„Można zaobserwować to na placu zabaw. Kiedy dziecko wspina się na drabinki i jego mama siedzi na ławce, to jest znacznie bardziej ostrożne niż wtedy, gdy rodzic stoi przy nim i je asekuruje” – zauważa Agnieszka Stein, psycholog. – „Nie da się asystować dzieciom do końca życia, więc potrzebują okazji, by nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo”. Wielu dzieciom nie wolno jednak bawić się samym na dworze. To z kolei powoduje, że te, które mogą, nie mają się z kim bawić. A kiedy dzieci jest mniej, bezpieczeństwo rzeczywiście się zmniejsza.

Prof. Gerald Hüther, neurobiolog z Uniwersytetu w Getyndze, zauważa, że nie tylko obawa o bezpieczeństwo ogranicza dzieciom możliwość zabawy na zewnątrz, ale także społeczny niski poziom akceptacji dla obecności dzieci w przestrzeni publicznej. Dziecięcą zabawę traktuje się jako czynnik zakłócający spokój. Badania Krajowej Organizacji ds. Zagospodarowania Terenów Rekreacyjnych przeprowadzone w Niemczech wskazują, że głównym problemem firm zajmujących się budową placów zabaw są protesty przyszłych sąsiadów, którzy obawiają się nadmiernego hałasu. „Dzieci dowiadują się zatem bardzo wcześnie, że są dla społeczeństwa przeszkodą i czymś niepożądanym” – pisze Hüther w książce „Wszystkie dzieci są zdolne”.

Doświadczanie wolności

Wolność fizyczna, wolność ruchu, wolność decydowania i wyboru to pragnienia, których spełnienie decyduje o jakości naszego życia. Również życia naszych dzieci. Sprawdź ze sobą i swoim dzieckiem (biorąc pod uwagę jego wiek, preferencje, miejsce waszego zamieszkania), gdzie możecie pobyć przez jakiś czas osobno. Osobno wjedźcie na górę windą, pozwólcie dziecku wyjść naprzeciw innego dorosłego członka rodziny powracającego do domu, sprawdźcie, czy w pobliżu jest sklep, w którym można porozumieć się ze sprzedawcą, aby obsłużył wasze dziecko, jeśli pojawi się ono w nim samo, rozdzielcie się w drodze do domu ze spaceru i wróćcie innymi drogami. Obdarzajcie się wzajemnie zaufaniem na własną miarę i możliwości. Wybierzcie takie aktywności, które tylko trochę przekraczają waszą strefę komfortu, mają odpowiednio krótki i odpowiednio długi czas trwania oraz sprzyjające okoliczności (dzień bez pośpiechu, piętrzących się zajęć). Jak się czuliście wolni od kontroli? Z jakimi myślami było wam trudno? Jakie myśli wspierały wasz spokój i zaufanie? Co stało się dla was możliwe dzięki temu doświadczeniu?

Niedowartościowanie swobodnej zabawy

Wyścig, presja, chęć zapewnienia dzieciom dobrego startu i właściwego spożytkowania czasu, spowodowane dużą konkurencją na rynku pracy, sprawiają, że stopniowo obniża się wiek, w którym zabawę zaczyna się traktować jako stratę czasu. „Gdziekolwiek spojrzeć, zewsząd płynie jedno przesłanie: dzieciństwo jest zbyt cenne, by pozostawić je dzieciom, a dzieci są zbyt cenne, żeby zostawić je samym sobie” – podsumowuje Carl Honoré.

Peter Gray przekonuje, że zabawa jest zaprogramowanym mechanizmem, który służy zdobywaniu wiedzy i umiejętności. W ciągu pierwszych lat życia, dzięki naturalnej ciekawości i dążeniu do rozwoju, dzieci nienakłaniane przez nikogo uczą się chodzić, mówić, sygnalizować swoje potrzeby. „Ten ogromny pęd do wiedzy i zdobywania nowych umiejętności nie znika w momencie, gdy osiągają wiek pięciu czy sześciu lat. To my go wyłączamy za pomocą systemu szkolnictwa, który opiera się na przymusie” – pisze Gray. Dzieci dowiadują się, że nie mogą już dłużej uczyć się w sposób, który jest dla nich naturalny: bawiąc się, rozmawiając, sprawdzając, pytając. Szkoła z nauki czyni pracę, z której uczniowie są rozliczani. Organizujemy coraz młodszym dzieciom coraz więcej zajęć pod kierunkiem osób dorosłych, które mają nie tylko zapewnić im bezpieczeństwo, ale je inspirować, motywować, kontrolować.