Przejście od wczesnego hominina do współczesnego człowieka to ogromny skok. Pokonanie tej drogi zajęło nam co najmniej 5,5 mln lat, a wiele jej etapów wciąż jest słabo zbadanych. Za główny czynnik napędzający ewolucję człowieka powszechnie uważa się dobór naturalny i zmienność genetyczną. Jednak artykuł, który właśnie ukazał się na łamach „Frontiers in Psychology”, podsuwa inne wyjaśnienie.

José Manuel Rodríguez Arce, niezależny badacz i biolog ewolucyjny, oraz dr Michael Winkleman ze School of Human Evolution na Uniwersytecie Stanowym Arizony, stwierdzili, że rozwój złożonych funkcji poznawczych i relacji społecznych mógł zostać przyspieszony przez czynniki zewnętrzne. Konkretnie – przez spożywanie halucynogennych grzybów, zawierających psylocybinę.

„Nasi przodkowie nieuchronnie napotykali i prawdopodobnie spożywali grzyby halucynogenne w całej swojej historii ewolucyjnej. To twierdzenie jest poparte obecnym rozumieniem: paleodiety i paleoekologii wczesnych homininów; rozwoju zachowań samoleczniczych u naczelnych; oraz biogeografią grzybów zawierających psylocybinę” – czytamy w artykule.

Halucynki mogły zwiększać poziom serotoniny

Autorzy artykułu stwierdzają, że ewolucja homininów zachodziła w ciągle zmieniających się warunkach środowiskowych, co wymagało od nich szybkiego przystosowywania się do nowych realiów. Przetrwanie w tych zmiennych okolicznościach wymuszało na naszych praprzodkach łączenie się w coraz większe i coraz bardziej złożone społeczności. To z kolei pociągało za sobą konieczność rozwijania komunikacji, współpracy i budowania relacji.

Wszystkie te procesy razem doprowadziły do ukształtowania się „niszy społeczno-poznawczej” – jak te pierwsze społeczności nazywają autorzy. Ale – jak twierdzą – powstanie tych nisz i pobudzenie wspomnianych procesów nie byłoby możliwe bez wzmocnienia ich bardzo ważnym składnikiem – dodatkową dawką serotoniny.

Zwana potocznie hormonem szczęścia, serotonina jest pochodną aminokwasu o nazwie tryptofan. Ponieważ jednak ludzie nie są w stanie wytwarzać tryptofanu naturalnie, naukowcy twierdzą, że jedynym sposobem, w jaki wczesne homininy mogły zwiększyć u siebie poziom serotoniny, było właśnie jedzenie „magicznych grzybków”.

Psychodeliki a budowanie społeczności

Na potwierdzenie swojej tezy autorzy przywołują wyniki ostatnich badań nad psychodelikami. Udowodniono w nich, że substancje psychodeliczne mogą być potencjalnie korzystne w leczeniu depresji i zaburzeń psychicznych – głównie poprzez aktywację receptorów serotoninowych i zwiększenie plastyczności neuronalnej.

W nowym artykule badacze twierdzą, że tych samych korzyści doświadczali nasi przodkowie. Spożywanie pokarmów bogatych w psychoaktywną psylocybinę mogło przyczynić się do rozwoju ich mózgów, a co za tym idzie – usprawnienia zdolności poznawczych.

Autorzy wyjaśniają, że spożywanie roślin psychodelicznych mogło pobudzić także tworzenie się więzi społecznych wśród pierwszych naczelnych. Wywołując poczucie euforii, napady śmiechu, zachęcając do opowiadania historii, tworzenia muzyki czy zalążków pierwszych religii psychodeliki pomagały tworzyć pewne tendencje prospołeczne, które sprzyjały budowaniu spójności grupy oraz przetrwaniu – twierdzą.

„Psylocybina i podobne psychodeliki zmieniają przetwarzanie emocjonalne, samoregulację i zachowania społeczne, często wywierając trwały wpływ na samopoczucie i socjalizację jednostki i grupy. Przypadkowe włączenie psychodelików do diety homininów oraz ich ewentualne dodanie do rytuałów wczesnych ludzi mogło przynieść pewne korzyści” – podkreślają naukowcy.

Czy pierwotni ludzie jedli grzyby?

Chociaż sama teoria może brzmieć logicznie, należy podkreślić, że jest jedynie hipotezą. Co prawda dowody archeologiczne sugerują, że prehistoryczni naczelni jedli grzyby, ale żadne badanie nie potwierdza, że spożywali także te, które miały właściwości psychoaktywne.

Niemniej jednak autorzy utrzymują, że „efekty psychodelików we wzmacnianiu społeczności, wyobraźni i elokwencji mogły spowodować zwiększoną zdolność adaptacji i dostosowania środowiskowego wczesnych homininów”.

Jeśli mają rację, może to oznaczać, że naszą inteligencję i umiejętności społeczne zawdzięczamy grupie naczelnych, którzy nie stronili od używek.

 

Źródło: Frontiers in Psychology.