"Laureaci otworzyli drzwi do nowej ery eksperymentów w fizyce kwantowej prezentując bezpośrednią obserwację cząstek kwantowych bez niszczenia ich" – uzasadniał swój werdykt Komitet Noblowski. Serge Haroche jest profesorem w Collège de France, David J. Wineland pracuje w amerykańskim National Institute of Standards and Technology (NIST). Obaj byli już wcześniej wielokrotnie nagradzani za prace dotyczące fizyki kwantowej.

Za co dostali Nobla? Zjawiska kwantowe zachodzące na poziomie cząstek elementarnych czy atomów są niezwykle delikatne. Przez wiele lat uważano, że sam akt obserwacji – np. wykonania pomiarów przez naukowców – niszczy stany kwantowe bezpowrotnie. Ilustracją tego może być słynny eksperyment myślowy z kotem Schrödingera. Póki kot jest zamknięty w pudełku, jest równocześnie żywy i martwy. Gdy otwieramy pudełko, los zwierzęcia zostaje jednoznacznie określony – widzimy albo żywego, albo martwego kota.

Tegoroczni nobliści w pewnym sensie udowodnili, że można zajrzeć do pudełka, nie zabijając przy tym kota Schrödingera. Opracowane przez nich techniki pozwoliły na obserwowanie kwantowych stanów fotonów (Haroche) lub atomów (Wineland) bez ich zakłócania. To milowe kroki w drodze do stworzenia superszybkich komputerów kwantowych. „Obliczenia kwantowe zrewolucjonizują technikę obliczeniową w takim stopniu, jak wyzwolenie energii jądrowej odmieniło oblicze energetyki i zbrojeń” – pisze George Johnson w książce „Na skróty przez czas”. Z rozważań fizyków wynikają wizje zapierające dech w piersiach. Komputer kwantowy mający do dyspozycji 500 tzw. kubitów miałby moc obliczeniową większą niż superkomputer zawierający tyle procesorów, ile jest cząstek elementarnych w całym wszechświecie!

Więcej o możliwościach komputerów kwantowych pisaliśmy w artykule „PC sięga DNA

Werdykt uzasadniający tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki można przeczytać tutaj.