NASA po raz pierwszy od lat 60. przeprowadziła testy statku kosmicznego na otwartych wodach oceanicznych w odległości 20 mil od wybrzeży Florydy, gdzie na Przylądku Canaveral mieści się jej Centrum Kosmiczne im. Kennedy’ego. Testy miały pomóc sprawdzić z czym będzie musiała się zmierzyć jej załoga po lądowaniu w wodzie. 18-tonowa makieta kapsuły Orion bardzo przypomina testowany przed laty w morzu statek Apollo. Prawdziwy Orion ma jednak mieć o kilka stóp większą średnicę. Orion będzie mieć 5 metrów średnicy i będzie ważyć dwa razy więcej niż kapsuła Apollo, bo 14 ton. Statek ma zastąpić na wskroś nowoczesne, ale jednak niepraktyczne wahadłowce. Przed nim zadanie wyniesienia ludzi na Księżyc i na Marsa. W kosmos Oriona wyniesie budowana właśnie przez NASA rakieta Aries. Powrót, to przejście przez atmosferę i lądowanie na spadochronach w otwartym oceanie, zamiast lądowania napasie startowym. Zdaniem specjalistów z NASA wyjście tańsze i bezpieczniejsze. Niestety załoga będzie mogła liczyć tylko cztery osoby, zamiast standardowych siedmiu w wahadłowcu. Kilka tygodni wcześniej NASA zaprezentowała makietę w Waszyngtonie po drodze z Zachodniej Bethesdy w stanie Maryland. h.k.