Skarbnica kosmicznych tajemnic z Bennu wreszcie otwarta. Naukowcy odkryli w niej ślady początków życia

Kosmiczna skrzynka skarbów wreszcie otwarta. Po latach oczekiwań naukowcy mogą wreszcie zajrzeć do wnętrza planetoidy Bennu, której próbki dotarły na Ziemię we wrześniu 2023 roku. To, co znaleźli, zmusza nas do rewizji wielu dotychczasowych przekonań o początkach naszego systemu planetarnego.
Skarbnica kosmicznych tajemnic z Bennu wreszcie otwarta. Naukowcy odkryli w niej ślady początków życia

Misja OSIRIS-REx okazała się jednym z najambitniejszych przedsięwzięć kosmicznych ostatnich lat. Dostarczone na Ziemię 70,3 grama materiału z powierzchni planetoidy to prawdziwa kapsuła czasu, która przeniosła nas miliardy lat wstecz, do momentu formowania się Układu Słonecznego.

Kosmiczna układanka sprzed miliardów lat

Bennu to właściwie kosmiczny obiekt złożony z fragmentów znacznie większego ciała niebieskiego. Analiza regolitu pobranego z jej powierzchni ujawniła, że sama planetoida macierzysta powstała ponad 4 miliardy lat temu z materiałów o różnorodnym pochodzeniu, które zebrały się razem w Pasie Planetoid między orbitami Marsa i Jowisza. To fascynujące, jak różne regiony młodego Układu Słonecznego przyczyniły się do powstania tego obiektu.

Najbardziej zdumiewające jest odkrycie pyłu gwiezdnego — materiału starszego niż nasz własny układ planetarny. Te mikroskopijne ziarna, pochodzące z innych gwiazd, zostały włączone do obłoku gazowo-pyłowego, z którego narodziło się Słońce i planety. Instrument NanoSIMS na University of Arizona pozwolił wykryć te najstarsze materiały w skali nanometrów, co jest nie lada osiągnięciem technologicznym.

Woda w temperaturze pokojowej kształtowała kosmos

Jedno z najbardziej zaskakujących odkryć dotyczy roli wody w ewolucji planetoidy. Procesy hydrotermalne zachodziły w zaskakująco niskich temperaturach około 25 stopni Celsjusza, co stanowi istotne novum w naszej wiedzy o warunkach panujących w kosmosie. Planetoida macierzysta zgromadziła pokaźne ilości lodu z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego, który po stopieniu utworzył środowisko sprzyjające złożonym reakcjom chemicznym.

Czytaj także: Odwiedziliśmy planetoidę Bennu. Wiemy także, kiedy ona odwiedzi nas

Co ciekawe, aż 80 proc. minerałów w próbkach dostarczonych na Ziemię z planetoidy Bennu zawiera uwięzioną w swoim wnętrzu od miliardów lat wodę. Składają się one głównie z uwodnionych minerałów warstwowych, przyozdobionych mikroskopijnymi siarczkami żelaza, magnetytem i węglanami. To dowód na to, że woda odgrywała kluczową rolę w kształtowaniu się Układu Słonecznego od samego początku.

Szybkie zmiany pod ostrzałem mikrometeorytów

Powierzchnia Bennu nosi wyraźne ślady intensywnego wietrzenia kosmicznego, które okazało się procesem znacznie szybszym, niż dotąd przypuszczano. Na cząsteczkach zaobserwowano mikroskopijne kratery i ślady stopionej skały, świadczące o ciągłym bombardowaniu przez mikrometeoryty. Zmiany widmowe w kraterze Hokioi pojawiły się w czasie krótszym niż 50 000 lat, co w kosmicznej skali czasu jest prawie mgnieniem oka.

Co ciekawe, wietrzenie kosmiczne na powierzchni Bennu przebiega inaczej niż na Księżycu czy planetoidach typu S. Zamiast czerwienieć z czasem, powierzchnia tej planetoidy staje się z czasem coraz bardziej niebieska. To fundamentalnie nowe spostrzeżenie w planetologii, które zmusza nas do ponownego przemyślenia procesów zachodzących na powierzchniach ciał niebieskich.

Miejsce Bennu w kosmicznej rodzinie

Porównania z innymi obiektami kosmicznymi przynoszą fascynujące wnioski. Podobieństwa chemiczne i izotopowe między próbkami z Bennu, asteroidy Ryugu i najbardziej prymitywnymi meteorytami sugerują wspólne pochodzenie ich ciał macierzystych z tego samego regionu wczesnego Układu Słonecznego.

Warto jednak zauważyć, że Bennu okazuje się bogatsze w izotopowo anomalną materię organiczną i bezwodne krzemiany niż Ryugu czy meteoryty typu CI. To sugeruje, że choć pochodzą z podobnego rejonu, każde z tych ciał zebrało nieco inną mieszankę pierwotnych materiałów podczas procesu akrecji.

W przeciwieństwie do meteorytów, które docierają na Ziemię i często ulegają zmianom w atmosferze, próbki zebrane bezpośrednio w kosmosie zachowują swoją pierwotną charakterystykę. To tak, jakbyśmy mogli cofnąć się w czasie i zobaczyć Układ Słoneczny w jego najwcześniejszym stadium.

Perspektywy i ograniczenia badań

Odkrycia z Bennu potwierdzają hipotezę, że planetoidy mogły dostarczyć na młodą Ziemię nie tylko wodę, ale także złożone związki organiczne — potencjalne składniki życia. Analiza ujawniła cząsteczki kluczowe dla życia oraz ślady słonej wody, co wspiera teorię o kosmicznym pochodzeniu niektórych elementów niezbędnych do powstania życia.

Trzeba jednak zachować ostrożny optymizm. Chociaż wyniki są niezwykle obiecujące, wciąż jest to tylko fragment większej układanki. Materiały zebrane z Bennu świadczą o złożonych procesach zachodzących w całym Układzie Słonecznym, których pełne zrozumienie wymagać będzie dalszych badań i kolejnych misji.

Czytaj także: Próbki z planetoidy Bennu wylądowały na Ziemi. Siedmioletnia misja zakończona sukcesem

Po zakończeniu głównej misji sonda kosmiczna została przemianowana na OSIRIS-APEX i skierowana do badania planetoidy Apophis, do której dotrze w 2029 roku. Można się spodziewać, że kolejne odkrycia przyniosą jeszcze więcej odpowiedzi i pytań o nasze kosmiczne pochodzenie.