powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Tak mocnej drużyny w NBA nie było od dawna. Reszta ligi w strachu

Przewijając w głowie najlepsze zespoły świata koszykarskiego, od razu na myśl przychodzą takie potęgi jak Golden State Warriors w okresie 2015-19, „The Heatles” prowadzone przez LeBrona Jamesa, Dwyane’a Wade’a i Chrisa Bosha, a także kilkukrotne i wieloletnie dominacje Los Angeles Lakers oraz Boston Celtics. A co jeśli przekażę, że właśnie powstał zespół, który może stać się nową dynastią i również zapisać się w historii tego pięknego sportu?

M
Maciej Cembrowski
1h temu·8 minut·
Tak mocnej drużyny w NBA nie było od dawna. Reszta ligi w strachu

Źródło: Unsplash / JC Gellidon

Chcesz czytać więcej treści jak „Tak mocnej drużyny w NBA nie było od dawna. Reszta ligi w strachu"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

O kim mowa?

Przez ostatnie lata było wiele wyróżniających się swoją kadrą drużyn. Od 2019 roku żadna drużyna nie powtórzyła wyczynu zwycięstwa Finałów, choć niektóre z nich wyglądały na nieosiągalne do pokonania: Boston Celtics, Oklahoma City Thunder, a teraz również New York Knicks. Wszystkie te drużyny łączy to, iż ich rostery były silne, prowadzone przez jednych z najlepszych zawodników w całej lidze, a do tego głębokie.

Źródło: NBA

Tutaj pojawia się zespół, który – czysto na papierze – niespodziewanie stał się jedną z najsilniejszych ekip jaką kiedykolwiek złożono. Drużyna, która jeszcze rok temu musiała zadowolić się trzecim wyborem w drafcie, po tym jak zakończyli sezon z zatrważającym bilansem wynoszącym jedynie 24 zwycięstwa i aż 58 porażek. Philadelphia 76ers przez jeden rok zdołała uzyskać miano jednego z potencjalnych hegemonów. Nurtująca w tym wszystkim jest jedna kwestia:

Co zapoczątkowało taką rosnącą tendencję?

W ubiegłorocznym drafcie Sixers zdobyli trzecią selekcję. Zawodnikiem wybranym przez nich został VJ Edgecombe, który od samego początku był znany z nienagannych atletyczności oraz szybkości, a także wybitnych umiejętności mijania obrony, operowania pod koszem i wykonywania widowiskowych wsadów.

Źródło: NBA

Jednym z najciekawszych i najmniej zrozumiałych momentów dla kibiców 76ers była wymiana, o której napisał Shams Charania czwartego lutego. Organizacja doszła do porozumienia z Oklahomą City Thunder w sprawie wymiany, w ramach której jeden z najbardziej perspektywicznych zawodników w całej lidze – Jared McCain – miał odejść z Filadelfii za jeden wybór w pierwszej rundzie oraz trzy wybory w drugiej rundzie.

Końcem sezonu można było dostrzec wiele pozytywów w kadrze Sixers. Tyrese Maxey, który w trakcie roku został wybrany do Meczu Gwiazd, otrzymał to samo wyróżnienie do 3. drużyny All-NBA, ich pierwszoroczniak – VJ Edgecombe – był na 3. miejscu w głosowaniu Rookie Of The Year, a samą kadencję organizacja 76ers zakończyła na 7. miejscu, zaliczając 45 zwycięstw i 37 porażek, co zapewniło im miejsce w rywalizacji play-in. W spotkaniu przeciwko Magic zwyciężyli 109-97 i awansowali do fazy play-off, gdzie czekali na nich zawodnicy Boston Celtics.

Źródło: NBA

Większość osób wyłoniła faworyta tej rundy jeszcze przed jej rozpoczęciem. Pierwsze 4 mecze, zgodnie z oczekiwaniami, były pokazem wyraźnej przewagi kolektywu z Massachusetts, który prowadził w serii 3:1. Całkowicie niespodziewanie jednak drużyna z Pensylwanii zaczęła dominować swoich oponentów, doprowadzając do wyrównania stanu rzeczy i spotkania numer 7. Ostatecznie udało im się dokonać nieoczekiwanego, pokonując Celtyków 109-100 i awansując do następnej fazy.

W drugiej rundzie ich zadaniem było powstrzymać New York Knicks. Kolejny raz fani NBA obstawiali, że to ich rywal pokona drużynę z Filadelfii. Tym razem przepowiednia się sprawdziła – Knickerbockers nie przegrali ani razu, poskramiając 76ers w czterech meczach. Ostatecznie organizacja z Nowego Jorku sięgnęła po mistrzostwo, więc nie była to w pełni kompromitująca porażka.

Źródło: NBA

Czytaj też: Polacy w NBA. Czym możemy się pochwalić na najwyższym szczeblu koszykarskim?

Okres, który zmienił wszystko

Zaczął się offseason. Pierwszym większym wydarzeniem był NBA Draft odbywany 23 czerwca. W tegorocznej edycji organizacja z Filadelfii otrzymała 22. pick, który postanowiła użyć na prawie 21-letniego Labarona Philona Jr. Młody rozgrywający przez ekspertów był uważany za jednego z najlepszych na swojej pozycji, lecz jego pozycja w drafcie mogła obniżyć się między innymi z powodu wieku.

Osiem dni po tym doszło do niespodziewanej wymiany. 1 lipca Shams Charania przekazał informację, iż Jaylen Brown – który sezon wcześniej skończył na 6. miejscu w głosowaniu na MVP – przechodzi do Sixers w ramach wymiany. Drużyna z Bostonu w zamian otrzymała 36-letniego Paula George’a, wraz z dwoma przyszłymi wyborami pierwszorundowymi i dwoma drugorundowymi. Celtics byli bardzo zainteresowani Giannisem Antetokounmpo i złożyli Milwaukee Bucks ofertę, której częścią był 29-latek, lecz przedstawiciele Jeleni odmówili. Boston nie zakończył jednak rozmów transferowych i zaczął aktywnie szukać ofert za Browna, mimo że sam zawodnik nie poprosił o transfer. Na papierze wyglądało to na bardzo korzystny ruch dla 76ers.

Źródło: NBA

Przez ponad trzy tygodnie kibice nie mogli doczekać się ostatecznego wyboru „Króla”. 24 lipca świat obiegła informacja, iż LeBron James podjął decyzję i wybrał nowy zespół, którego barwy będzie reprezentował. Tą drużyną została Philadelphia 76ers, z którą „The Chosen One” podpisał dwuletni kontrakt z opcją zawodnika na drugi sezon. Udało się to dzięki samemu LeBronowi, który zrezygnował z ogromnego wynagrodzenia na rzecz rywalizacji o mistrzostwo. Jego dwuletnia umowa jest warta 8 milionów dolarów.

Czytaj też: Hiszpania zwycięzcą Mundialu 2026! Ferran Torres bohaterem

Hegemon

Nie istnieje lepsze słowo na określenie drużyny, którą na papierze jest obecnie Philadelphia 76ers. Poza zabójczą piątką w postaci Maxey’ego, Edgecombe’a, Browna, LeBrona i Embiida można znaleźć jeszcze solidnych rezerwowych, takich jak Anfernee Simons, Dean Wade czy Kentavious Caldwell-Pope, którzy zapewnią tej drużynie to, czego brakuje najsilniejszej piątce – umiejętność rzucania z dystansu. Nikt poza wyjściowym rozgrywającym nie jest znany z wybitnych strzałów zza łuku. W tej kwestii pomaga wspomniana trójka wchodzących z ławki.

KCP oraz Wade od wielu lat znani są jako zawodnicy archetypu 3-&-D, czyli specjaliści rzutów za 3 punkty i solidni obrońcy po drugiej stronie parkietu. Anfernee Simons od początków w lidze jest uznawany za utalentowanego strzelca, a w ostatnich latach również poprawił on swoje umiejętności defensywne, które początkowo budziły u kibiców spore wątpliwości. A jeszcze głębiej w rotacji jest przecież młody Labaron Philon, który występując dla Alabama Crimson Tide w zeszłym sezonie rzucał średnio 6,2 trójki na mecz, trafiając 39,9% z nich.

Źródło: NBA

Chociaż mogłoby się wydawać, że zespół z tak zaawansowanymi możliwościami ofensywnymi nie będzie się wykazywał w obronie, to jest to jedynie złudzeniem w tym przypadku. Tyrese Maxey mówił o tym, jak świetnym zawodnikiem jest Jaylen Brown, w tym doceniając jego umiejętności defensywne, które pokazywał w trakcie treningów. LeBron James w jednym z odcinków swojego podcastu spędził moment, aby docenić jak świetnym zawodnikiem już jest VJ Edgecombe, dodając do tego, że jest on zdolny do zostania członkiem All-Defensive Team na koniec sezonu. Embiid i Bron w obecnych etapach karier nie są już obrońcami widowiskowymi, lecz wciąż są w stanie zmęczyć swoich przeciwników i ich poskromić. Żaden z zawodników w wyjściowej piątce nie jest „pachołkiem” w obronie.

Prawdopodobnie najlepsze w całym ułożeniu wyjściowej piątki Sixers jest to, iż prawie każdy zawodnik jest w jakiś sposób zaznajomiony z byciem „drugą opcją”. Maxey od początku jest drugą opcją Embiida. VJ Edgecombe zagrał jeden sezon, w którym głównie jego mentorem był Tyrese. Brown przez zdecydowaną większość kariery występował u boku Jaysona Tatuma, a LeBron musiał przyhamować i oddać dowodzenie Donciciowi w Lakers. Jedynym, dla którego jest to obce, jest Joel Embiid. Dojście do konkluzji, który zawodnik zostanie definitywnym numerem jeden, będzie bardzo skomplikowane dla trenera 76ers, Nicka Nurse’a. Póki co wiadomo tylko, iż szkoleniowiec Philly bardzo ceni LeBrona Jamesa, a szczególnie jego możliwość tworzenia akcji, i widzi on weterana jako osobę za to odpowiedzialną.

Źródło: NBA

To wszystko brzmi zbyt pięknie, prawda? W pewnym sensie tak jest. Nie istnieje żadna drużyna idealna, a 76ers nie są tego przeciwieństwem, więc pozostaje jedno pytanie.

Czytaj też: Król NBA zmienia klub po raz ostatni. LeBron James wybrał drużynę stworzoną do wygrywania

Co może ich zatrzymać?

Przechodzimy do prawdopodobnie najciekawszego wątku. Mówimy o organizacji, której roster na papierze wygląda na niezłomny, którego siła ofensywna jest wręcz nieosiągalna dla reszty drużyn, a ta defensywna wciąż jest bardzo dobra. W jaki sposób taka kadra może mieć jakieś mankamenty?

Głównym problemem przede wszystkim jest zdrowie, szczególnie Joela Embiida. Środkowy Sixers w ostatnich trzech sezonach regularnych wystąpił w zaledwie 96 meczach na aż 246 możliwych. Pomimo częstych rekonwalescencji i przerw w grze, jego powrót na parkiet za każdym razem wywołuje pozytywne wrażenia. Embiid w zeszłym sezonie rozegrał jedynie 38 spotkań, natomiast notował w nich średnio 26,9 punktu, 7,7 zbiórki oraz 3,9 asysty. W rotacji centrów poza Joelem są Adem Bona, Ariel Hukporti oraz Tacko Fall, których poziom jest nieporównywalnie słabszy od byłego MVP, więc wiele stoi w jego rękach (chociaż w tym przypadku raczej kolanach).

Źródło: NBA

Pozostali gwiazdorzy drużyny nie mają bogatych historii z kontuzjami. Największą zagadką wśród nich pozostaje LeBron James, który w tym roku skończy 42 lata. Swoją ostatnią kampanię w Lakers zakończył z 60 występami, a zarządzanie jego obciążeniem było jednym z ważnych elementów sezonu.

Największy feler obecnej kadry jest związany z defensywnymi zbiórkami. Pomimo dobrych umiejętności defensywnych, w kadrze nie ma żadnego zawodnika, który specjalizuje się w łapaniu zbiórek. Największą stratą pod tym względem jest Andre Drummond, który odszedł do New York Knicks. Grając średnio niecałe 20 minut łapał 8,4 zbiórki, przebijając tym Embiida, który grał prawie 32 minuty na mecz. Zeszły sezon 76ers zakończyli na 18. miejscu w NBA pod względem defensywnych zbiórek, notując średnio 31,9 na mecz.

Źródło: NBA

Adem Bona i Ariel Hukporti to zawodnicy niedoświadczeni, po których nie można spodziewać się zastąpienia tak doświadczonego i świetnego reboundera jak Drummond. Teraz Joel oraz rezerwowi środkowi muszą pracować jeszcze mocniej nad umiejętnością walki o piłkę i ich zbierania, gdyż pozostała część drużyny nie jest znana z zagorzałej walki o piłkę w trumnie.

To pora na sukces

Wydaje mi się, że – czysto na papierze – tak mocnej drużyny w NBA nie było od czasów legendarnych Golden State Warriors. Zwycięzca nagrody MIP i jeden z najlepszych rozgrywających w całej lidze, młody gracz z nieokiełznanym potencjałem, 6 najlepszy zawodnik w całej lidze według głosowań MVP, jeden z najlepszych koszykarzy w historii sportu i były MVP, który wciąż może grać na najwyższym poziomie. Tak jak w każdym zespole, nie brakuje mankamentów. Pozostało tylko czekać i przekonać się, czy są w stanie je zwalczyć.

To jest zespół stworzony do tego, aby nastraszyć pozostałą część ligi i odbić swoje piętno w jej historii.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Tak mocnej drużyny w NBA nie było od dawna. Reszta ligi w strachu"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX