Form Smart Swim 2 LT celują właśnie w ten problem. Pływanie bywa świetne dla ciała, ale trudniejsze do kontrolowania niż inne sporty. Nowe okulary są tańszą wersją inteligentnych gogli Form, z wyświetlaczem HUD pokazującym dane bezpośrednio w polu widzenia. Mają kosztować 149 dolarów, czyli około 540zł, to też mniej niż Smart Swim 2 za 199 dolarów i znacznie mniej niż Smart Swim 2 Pro, które po obniżce kosztują 259 dolarów. LT tracą część bardziej zaawansowanych funkcji, przede wszystkim pomiar tętna, ale zachowują najważniejszy pomysł całej serii: pływak ma widzieć tempo, dystans, czas i inne dane bez zatrzymywania się przy ścianie albo prób patrzenia na zegarek pod wodą.
Czytaj też:Też uważam, że spacer jest świetny, ale ciało lubi również siłę, schody i trochę zabawy
Basen jest jednym z ostatnich miejsc, gdzie dane nadal są trudne do śledzenia
W bieganiu wystarczy rzut oka na nadgarstek. Na rowerze licznik siedzi na kierownicy. Na siłowni aplikacja sama prosi się o wpisanie serii, ciężaru i powtórzeń. Pływanie jest znacznie trudniejsze do kontrolowania. Smartwatch potrafi policzyć długości, rozpoznać styl, oszacować tempo i kalorie, ale w trakcie samego ruchu jest mało praktyczny. Trzeba przerwać, obrócić rękę, czasem poczekać na reakcję ekranu, a jeśli ktoś pływa mocniej, to cała ta operacja wygląda jak próba czytania SMS-a podczas deszczu i sprintu jednocześnie.
HUD w okularach rozwiązuje to w najprostszy możliwy sposób. Dane są tam, gdzie patrzy pływak. Form Smart Swim 2 LT mają pokazywać m.in. czas, dystans, tempo i spalone kalorie. W droższych modelach dochodzą funkcje dla bardziej wymagających, np. zintegrowany pomiar tętna w Smart Swim 2 oraz lepsze soczewki Gorilla Glass i właściwości przeciw parowaniu w wersji Pro. LT są więc wejściem do systemu, a nie sprzętem dla osób, które chcą mieć każdy parametr treningu rozebrany na części pierwsze.
Nie każdy pływak potrzebuje pełnego centrum dowodzenia na twarzy. Wiele osób chce po prostu przestać liczyć długości w głowie, pilnować tempa i mieć poczucie, że trening nie jest zbiorem odcinków przepłyniętych „mniej więcej”.

Tańsza wersja ma sens, ale nie dla każdego
Dla osoby, która chodzi na basen raz na dwa tygodnie popływać spokojnie po pracy, pewnie nadal będzie to przesada. Dla kogoś, kto chce regularnie trenować, poprawiać tempo, robić zadane serie, LT mogą być pierwszą sensowną bramą do takiego systemu. Zwłaszcza że Form rozwija całą platformę treningową, w tym HeadCoach, czyli funkcje personalizowanych treningów, instrukcji w czasie rzeczywistym i analizy po sesji.
Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z zachwytem. Pływanie jest jednym z tych sportów, w których technologia może pomóc, ale nie zastąpi czucia wody, techniki i cierpliwości. Można mieć tempo przed oczami, a nadal ciągnąć wodę nieefektywnie, źle oddychać albo męczyć barki. Dane są świetne, gdy pomagają zobaczyć wzór. Są gorsze, gdy zaczynają udawać trenera techniki, choć tak naprawdę mierzą tylko część treningu.
Bardziej zastanawia mnie, czy basen na pewno potrzebuje kolejnego ekranu?
Największy zarzut wobec takich okularów jest oczywisty. Czy naprawdę musimy mieć ekran nawet w wodzie? Technologia bardzo lubi wchodzić do miejsc, które dotąd dawały nam od niej odpoczynek. Basen był jednym z ostatnich rytuałów bez scrollowania.

Różnica polega na tym, że ten ekran nie ma służyć rozrywce ani powiadomieniom. Ma układać wysiłek. Jeśli pokazuje tylko to, co potrzebne do treningu, może być mniej intruzem, a bardziej dyskretnym licznikiem. Problem zacznie się wtedy, gdy sportowe wearables będą chciały zamienić każdą aktywność w niekończący się raport z produktywności.
Czytaj też:Poduszka powietrzna dla kolarza? Jeśli działa, to jestem za
Form Smart Swim 2 LT są więc ciekawym kompromisem. Tańsze, prostsze, bez pomiaru tętna, ale z najważniejszym elementem: danymi przed oczami. Dla jednych pozostaną zbędnym gadżetem. Dla innych mogą być pierwszym sprzętem, który sprawi, że basen przestanie być luźnym treningiem.
