Porady tego typu często znajdujemy w podręcznikach „dobrego zachowania” dla pracowników. Szukanie kompromisu stało się wyznacznikiem dobrej atmosfery w pracy, a za firmy-wzorce uważa się te przedsiębiorstwa, w których nie ma konfliktów. Tyle ze unikanie wszelkich sporów nie tylko nie jest możliwe, ale przede wszystkim wcale nie jest pozadane. Bo zgoda nie zawsze buduje.

Doceń konflikt

SPÓR POMAGA TWÓRCZO ROZWIĄZAĆ PROBLEM

To prawda, napięcia utrudniają wykonywanie zadań. Gdy w biurze konflikt wisi w powietrzu, czujemy się zestresowani, bardziej zmęczeni i nie mamy ochoty wykazywać się wydajnością i kreatywnością. Psycholodzy z Uniwersytetu Aberdeen opublikowali w 2010 roku badania, z których wynika, ze na skutek konfliktów popełniamy w pracy więcej błędów. Najbardziej narażone są na nie osoby bezpośrednio uczestniczące w sporze, co nie jest zaskoczeniem, bo rozchwiane emocje utrudniają koncentracje. Większą skłonność do błędów dotyczy tez pracowników będących jedynie świadkami konfliktu. Dzieje się tak szczególnie w niewielkich zespołach, na dodatek stłoczonych w małych pomieszczeniach.

Brytyjscy uczeni prześledzili te zależności, obserwując personel medyczny na sali operacyjnej. Okazało się, ze gdy dochodzi do konfliktu np. miedzy chirurgiem i anestezjologiem, napięta atmosfera udziela się połowie zespołu. Skutek? Większa liczba błędów podczas operacji, czasami tak kardynalnych jak pozostawienie narzędzi w ciele chorego. Podobnie dzieje się w firmach, które z medycyna nie maja nic wspólnego. W napiętej atmosferze częściej mylą się księgowe, mechanicy samochodowi, redaktorzy i informatycy.

Co tak naprawdę sprawia, ze stykając się z konfliktami, popełniamy więcej błędów? Spięcie samo w sobie czy raczej to, czego dotyczy? Jeśli personel medyczny – trzymajmy się powyższego przykładu – atakuje siebie nawzajem pod byle pretekstem, mamy do czynienia z konfliktem destrukcyjnym, niszczącym cały zespół. Takie wyładowanie emocji do niczego nie prowadzi, jedynie zwiększa napięcie Co innego, gdy sprzeczka wynika z różnicy poglądów, na przykład – jaka metodę operacji u danego chorego wybrać.

Do twórczego rozwiązywania problemów poprzez konstruktywne konflikty przekonują zajmujący się coachingiem i psychologia zarządzania Jerzy Gut i Wojciech Haman, autorzy książki „Docenić konflikt. Od walki i manipulacji do współpracy”. „ Docenić konflikt – podkreślają – to znaczy dostrzec i wykorzystać jego potencjał. Wiemy, ze jest to trudne i wymaga codziennego treningu. Ale głęboko wierzymy, ze ryzykując choćby jedno nowe zachowanie w konflikcie, możemy zmienić cały jego przebieg”. Aby spór zaowocował czymś pozytywnym, należy jednak atakować problemy, a nie ludzi. Ataki personalne jedynie zaostrzają konflikty i nie przynoszą żadnego rozwiązania.

 

Spór, który łączy

JEDNOMYŚLNOŚĆ HAMUJE ROZWÓJ, TAK JAK BŁOGOSTAN ZABIJA SEKS

Konflikt jest nieuchronny: tam gdzie są ludzie, są tez konflikty. Często wynikają one z nieporozumienia i braku właściwej komunikacji. Ale bywają tez skutkiem różnicy poglądów, postaw, wyznawanych wartości i innego spojrzenia na to samo zagadnienie. „W takim przypadku może dojść do silnej polaryzacji i zderzenia odmiennych koncepcji. Ale gdy jest to atmosfera »dobrego« konfliktu, pozwalająca lepiej zrozumieć problem, mogą powstać nowe, nawet nowatorskie rozwiązania Trzeba tylko znaleźć wspólna przestrzeń do dialogu, musi być wola współpracy” – mówi Artur Rzepecki, prezes Polskiego Oddziału International Coach Federation.

Konflikt może tez rozładować napięcia, jakie narastają w zespole. Wbrew intuicji, napiec tych nie warto tłumic. Powinny zostać ujawnione i uzewnętrznione, najlepiej w miejscu, w którym powstały. „Złość, jak każda emocja, domaga się wyrażenia Jeśli nie okażemy jej osobie, która ja wywołała – może być wyładowana zastępczo na kimś zupełnie niewinnym. Na przykład awanturujemy się w domu lub sklepie” – ostrzegają Jerzy Gut i Wojciech Haman.

Włoski psycholog Daniele Novara uważa, że umiejętności uwalniania złości należy się uczyć od dzieciństwa. Doradza rodzicom, by nie interweniowali za każdym razem, gdy dochodzi do sprzeczki między dziećmi. Trzeba pozwolić, by same rozwiązywały konfliktowe sytuacje. Rola rodziców polega jedynie na tym, by kontrolować to, co się dzieje, ewentualnie właściwie ukierunkować potomstwo. „Jeśli dzieci mają się prawidłowo rozwijać, muszą nauczyć się kłócić” – przekonuje Daniele Novara w książce „Kłócić się, by rosnąć”. Jego zdaniem kłótnie są znakomitą lekcją, dzięki której maluchy poznają siebie i swoich rówieśników, dostosowują swoje zachowanie do otoczenia. Te doświadczenia wykorzystują potem w dorosłym życiu, w małżeństwie i w miejscu pracy.

 

Zarządzanie złością

GNIEW NA TWARZY MOŻE BYĆ ODBIERANY JAKO WYZWANIE

Nie ma podziału na dobre i złe emocje. Tak jak są dobre i złe konflikty, tak również może być dobry i zły gniew. Co więcej, „złym uczuciom” wcale nie musi towarzyszyć przemoc. Profesor Howard Kassinove, psycholog z Hofstra University na Long Island i autor książki „Anger Managment”, twierdzi, że agresją kończy się jedynie co dziesiąty wybuch gniewu i złości. Jeśli emocje są kontrolowane i nie prowadzą do napadu szału, pomagają zarówno walczyć o swoje prawa, jak i komunikować się.

Gniew może nawet motywować do działania. Przekonuje o tym prof. Henk Aarts, psycholog z uniwersytetu w Utrechcie. Naukowiec przyznaje, że zwykle gniew destrukcyjnie wpływa na ludzi: wywołuje napięcie i konflikty, łatwo udziela się otoczeniu. Ale może też działać jak stymulator.

Holenderski uczony doszedł do tego zaskakującego wniosku po zbadaniu 200 osób, którym na ekranie komputera pokazywano różne przedmioty, na przykład długopisy albo szklanki. Jednocześnie w rogu monitora dodatkowo ukazywały się twarze wyrażające gniew, lęk lub obojętność. Po obejrzeniu serii zdjęć zapytano ochotników, do których przedmiotów odczuwają niechęć. Wydawało się, że negatywne emocje powinny towarzyszyć tym obiektom, które połączono z twarzami wyrażającymi lęk lub gniew. Tymczasem jedynie strach sprawił, że dany przedmiot bardzo źle się badanym kojarzył. Ekspresje gniewu nie wywoływały negatywnych reakcji, przeciwnie: towarzyszące im przedmioty stały się znacznie bardziej pożądane. W kolejnym podobnym badaniu uczestnicy byli gotowi zapłacić więcej za przedmioty, którym na ekranie towarzyszyły gniewne twarze.

Dlaczego tak się dzieje? Być może złość malująca się na twarzy odbierana jest jako wyzwanie, co można wyjaśnić mechanizmami ewolucyjnymi. Wyraża w ten sposób zagrożenie, przed którym trzeba się bronic, a przynajmniej zachować najwyższą czujność Profesor Aarts na łamach „Psychological Science” proponuje inne wyjaśnienie Jego zdaniem gniew na twarzy może być odczytywany jako determinacja w dążeniu do celu lub do rozwiązania problemu. Jako przykład podaje zarejestrowany kamera wyraz twarzy Lance’a Armstronga, siedmiokrotnego zwycięzcy Tour de France, wpadającego na linie mety podczas największego wyścigu kolarskiego. Oblicze mistrza kolarskiego zdradza złość, ale tez determinacje, wole osiągnięcia kolejnego zwycięstwa.

 

Mit katharsis

WYŁADOWANIE NEGATYWNYCH EMOCJI WZMAGA AGRESJE

Jak się zachować, gdy coś nam się w środku aż gotuje z gniewu? Dać upust złości i ryzykować konflikt czy próbować się opanować? Według psychologów przekonanie, ze emocji nie należy tłumic, może czasem doprowadzić do niekontrolowanego wybuchu agresji. W takim przypadku nie mamy do czynienia z dobrym gniewem, lecz jedynie z niekontrolowana złością. I wcale nie następuje katharsis, czyli tak oczekiwane oczyszczenie – ostrzegają Scott O. Lilienfeld, Steven Jay Lynn, John Ruscio i Barry L. Beyerstein, w książce „50 wielkich mitów psychologii popularnej. Półprawdy, ćwierćprawdy i oczywiste bzdury”, która w lutym 2011 r. ukazała się na polskim rynku.

„ Wściekanie się – piszą amerykańscy psychologowie – nie pozwala na »rozładowanie«, wręcz przeciwnie – to dolewanie oliwy do ognia. Badania wskazują raczej, ze wyładowywanie złości jest korzystne jedynie wtedy, gdy towarzyszy mu konstruktywna strategia rozwiązania problemu, pozwalająca dotrzeć do jego źródeł Złoszczenie się i krzyczenie na partnera lub partnerkę za to, ze ciagle spóźnia się na randki, najpewniej nie sprawi, ze ktoś poczuje się lepiej, a tym bardziej nie może temu problemowi zaradzić Spokojne i asertywne wyrażenie niezadowolenia (»Wiem, ze na pewno nie robisz tego celowo, ale kiedy się spóźniasz, ranisz moje uczucia«) zwykle jest skuteczniejsze, a pomaga tez zażegnać potencjalny konflikt”. Z hipoteza katharsis trzeba zatem skończyć raz na zawsze.

 

Wyjdź z siebie i stan obok

DO KAŻDEGO KONFLIKTU NALEZY PODCHODZIC W SPOSÓB INDYWIDUALNY. NIE MA UNIWERSALNYCH REGUŁ I RECEPT, KTÓRE NIE ZAHACZAŁYBY O DOSC TRYWIALNE PORADY TYPU: „WYSŁUCHAJ, CO TA DRUGA STRONA MA DO POWIEDZENIA” CZY „ODDZIEL EMOCJE OD TREŚCI”.

Jednak przy analizowaniu własnych sytuacji konfliktowych zawsze należy mieć z tyłu głowy przysłowie: „Gdzie nie ma drew, tam ogień gaśnie”. Warto zdystansować się na chwile, by przemyśleć, które z tych drew podsycających ogień konfliktu było dorzucone przeze mnie. Odsuniecie się na chwile od własnych wzburzonych emocji pozwala chłodno spojrzeć na problem, często odsłania nowe treści. Oto jedno z najczęściej stosowanych ćwiczeń służących do zażegnywania konfliktów interpersonalnych.

Cztery pozycje percepcyjne

  1. Pomyśl przez chwile o sytuacji konfliktowej. Przypomnij sobie wszystko, co się wydarzyło, tak jak TY to widziałeś. Co widzisz? Co słyszysz? Co czujesz? Skąd się wzięła taka twoja reakcja? Jak oceniasz to teraz?

  2. Pomyśl o osobie, która była częścią tego konfliktu. Przez chwile postaraj się przyjąć jej punkt widzenia. Pomyśl, jak odbierałbyś to zdarzenie, gdybys był na jej miejscu. Wczuj się w jej stan. Co widzisz? Co słyszysz? Co czujesz jako ta DRUGA osoba? Skąd się wzięła taka jej reakcja? Jak to oceniasz teraz, jako ten DRUGI?

  3. Pomyśl sobie z kolei o osobie, która mogła być postronnym obserwatorem. Co ona by pomyślała, gdyby była świadkiem tych zdarzeń, jakie mogłaby wyciągnąć wnioski zarówno na temat twojego zachowania, jak i podejścia tej drugiej osoby. Wczuj się przez chwile w role obserwatora. Co widzisz? Co słyszysz? Co czujesz? Jak oceniasz te sytuacje jako OBSERWATOR?

  4. A teraz wyobraź sobie, ze na ten cały system patrzy z góry jakaś inna istota. Ktoś lub coś widzący wszystkie trzy poprzednie postaci z pewnego meta poziomu. Jak to wszystko wyglada z góry? Jak można te sytuacje postrzegać? Jakie wnioski się nasuwają?

Tabela radzenia sobie z konfliktem

W radzeniu sobie z konfliktami pomaga analizowanie przeszłości w poszukiwaniu własnych strategii rozwiązywania sporów. Podstawą tej techniki jest założenie rodem z terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (tsr), mówiące że każdy z nas przebył w przeszłości doświadczenia trudne, z których może czerpać siłę, moc i zasoby do zmagania się z teraźniejszością.

 

Opis konfliktu

Strategie użyte do rozwiązania

Jakie moje zasoby i mocne strony były pomocne?

Jakie nowe zasoby i mocne strony ujawniła we mnie ta sytuacja?

Jak mogę wykorzystać to doświadczenie w rozwiązywaniu bieżącego konfliktu?

rodzina

 

 

 

 

 

partner/ małżonek

 

 

 

 

 

przyjaciele

 

 

 

 

 

praca
zawodowa

 

 

 

 

 

sytuacje
społeczne

 

 

 

 

 

konflikt
wewnętrzny