„Przekonanie o nieporadności naszych dzieci staje się samospełniającą się przepowiednią, ponieważ pozbawiając dzieci wolności, pozbawiamy je również możliwości nauczenia się kontroli nad swoim zachowaniem i emocjami” – pisze Peter Gray. Jak praktykować rodzicielstwo oparte na zaufaniu? Przede wszystkim należy zaznaczyć, że to nie to samo co niedbałe rodzicielstwo. Konieczne są bliska relacja i znajomość możliwości dziecka. Taki styl wychowania wymaga z pewnością nie tylko przezwyciężenia własnych lęków, które choć w różnym stopniu, odczuwają przecież wszyscy rodzice. Wymaga także odwagi, by iść pod prąd, i wytrwałości, by w sposób świadomy szukać okazji i stwarzać warunki, w których dzieci będą mogły oddać się swobodnej zabawie w towarzystwie innych dzieci. Może to być ogrodzony plac zabaw, leśna polana, na której rozłożymy koc w pewnej odległości od bawiących się dzieci i zajmiemy lekturą książki, ogród sąsiadów albo gospodarstwo pełne psów, koni i innych zwierząt.

Marta Sikorska, trenerka rozwoju osobistego, mama Mikołajka, regularnie organizuje w swoim gospodarstwie „Wolne wagary”, które z założenia mają być właśnie spotkaniem z wolnością. „Chcę dla mnie i mojego syna takiej przyszłości edukacyjnej, w której będziemy oboje wolni. Nie wiem jeszcze, jaką formę ta edukacja przybierze, bo mieszkamy na uboczu i trudno byłoby tu zebrać stałą grupę unschoolingową” – opowiada. „Te spotkania to mój sposób na to, by poznać ludzi, którzy cenią podobne wartości i darzą dzieci zaufaniem, chcą takiej swobody doświadczać i wzajemnie się w tym wspierać”. Dzieci podczas wagarów w Pasikoniach bawią się w grupie, eksplorują przestrzeń, skaczą po sianie, biegają, budują szałasy, brudzą się. Spędzają czas bez nadzoru dorosłych, wiedząc równocześnie: rodzice znajdują się na wyciągnięcie ręki. Czego się uczą? „Pogłębiają zaufanie do siebie, sprawczość, poczucie kompetencji i wiarę we własne możliwości, czyli to, czego trudno im doświadczać na co dzień podczas zajęć szkolnych” – odpowiada Marta Sikorska.