Rekordowe odwierty na Antarktydzie. Pod lodem naukowcy znaleźli ślady czegoś znacznie starszego

Co kryje się pod grubą na setki metrów warstwą lodu, która od milionów lat spoczywa na Antarktydzie? Międzynarodowa ekipa naukowców właśnie zakończyła jedną z najbardziej wymagających misji badawczych, której wyniki mogą być iście przełomowe. Wykonane na początku tego roku rekordowo głębokie wiercenie pozwoliło wydobyć na powierzchnię coś znacznie cenniejszego niż tylko skały i błoto. To kapsuła czasu, która przenosi nas o 23 miliony lat wstecz, w okres, gdy kontynent wyglądał zupełnie inaczej. Co dokładnie znaleziono i dlaczego ma to znaczenie dla nas wszystkich?
...

Przez lód do pradawnej skały

Operacja na Crary Ice Rise, lodowym wzniesieniu na Lodowcu Szelfowym Rossa, była logistycznym wyzwaniem. Grupa 29 badaczy z różnych krajów musiała przewiercić się przez 523 metry lodu, a następnie przez kolejne 228 metrów skały osadowej. To najgłębszy odwiert wykonany kiedykolwiek w tej części świata. Wydobyte rdzenie, zawierające materiał sprzed dziesiątek milionów lat, pokonały następnie ponad 1100 kilometrów lodowej pustyni, by trafić do laboratoriów w Nowej Zelandii. Każdy fragment tego materiału to potencjalnie klucz do zrozumienia procesów, które kiedyś ukształtowały, a dziś mogą rozsadzić antarktyczną pokrywę lodową.

Czytaj też: Pod kilometrami lodu dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał

Prawdziwą sensacją okazało się to, co znaleziono wśród osadów. Obok materiału typowego dla dna podlodowcowego, naukowcy natrafili na fragmenty muszli i szczątki organizmów, które do życia potrzebowały światła słonecznego. To bezpośredni dowód, że obszar, który dziś jest skuty wiecznym lodem, był niegdyś otwartym oceanem lub przynajmniej strefą szelfu lodowego.

Niektóre osady były typowe dla złóż, które występują pod lądolodem, takim jak ten, który mamy dziś na Crary Ice Rise. Ale znaleziono również fragmenty muszli i pozostałości organizmów morskich, które potrzebują światła – materiał bardziej typowy dla otwartego oceanu, szelfu lodowego unoszącego się nad oceanem lub krawędzi szelfu lodowego, z którego odrywają się góry lodowe – zauważa Molly Patterson, członkini zespołu badawczego

To pierwszy tak kompletny zapis geologiczny z tego kluczowego regionu. Dotychczas modele pokrywy lodowej opierały się na danych z odleglejszych lokalizacji, co znacznie ograniczało ich precyzję. Teraz, mając bezpośrednie dowody z serca Zachodniej Antarktydy, nauka zyskuje mocniejsze podstawy.

Spojrzenie w przyszłość przez pryzmat przeszłości

Cel całego przedsięwzięcia jest niezwykle praktyczny. Chodzi o zrozumienie, jak zachowywał się lądolód w przeszłości, gdy globalne temperatury były wyższe niż obecnie. Wydobyte próbki obejmują okresy, w których średnia temperatura na Ziemi przekraczała o ponad 2 stopnie Celsjusza poziom sprzed rewolucji przemysłowej. To scenariusz, który może stać się naszą rzeczywistością w ciągu kilku dekad. Ta wiedza jest kluczowa, ponieważ Zachodnioantarktyczny Lądolód traci masę w przyspieszonym tempie, a naukowcy wciąż nie potrafią precyzyjnie określić punktu krytycznego jego destabilizacji.

Czytaj też: Chiński zielony mur przyniósł poważne konsekwencje. Satelity odsłaniają paradoks masowego sadzenia drzew

Opisywane odkrycie dostarcza nam bezpośrednich dowodów na to, iż region ten był w przeszłości wolny od lodu. To ważna informacja, która pokazuje, jak dynamiczna i podatna na zmiany jest antarktyczna pokrywa lodowa, zawierająca wystarczającą ilość wody, by podnieść globalny poziom mórz o cztery do pięciu metrów. Szczegółowe analizy laboratoryjne, które dopiero przed nami, mają ujawnić tempo, w jakim lodowiec cofał się w cieplejszych epokach. Dla naukowców to wyścig z czasem, wszak każdy nowy fakt przybliża nas do odpowiedzi na pytanie, jak szybko i jak wysoko podniosą się oceany.