Kiedy w lipcu 2017 roku A-68 oderwała się od lodowca szelfowego Larsen C na Antarktydzie, została uznana za największą istniejącą górę lodową. Jej powierzchnia wynosiła około 5800 km², co stanowiło blisko 10% lodowca Larsen C.

Początkowo sądzono, że tak gigantyczna góra lodowa przez wiele lat będzie dryfować po oceanach i powoli topnieć. Jednak jej los dokonał się o wiele szybciej, niż się spodziewano. Niedługo po powstaniu góry oderwał się od niej północny fragment, który nazwano A-68b, a główna część – A-68a – rozpoczęła trwającą prawie cztery lata podróż.

Na przełomie 2019 i 2020 roku góra lodowa A-68a minęła Półwysep Antarktyczny i wpłynęła na cieplejsze wody w pobliżu Orkadów Południowych. Kiedy opuściła Morze Weddella i zbliżyła się do wyspy Georgia Południowa (obawiano się nawet zderzenia), rozpadła się na mniejsze fragmenty. Miało to miejsce w kwietniu 2021 i znacznie przyspieszyło topnienie całego lodu.

Teraz, blisko rok od tamtych wydarzeń, eksperci z uniwersytetów w Leeds, Cambridge i Londynie, przy użyciu danych satelitarnych przeanalizowali cały proces topnienia góry A-68a i policzyli, ile słodkiej wody dostarczyła ona do oceanu.

Góra lodowa A-68a to 152 mld ton wody

Naukowcy współpracujący z Centre for Polar Observation and Modelling (CPOM) i British Antarctic Survey (BAS) wykorzystali pomiary pochodzące z pięciu satelitów, aby zebrać informacje o zmieniającej się powierzchni i grubości góry lodowej A-68a w trakcie całego jej „cyklu życia”.

– Częste pomiary pozwoliły nam śledzić każdy ruch góry i proces jej rozpadu, gdy powoli przesuwała się na północ do Morza Scotia, gdzie następnie nabrała prędkości i bardzo zbliżyła się do wyspy Georgia Południowa – mówi Laura Gerrish, specjalista ds. mapowania w BAS i współautorka badania.

Wyniki obserwacji pokazały, że w ciągu dwóch pierwszych lat, gdy góra znajdowała się na zimniejszych wodach, straciła „zaledwie” 67 metrów grubości (początkowo mierzyła ok. 235 m), przy czym tempo jej topnienia cały czas rosło. W szczytowym momencie – już na wodach Morza Scotia – góra topniała w tempie 6,7 m miesięcznie.

Według naukowców A-68a ostatecznie stopiła się w ciągu trzech miesięcy od rozpadu, u wybrzeży Georgii Południowej. Łącznie uwolniła do oceanu 152 miliardy ton słodkiej wody, czyli tyle, ile wystarczyłoby na zapełnienie 61 milionów basenów olimpijskich.

Góra lodowa A-68a zagraża ekosystemowi Georgii Południowej

Jednym z aspektów, który szczególnie niepokoił autorów badania, było ryzyko, że płynąca góra lodowa A-68a mogła uszkodzić dno Morza Scotia. Zbyt głęboki kil lodowy (podwodne wybrzuszenie góry lodowej) mógłby zniszczyć morską faunę. Ponadto, część lodu mogłaby utknąć na mieliźnie i blokować prądy oceaniczne czy trasy przepływu większych zwierząt.

Na szczęście obawy badaczy się nie potwierdziły. Pomiary wykazały, że góra tylko na krótko zderzyła się z morskim dnem, a miało to miejsce jeszcze na wodach Antarktyki. Gdy zbliżała się do Georgii Południowej, kil lodowy sięgał 140 m pod powierzchnię, co wystarczyło, aby uniknąć spotkania z dnem, które w tym miejscu sięga na głębokość 150 m.

Choć życie na dnie nie zostało bezpośrednio uszkodzone przez górę, to tony słodkiej, zimnej wody i składniki odżywcze uwolnione podczas topnienia, nadal mogą mieć szkodliwy wpływ na morski ekosystem. Brytyjscy naukowcy określili to jako „zakłócenie, które może mieć głęboki wpływ na siedlisko morskie wokół Georgii Południowej”. Zespół chce sprawdzić jego skutki w ramach badań terenowych.

– To ogromna ilość słodkiej wody, więc następną rzeczą, której musimy się dowiedzieć, jest to, czy miała ona pozytywny czy negatywny wpływ na ekosystem wokół Georgii Południowej. Mamy nadzieję, że dzięki przyszłym badaniom dowiemy się więcej o górach lodowych i ich wpływie na polarne ekosystemy – mówi Anne Braakmann-Folgmann, główna autorka badania.


Źródło: Remote Sensing of Environment.