygląda groźnie, ale gdy zaparkuje, to zmienia się w obserwatorium astronomiczne
Naturalnie główną inspiracją były katedralne witraże, lecz to się chyba rozumie samo przez się. Ciekawszym jest to, że autor naprawdę lubi się bawić łączeniem powszednich przedmiotów z funkcjami GPS. Jeden z jego przykładów był parą eleganckich butów, które stały się prawdopodobnie pierwszą w historii parą obuwia, które na pewno da radę doprowadzić każdego do domu.

Po synchronizacji z aplikacją w smartfonie, buty zaczynają przy pomocy LEDowych lampek pokazywać gdzie musi skręcać osoba, na której nogach się znajdują. Szalone i niepotrzebne, ale jednocześnie urocze. Z kolei witrażowy samochód przyszłości zmusza rzeczywiście do zapytania, czy nie jest to możliwe. W końcu jakby wszystko miało przebiegać na automacie, to po co się tym przejmować? Nie lepiej by było się wyluzować w łóżku?
Źródło: dominicwilcox
