Kometa C/2014 UN271 jest tak ogromna, że początkowo została uznana za planetą karłowatą. Pomyłka mogła też wynikać z faktu, że jej obserwacje nie należały do najłatwiejszych. Ogromny obiekt leci do nas bowiem z zewnętrznej części Układu Słonecznego.

Sam zewnętrzny Układ Słoneczny jest miejscem dość tajemniczym i wciąż słabo zbadanym. Położony za orbitą Neptuna kryje w sobie tzw. Pas Kuipera, podobny do pasa planetoid, ale o wiele większy i składający się prawdopodobnie z małych lodowych obiektów. Jeszcze dalej jest hipotetyczny Obłok Oorta – sferyczny obłok, składający się z pyłu, drobnych okruchów i planetoid. Obłok Oorta rozciąga się w odległości od 300 do 100 000 jednostek astronomicznych od Słońca (jedna taka jednostka jest równa odległości Ziemi od Słońca).

Ogromna odległość od Ziemi, brak światła i małe rozmiary obiektów niemal uniemożliwiają prowadzenie obserwacji zewnętrznej części Układu Słonecznego. Ale trwające w latach 2013–2019 badania ciemnej energii (DES, ang. Dark Energy Survey), wykorzystujące obserwacje w podczerwieni i bliskiej podczerwieni, ujawniły kilka szczegółów dotyczących ciał znajdujących się za orbitą Neptuna.

Wielka kometa najbliżej Słońca znajdzie się w 2031 roku

Na początku 2021 roku zespół astronomów pod kierunkiem Gary’ego Bernsteina z Uniwersytetu Pensylwanii przejrzał dane z badań DES i odkrył 461 wcześniej nieznanych obiektów, znajdujących się w zewnętrznym Układzie Słonecznym. Jednym z tych obiektów, zauważonym przez Bernsteina i innego astronoma – Pedro Bernardinelliego – była właśnie C/2014 UN271. Teraz naukowcy ostatecznie opisali i scharakteryzowali kometę.

Według analizy, C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein) ma średnicę ok. 150 km, co czyni ją największą znaną kometą w historii. Badania pokazuję, że w momencie pierwszej obserwacji znajdowała się w odległości ok. 29 jednostek astronomicznych (au) od Słońca. Dodajmy, że Neptun okrąża Słońce w odległości 30 au, czyli ok. 4,5 mld km. Oznacza to, że kometa została zauważona dokładnie w momencie wejścia do wewnętrznej części Układu Słonecznego.

Jednak ten gigantyczny kosmiczny gość rozpoczął swoją podróż do Słońca o wiele dalej, bo aż z odległości 40,4 tys. au, czyli z głębi Obłoku Oorta. Astronomowie szacują, że najbliżej Słońca znajdzie się już za 10 lat – w 2031 roku. Przeleci wówczas nieco za orbitą Saturna, osiągając – bezpieczną dla Ziemi – odległość 10,97 au od Słońca.

Orbita komety C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein) / (fot. University of Pensylvania)

Nawet jeśli rekordowe rozmiary komety się potwierdzą, najpewniej nie będzie ona widoczna gołym okiem z Ziemi.

Kometa C/2014 UN271 może nam pomóc zrozumieć, jak powstał Układ Słoneczny

Podczas gdy wyobraźnię amatorów astronomii rozbudzają niebotyczne rozmiary komety, naukowcy skupiają się na jej pochodzeniu. „Jej względna bliskość będzie rzadką okazją do zbadania nieskazitelnego obiektu z Obłoku Oorta i znalezienia nowych informacji o powstaniu Układu Słonecznego” – uważają autorzy badania. Kometę uznano za „nieskazitelną”, ponieważ obserwacje sugerują, że w ciągu ostatnich 3 mln lat nie odwiedziła wewnętrznego Układu Słonecznego.

Ponieważ uważa się, że obiekty w Obłoku Oorta powstały ok. 4,5 mld lat temu i do dziś pozostają niemal niezmienione, istnieje prawdopodobieństwo, że substancje lotne zamknięte w lodowej warstwie komety C/2014 UN271 będą zawierać informacje o składzie chemicznym zewnętrznego Układu Słonecznego podczas jego formowania.

Wielka kometa rozgrzewa się w miarę zbliżania się do Słońca

Naukowcy zauważyli już oznaki tzw. komy, która pojawia się, gdy kometa zbliża się do Słońca. Ciepło sprawia, że lód na powierzchni komety zmienia się w obłok gazu – tak powstaje koma. Z kolei unoszący się wokół obiektu gaz można zdalnie poddać analizie spektralnej i ustalić, jakie związki wchodzą w jego skład.

Dotychczasowe obserwacje sugerują obecność dwutlenku węgla i amoniaku w komie C/2014 UN271. Zauważono także ślady azotu, metanu i tlenku węgla.

– Mamy przywilej odkrycia być może największej komety, jaką kiedykolwiek widziano i uchwycenia jej wystarczająco wcześnie, abyśmy mogli obserwować, jak ewoluuje, gdy zbliża się do Słońca i rozgrzewa – mówi współodkrywca odkrycia, Gary Bernstein.

 

Źródło: The Astrophysical Journal Letters.