Nowe badanie, opublikowane w "The Economic Journal", sugeruje, że martwienie się tym, co myślą o nas nasi współpracownicy, jest czymś, z czym kobiety zmagają się w większym stopniu niż mężczyźni. W eksperymencie wzięło udział zaledwie 32 uczestników, ale autorzy analizy twierdzą, że ich „jasne i spójne” ustalenia są dowodem na to, że na tym polu mamy do czynienia z dużymi rozbieżnościami między płciami.

Eksperymenty wykazały, że kiedy ludzie są umieszczani w parach, wkład pracy – zarówno pracowników płci męskiej, jak i żeńskiej – zależy od tego, co myślą o swoim żeńskim partnerze. To oznacza, że prawie w każdej interakcji w miejscu pracy, w której bierze udział kobieta sympatia, jaką cieszy się ona u danego współpracownika ma znaczenie i może być zarówno przeszkodą, jak i zaletą.

 

Mężczyźni a sympatia

Z kolei dla mężczyzny sympatia ma znaczenie tylko wtedy, gdy wchodzi w interakcję z płcią przeciwną – podkreślają autorzy badań.

W grupach całkowicie męskich bycie sympatycznym nie było ani zaletą, ani przeszkodą. W badaniu uczestnicy płci męskiej współpracowali ze sobą w takim samym stopniu, niezależnie od swoich uczuć względem siebie. Tylko w grupach mieszanych mężczyźni wydawali się bardziej wrażliwe na postrzeganie przez innych.

Gdy jedna z osób w parze lub obie z nich są kobietami, sytuacja się zmienia. „Wówczas istotne stają się względy sympatii, zamieniając niską sympatię w czynnik zakłócający, który utrudnia udaną współpracę i zmniejsza wyniki wydajności. Kobiety zawsze napotykają tę potencjalną przeszkodę, a mężczyźni nie” – wyjaśniają autorzy badań.

 

32 badanych i gry

W ramach eksperymentu przebadano 32 osoby. Następnie dobrano je w pary lub grupy. Uczestnicy mieli grać w gry, w których współpraca i kooperacja miały być nagradzane.

Wcześniej każdy uczestnik otrzymał zdjęcia swoich towarzyszy i został poproszony o uszeregowanie ich na podstawie sympatii „od pierwszego wejrzenia”. Następnie wszystkich uczestników poinformowano, jak zostali ocenieni przez swoich partnerów z gry.

Podczas jednej z gier poproszono uczestników o wniesienie do 6 euro na wspólną inwestycję. Gra polegała na tym, aby jak najwięcej z tej sumy zatrzymać dla siebie i wygrać z poświęcenia partnera. Autorzy twierdzą, że mężczyźni dali średnio około 4,05 euro, a kobiety około 3,92. To średnia dla wszystkich grup.

W grupach osób tej samej płci kobiety, które nie lubiły swojego partnera lub partnerki, włożyły do puli średnio o 30 procent mniej niż te, które odczuwały sympatię wobec współgracza. W przypadku mężczyzn wzajemne „lubienie” nie miało większego znaczenia – średni wkład zawsze był dość podobny.

Dopiero gdy drużyny były mieszane, mężczyźni zaczęli wykazywać pewną wrażliwość na czynnik sympatii. Kiedy wzajemna sympatia była niska, mężczyźni dawali 50 procent mniej, niż gdy była wysoka, podczas gdy kobiety dawały tylko 37 procent mniej w przypadku, gdy nie odczuwały wzajemnej sympatii.

 

"Pułapka sympatii"

– Spodziewaliśmy się, że w zachowania będą różnić się zależnie od płci. Jednak nie przypuszczaliśmy, że ta różnica będzie tak wyraźna – powiedziała ekonomistka Leonie Gerhards z Uniwersytetu w Hamburgu.

Bez względu na przyczynę takiego mechanizmu, autorzy badania twierdzą, że jest to czynnik, który może utrudniać współpracę w zespole, szczególnie w zespołach złożonych z kobiet i mieszanych.

Wcześniejsze badania w dziedzinie ekonomii i psychologii społecznej wykazały równie istotne różnice między płciami w interakcjach społecznych, które mogą prowadzić do wystąpienia nierówności w miejscu pracy. Niektóre badania udowadniają na przykład, że sympatia i sukces w przypadku kobiet mają negatywną konotację. To tak zwana „pułapka sympatii”.

Gerhards podkreśla, że badanie jest jedynie wskazówką na temat mechanizmów współpracy między kobietami i mężczyznami i wymagają dalszej analizy.