Co ciekawe, rybacy znali to miejsce jako punkt, w którym regularnie zaczepiały się ich sieci. Nie przypuszczali jednak, że kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża Stanów Zjednoczonych spoczywa jeden z najbardziej zagadkowych niemieckich okrętów podwodnych II wojny światowej. Historia jego odkrycia okazała się równie fascynująca jak los samej jednostki, a rozwiązanie zagadki wymagało lat badań, ekstremalnie niebezpiecznych nurkowań i tragicznych poświęceń.
Przez lata nie udało się ustalić tożsamości wraku. Archiwa wojenne sugerowały, że niemiecki okręt U-869 zatonął w lutym 1945 roku w pobliżu Gibraltaru, po tym jak trafiły go alianckie jednostki eskortowe. Jeśli dokumenty były prawdziwe, wrak odnaleziony u amerykańskich wybrzeży musiał należeć do innej jednostki. Im więcej badaczy analizowało sprawę, tym więcej pojawiało się wątpliwości.
Rozwiązanie zagadki wymagało wejścia do środka. Było to zadanie niezwykle ryzykowne, ponieważ okręt przez dziesięciolecia uległ degradacji. Wiele korytarzy zawaliło się, a unoszący się osad mógł w kilka sekund całkowicie ograniczyć widoczność. W trakcie kolejnych ekspedycji doszło do tragedii. Trzech nurków straciło życie podczas prób eksploracji wraku. Mimo rosnącego niebezpieczeństwa zespół kontynuował badania, przekonany, iż znajduje się o krok od rozwiązania jednej z największych zagadek wojny podwodnej.
Skąd niemiecki okręt podwodny wziął się u wybrzeży USA?
Determinacja badaczy przyniosła efekt dopiero w 1997 roku, kiedy doświadczeni nurkowie – John Chatterton i Richie Kohler – przedostali się do wnętrza okrętu, korzystając z niemieckich planów technicznych i szczegółowo zaplanowanej trasy. W środku odnaleźli elementy wyposażenia oraz oznaczenia pozwalające jednoznacznie ustalić tożsamość jednostki. Okazało się, że wrak należał właśnie do U-869.
Czytaj też: Starożytne miasto w Kazachstanie połączyło Rzym, Persję i Chiny. Nowe odkrycia wszystko zmieniły
Odkrycie wywołało poruszenie w środowisku historyków wojskowości. Oficjalna wersja wydarzeń obowiązująca od zakończenia wojny okazała się błędna. Niemiecki okręt nie został zatopiony w pobliżu Gibraltaru, lecz tysiące kilometrów dalej, u wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Do dziś nie udało się jednak całkowicie wyjaśnić okoliczności zatonięcia U-869. Jedna z teorii zakłada, iż trafiły go amerykańskie jednostki zwalczające okręty podwodne. W myśl innej doszło do trafienia okrętu… jego własną torpedą. Brak jednoznacznych dowodów sprawia jednak, że ostatnie chwile niemieckiej jednostki pozostają tajemnicą.
