„Ostatni ludzie Czarnobyla 3” to emocjonalny film dokumentalny pokazujący życie ostatnich mieszkańców Strefy Zamkniętej. Pomimo trzech dekad spędzonych w izolacji i samotności, twórcom dokumentu ukazał się obraz człowieczeństwa niemal zapomnianego w dzisiejszym rozwiniętym świecie.

„Tu nie ma miesiąca bez śmierci” – przyznają bohaterowie filmu. Większość spośród samosiołów to starsi ludzie, dotknięci przez wiek i typowe dla tego wieku choroby. Do dziś zostało ich już nie więcej niż 50. W ciągu najbliższych kilku lat prawdopodobnie nie zostanie już nikt, kto mógłby opowiedzieć ich historię.

Film został zrealizowany podczas akcji humanitarnej zorganizowanej przez grupę Napromieniowani.pl, której celem było dotarcie do wszystkich samosiołów. Oprócz pomocy materialnej, członkowie ekipy poświęcili mieszkańcom Zamkniętej Strefy swój czas i wysłuchali ich opowieści. Teraz tę historię chcą pokazać światu.

Zaczęło się od przypadku

– Nigdy nie planowałem organizowania pomocy w Czarnobylu. Do tego posunęła mnie rzeczywistość życia tych zapomnianych ludzi i urzędnicza obojętność. A właściwie zaczęło się to od dwóch zupełnie przypadkowych spotkań z dwoma różnymi ludźmi w dwóch różnych opuszczonych wioskach: z babuszką Olgą oraz z dziadkiem Fiodorem – wspomina Krystian Machnik, który w czarnobylskiej strefie bywał niejednokrotnie, m.in. jako przewodnik wypraw turystycznych.

Babuszkę Olgę spotkał po raz pierwszy, gdy w 35-stopniowym upale, próbowała pieszo pokonać kilka kilometrów, aby dojść do najbliższego punktu, w którym spotka ludzi. Machnik zauważył u niej wyraźne objawy udaru słonecznego.

– Nie miała przy sobie nawet wody, a po spotkaniu z nami szybko zaczęła słabnąć. Zajmowaliśmy się nią przez dwie godziny, zanim dojechało pogotowie. Babuszka spędziła dwa tygodnie w szpitalu, ale przeżyła – opisuje.

Kolejnym przełomowym spotkaniem było to z dziadkiem Fiodorem, którego ekipa napotkała w opuszczonej wiosce Ilinci.

– Niósł ze sobą dwa baniaki dziwnej, brudnej wody, którą nabrał z najbliższego wysychającego stawiku. Obiecaliśmy mu pomoc za dwa tygodnie, kiedy mieliśmy być tam ponownie. Ale wtedy już jego chaty nie było – spłonęła – relacjonuje Machnik.

Dziadek Fiodor przeżył, żywił się resztkami jabłek i orzechami. Nikt nie zainteresował się jego losem, ani zniszczonym domem. Zaalarmowani przez polską ekipę urzędnicy strefy zamkniętej także pozostali niewzruszeni. Ostatecznie pomogli, przywożąc mężczyźnie mąkę, cukier i surowy makaron.

– Oczywiście, nie miał nawet garnków, więc na niewiele mu się to zdało. Dwa miesiące później Fiodor zaginął. Od tego czasu minęły już trzy lata i wciąż nikt się tym nie przejmuje – mówi Machnik.

 

Znikająca historia

Po zderzeniu z czarnobylską administracją Krystian Machnik postanowił działać bez oglądania się na tamtejsze urzędy. Zorganizował internetową zbiórkę na rzecz samosiołów. Początki nie były łatwe, jednak udało się zebrać niewielką sumę, wystarczającą na pokrycie kosztów przejazdu, wjazdu do Strefy Zamkniętej i udzielenie pomocy kilku samosiołom.

– Rok później powtórzyliśmy to, pomagając kilkunastu, i tak każdej zimy. W końcu ostatniej zimy temat urósł na tyle, że zebraliśmy kwotę pozwalającą odwiedzić wszystkich samosiołów i udzielić im pomocy. Wtedy właśnie zrealizowaliśmy film „Ostatni ludzie Czarnobyla 3”. Jednakże zamiast pokazywać w nim, jak pomagamy, oddaliśmy głos samosiołom, którzy opowiedzą, jak wygląda życie w miejscu, w którym podobno nikt nie żyje – mówi Machnik.

Oficjalna premiera filmu „Ostatni ludzie Czarnobyla 3” (reż. Amadeusz Kocan) odbędzie się 26 września. Pokazy odbędą się w kinach w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.